Wstałyśmy z Kate jakoś przed południem, żeby szybko się ogarnąć, podjechać po T, młodą i coś do jedzenia. Tak wszytsko wyszło, że na Jones Beach dotarłyśmy jakoś koło 13.00.
Wszystkie uradowane, że taka piękna pogoda! Zaczęłyśmy się więc wygłupiać, biegać po wodzie, cykać fotki :) Normalnie szał ciał- Polki w akcji :)
Z racji, że tego samego dnia miałyśmy cluster meeting, to musiałysmy się wcześniej zebrać. Młoda jeszcze nas raz na zdjęcia pamiątkowe wyciągnęła do oceanu :) w pewnym momecie mówi nam- dziewczyny, coś wam pokaże i pobiegła w wodę- tak przy brzegu, w pewnym momencie odwróciła się, chciała podskoczyć i fala ją z tyłu uderzyła tak, że się przewróciła i usiadła tam. My z Kate w brech oczywiście! ale ta siedzi tam i nas woła. Myślę sobie ojj... pewnie majtki w wodzie zgubila :) Podchodzimy, a ta, że nie moe nogą ruszyć!! coś jej w kolanie strzeliło. O kur** nie wyglądało to dobrze, przy drobnej asekuracji wróciłyśmy na ręcziki nasze i do samochodu. Z ledwością, ale jakoś doszła. Młoda przez ładnych kilka lat grała w ręczną w polskich juniorach i już kolana jej siadają, miała kilka lat temu przestawienie łąkotki/ rzepki- czy czegoś tam... nie pamiętam jak to się profesjonalnie nazywa. Pojechałyśmy szybko na spotkanie z koordynatorką. Ta od razu zadzwoniła do przychodni, która podobno jest pokrywana z naszego ubezpieczenia. Niestety w niedzielę już była zamknięta... Poinformowała hosta młodej, ze zaraz ją przywieziemy do domu.
Dojechałyśmy, trochę ją obtrzepaliśmy z piachu i ustalilismy, że skoro nie jest to złamanie, to w poniedziałek pojadą z nią do przychodni.
Teraz o ubezpieczeniu- jestemy tu z agencja InterExchange, ubezpieczenie zostało tu zmienione w grudniu/ styczniu czyli właśnie kiedy przyjechałam. Z tego co się orientowałam, jest ono dość słabe i nie pokrywa wielu kosztów... Ogólnie jest ono zagwarantowane w firmie Mulitplan (sevencorners) Przy każdej wizycie jesteśmy zobowiązane zapłacić co-pay czyli część ceny, dla nas to koszt 50$, w przypadku gdy musimy jechać do emergency room- płacimy 250$ . Tak więc gdyby młoda chciała jechać szybko do szpitala to ładnie by musiała zapłacić, z racji, że mogła się poruszać postanowilismy przeczekać i zeby zapłacić wylącznie copay. Ellen- nasza LC zadzowniła do przychodni, która mieści się w moim mieście i jak się okazuje akceptuje nasz insurance. Hosci dali młodej lód, jakieś opaski na kolano, tabsy (advil, ipuprofen) i czekamy do kolejnego dnia.... Njgorsze były mysli o ubezpieczeniu: czy ono cokolwiek pokrywa? w jakim stopniu? ile trzeba zapłacić? w najgorszym już przypadku.... młoda może do Pl wrócić;/
foczki :*
młoda porwana przez fale....
i tu już wzywająca pomocy!!!


