Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sisters au pairs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sisters au pairs. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2013

kręgle z młodą! Plaża/ problemy: Czas na decyzję.... what to do? should I stay or should I go?!!


Zapowiadał mi sie piękny weekend bez problemów i bez kłótni, T pojechał sobie na wakacje więc jego mam z głowy, z młodą się pogodziłyśmy, pogoda zapowiada się pięknie... i nagle jak grom z jasnego nieba dostaję maila od agencji!!

Believe it or not, your program end date is approaching. We hope that you have found it to be a rewarding and enriching experience living in the United States and getting to know the American culture first hand. You will need to take action in Passport as soon as possible to organize the next step in the program.

Matko!! To już!! muszę podjąć decyzję, a sama nie wiem co zrobić!!

Jezeli przedłużyc program to na ile? bo tylko raz mogę przdłużyć o 6/9/12 mies
Jeżeli nie zdecyduje się na przedłużenie to chyba czas na kupno wlasnego mieszkania...
OMG, podoba mi się tu ogromnie... tym bardziej teraz gdy mam tu młodą, tylu znajomych, gdy jest cudownie!
mam jeszcze troche czasu na podjecie decyzji ostatecznej, w tym tyg usiądę z moją host rodzinką i coś zadecydujemy razem. Tak oto cały weekend miałam nad czym myśleć i nie byłam sobą...
W sobotę zebrałyśmy się z młoda na kręgle! Wykupiłysmy na grouponie - 15$ za 2 osoby na 2 godziny!
Wróciłyśmy jakoś po 11 i jeszcze ze znajomymi zabrałyśmy się na obczajkę miasta- jakie my się okazałyśmy głupie! Zawsze chodziłyśmy do Kaseys, a tu się okazuje, że idąc dalej ulicą mamy jeszcze 5 innych fajnych miejsc!! Na niedzielę znów umówiłysmy się ze znajomymi na wyjazd na plaże!! yeah!
Uwielbiam opalanie- najlepsza jest młoda, ma walory konkretne! więc wszyscy patrzyli tylko na jej biust :D
Bang bang, O Jezu, OMG, wow, itp.... słychac można było z każdej strony :)
Po wszystkim pojechalysmy do niej na pizze i.... zaczynamy kolejny tydzień pracy....
Pozdrawiam :*












wtorek, 30 lipca 2013

MRI / wizyta w apple store- new iPhone!!! spotkanie z T.

Czwartek- od razu po wyrzuceniu dzieciaków na campach młoda podjechała po mnie i ruszamy na MRI.
Przychodnia znajduje się u mnie w mieście więc bez problemów trafiłysmy. Ponownie- dokumentacja medyczna, tu już tylko 2 strony były :D szybko wypełniłyśmy i młoda idzie na Roentgena. Jakiś hindus tym się zajmował. Zaprowadził nas do malego pomieszczenia z tą tubą, naszykował młodą, przyniósł dla mnie krzesełko, dał nam po kocyku ((!!) - przy takiej klimatyzacji to nic dziwnego ), zostawił nas i poszedł zmienić muzykę. Gdy weszłyśmy leciało coś wolnego, spokojnego, a po chwili jakieś konkretne remixy techno!! Matko skąd on wiedział??!! widać po nas, ze to nasze rytmy?? :D
Po około pół godziny było po wszystkim. W tej samej przychodni mieści się tez sklep z urządzeniami medycznymi typu opaski, jakieś fotele, laski i tego typu rzeczy... Tu znów trafiłyśmy na supermiłych ludzi!! Oczywiście jak się okazało 2/3 osoby miały dziadków Polaków :D od razu temat języka, itp Pan fizjoterapeuta, który zajmuje się dobieraniem opasek powiedział nam: dziewczyny poczekajcie, zadzownimy do ubezpieczyciela i sprawdzimy czy opaska będzie za free. Pani za biureczkiem zadzwoniła gdzie trzeba i-tak!!! opaska jest za friko! Normalnie by musiała zapłacić 100$!! matko jak nam los sprzyja!  Dobrał opaskę, ponabijał się z nas i dziękujemy spadamy :D Czwartek do końca dnia był dość lajtowy. IPhone dalej spał w ryżu- aparat nadal nie działał, wrócił za to głośnik i jeden z klawiszy bocznych.

Piątek- Młoda miała rano kolejna wizytę u lekarza aby sprawdzić co tam MRI wykazało. Nie było tak dobrze jak myślałyśmy;/ przeskoczyła jej rzepka, która zaczęła uciskać na wiezadła;/ ajjccc!! Dostała więc skierowanie na rehabilitacje- od przyszłego tygodnia 2x tydz aj aj kolejną wizyte u Pana L ma ustawioną na poczatek wrzesnia. Wieczorem pojechalyśmy do apple store. Naszykowałam sie, ze zapłacę ile trzeba aby tylko mi naprawili ten telefon;/ nie chcę płacić 500$ ponownie za nowego;/
Poczekałam na moją kolej, podchodzi jakiś spoko kolo i pyta co tam się stało no to ja :
the camera is not working.- no przecież nie powiem, że mi do kawy wpadł!
ten na to- we had that problem before,
a ja- and how long did it take u to fix it? what did ya have to do? how do u fix it?
on- we just replace the phone.
iza- what? how come?
on- we gonna give u new one, please wait a moment! do u have a backup?
iza- no, I do not
on- do u need anything?
iza- chwila zastanowienia- mam tam 700zdjęc- no, I do not, I need a phone that is works :D
Gdybyście widzieli moją minę w tym momencie!!! O matko!! Jak to? szok!! dalej  w szoku jestem.
Za chwilę przychodzi następny kolo, posprawdzał mojego starego iphona, wszystko ładnie wyglądało. Poszedł gdzies i wraca- z moim nowym dzieckiem!! AAAAAAAAAA!! Mam nowego iphona! w foliach wszystkich, bez żadnego zarysowania! czy wyobrażacie sobie coś takiego w PL? bo ja nie! Wyszłam w skowronkach! w podksokach i... na zakupy! Trzeba to uczcic! Poszłyśmy do H&Mu :) kupiłam 2 bluzy, buty, 2 pary spodni, koszulkę... :D
Life is great!
Wróciłyśmy do domu i... na spotkanie z T. Kurcze T to koleś, który mieszka w mieście obok, którego poznałam w pociągu, był już kiedyś na plaży z nami. Bardzo spoko jest, wzięliśmy po kawie i pobujaliśmy się po okolicy :) Mam jedynie nadzieję, że on zrozumie, iż nie jest w moim typie. Ajj chce mieć tu normalnych znajomych, tak jak w PL. z którymi mogę gdzieś wyjść. Au Pairek znam już wystarczająco dużo...
Od jutra weekend!! co przyniesie? o tym następnym razem :D



piątek, 26 lipca 2013

niedzielne wygłupy na plaży i... wypadek!! Czyli czas się przekonać jakie mamy ubezpieczenie....

Sunday- funday! Pod takim hasłem rozpoczęłyśmy niedzielę.
Wstałyśmy z Kate jakoś przed południem, żeby szybko się ogarnąć, podjechać po T, młodą i coś do jedzenia. Tak wszytsko wyszło, że na Jones Beach dotarłyśmy jakoś koło 13.00.
Wszystkie uradowane, że taka piękna pogoda! Zaczęłyśmy się więc wygłupiać, biegać po wodzie, cykać fotki :) Normalnie szał ciał- Polki w akcji :)
Z racji, że tego samego dnia miałyśmy cluster meeting, to musiałysmy się wcześniej zebrać. Młoda jeszcze nas raz na zdjęcia pamiątkowe wyciągnęła do oceanu :) w pewnym momecie mówi nam- dziewczyny, coś wam pokaże i pobiegła w wodę- tak przy brzegu, w pewnym momencie odwróciła się, chciała podskoczyć i fala ją z tyłu uderzyła tak, że się przewróciła i usiadła tam. My z Kate w brech oczywiście! ale ta siedzi tam i nas woła. Myślę sobie ojj... pewnie majtki w wodzie zgubila :) Podchodzimy, a ta, że nie moe nogą ruszyć!! coś jej w kolanie strzeliło. O kur** nie wyglądało to dobrze, przy drobnej asekuracji wróciłyśmy na ręcziki nasze i do samochodu. Z ledwością, ale jakoś doszła. Młoda przez ładnych kilka lat grała w ręczną w polskich juniorach i już kolana jej siadają, miała kilka lat temu przestawienie łąkotki/ rzepki- czy czegoś tam... nie pamiętam jak to się profesjonalnie nazywa. Pojechałyśmy szybko na spotkanie z koordynatorką. Ta od razu zadzwoniła do przychodni, która podobno jest pokrywana z naszego ubezpieczenia. Niestety w niedzielę już była zamknięta... Poinformowała hosta młodej, ze zaraz ją przywieziemy do domu.
Dojechałyśmy, trochę ją obtrzepaliśmy  z piachu i ustalilismy, że skoro nie jest to złamanie, to w poniedziałek pojadą z nią do przychodni.
Teraz o ubezpieczeniu- jestemy tu z agencja InterExchange, ubezpieczenie zostało tu zmienione w grudniu/ styczniu czyli właśnie kiedy przyjechałam. Z tego co się orientowałam, jest ono dość słabe i nie pokrywa wielu kosztów... Ogólnie jest ono zagwarantowane w firmie Mulitplan (sevencorners) Przy każdej wizycie jesteśmy zobowiązane zapłacić co-pay czyli część ceny, dla nas to koszt 50$, w przypadku gdy musimy jechać do emergency room- płacimy 250$ . Tak więc gdyby młoda chciała jechać szybko do szpitala to ładnie by musiała zapłacić, z racji, że mogła się poruszać postanowilismy przeczekać i zeby zapłacić wylącznie copay. Ellen- nasza LC zadzowniła do przychodni, która mieści się w moim mieście i jak się okazuje akceptuje nasz insurance. Hosci dali młodej lód, jakieś opaski na kolano, tabsy (advil, ipuprofen) i czekamy do kolejnego dnia.... Njgorsze były mysli o ubezpieczeniu: czy ono cokolwiek pokrywa? w jakim stopniu? ile trzeba zapłacić? w najgorszym już przypadku.... młoda może do Pl wrócić;/


foczki :*

młoda porwana przez fale....

i tu już wzywająca pomocy!!!

niedziela, 14 lipca 2013

shopping #havingfun #toomuch of everything #sisters #NYC #sunday #saturday #friday #hereandnow!

Niedziela, godzina 22, a ja jestem wykonczona!! Weekendy są stanowczo za krótkie, a ten czas za szybko biegnie! Dziś sobie uświadomiłam, że jest już połowa miesiąca, połowa lipca, lato się niedługo skończy... Wszystko nadal układa się idealnie :) Z młodą spędziłyśmy razem cały weekend, od piątku wieczorem zaczynąjąc, kiedy to pojechalam do niej, żebyśmy sobie nawzajem włoski pofarbowały :) na promocji znalazłyśmy farby z revlony (po5$) i eksperymentujemy! W piątek do jej rodzinki przyjechała też nasza lokalna koordynatorka żeby przeprowadzić wywiad i jakąś tam ankietę. Przespałam się u nie trochę, później się ogarnęłysmy i po północy pojechałysmy do naszego pubu na dancing! Hehe ewidentnie musimy się wyróżniać, bo co chwilę podchodzili do nas ludzie pytając skąd jesteśmy i ogólnie zagadując. Impreza jak w Polsce nad białym :) (młoda wie o co chodzi)!


Sobota trochę odsypiania i... ruszyłysmy na zakupy po komputer dla młodej. Niestety BestBuy (sklep z elektroniką) mieści się obok innych z ubraniami więc... musiałyśmy zajść :) kupiłam sobie więc kolejne 3 pary butów, 2 sety bikini w tym jeden biały Polo RL :)  z którego jestem bardzo zadowolona :) młoda natomiast kupiła trampeczki POlo, których oryginalna cena byla 50$, ale nie wiem jakim cudem cena była obniżona do 6!! szczęściara!!! Później idziemy po kompa. Wybrałyśmy dla młodej HP ze spoko pojemnością, dużą matrycą. Jak się okazało, na stanie mieli ostatni -but with open box, which means that... ktoś go zwrócił w ciagu 2 tyg od zakupu. Powody  mogły być różne. Nie był ani uszkodzony, ani też niczego nie brakowało, dodatkowo, jego cena obniżona została o 50$ co oznaczało, ze za kompa bez taxu musi zapłacić 350$- całe nic porównując z cenami kompów w PL.  Po dłuższym zastanowieniu kupiłyśmy go :)


 Po 4 godzinach zakupowania wróciłyśmy do mnie- akurat na grilla zdążyłyśmy :) Szybko zjadłyśmy, ogarnęłyśmy sie i w drogę do młodej- w jej mieście mieli pokaz fajerwerków!!! Wow!!  pięknie znów było, w dodatku stałysmy centralnie z widokiem na cały pokaz! Młodej host nas pozapoznawał ze swoimi znajomymi, oprowadził, pokazał samochód strażacki (jest ochotniczym).

Po pokazie zebrałysmy się do mnie do miasta, zeby samochód odstwić na parking i do Pachy do NYC! Akurat Chris był w pobliżu więc przyjechał po nas samochodem i się z nim zabrałyśmy (jeszcze M. do nas dołączyła) Po drodze w NY zgarnęłyśmy K, W. i S- czyli po NY jeździliśmy w 7 osób :) ledwo się mieścili w tym samochodzie z tyłu :D Epic! ja miałam o tyle dobrze, że z przodu siedziałam :) heh całe szczęście, ze nikt nas nie zatrzymał :D pomimo, ze ludzie się ostro na nas patrzyli :D W ostatniej chwili zdążylismy na darmowe wejscie do Pachy (ogólnie to bilety były po 40$ ale z racji, że wpisałam nas na listę gosci to za free weszlismy) Ostre techno!!! cos co lubię najbardziej :) W ciągu ostatniego tygodnia zrzuciłam 4 kg :)!! i to głównie dzięki temu, że jest tak intensywnie! Złapałyśmy pociąg po 4 i w domu na 5 byłam :)





Koleś- Polak, który tak oo  podszedł do mnie z krótkim pytaniem- Polka?? :D taaakk!! Polka!!


moje brand new buciki :D zakup nie był planowany- wszystko przez młodą, ona mnie na nie namówiła

dziś wstałam jakoś po południu ostro :) śniadanie z obiadem i... znów do młodej :D Heheh tylko czekać aż jej host rodzinka nie zapyta czy wprowadzam się do nich :D Poczekałam chwilę na młodą i poszłysmy na spacer! Pogoda cudowna! Trochę żałowałam, że na plażę nie pojechałysmy, ale młodej tak ostro skóra schodzi, że chyba to i lepiej, że nic z tego nie wyszło :) Hehe zazwyczaj ludzie idą przy okazji na jakieś piwo albo kawę, a my... na Arizonę! czyli taki ostro słodzony napój w puszce, około litra ma i kosztuje tylko 1$ :) nie zdążyłyśmy na msze do kościoła więc postanowiłyśmy chociaż na chwilę wejśc, ehh już było pozamykane... próbowałam otworzyć drzwi i... wychodzi do mnie kościelny, że on ma klucze i nam otworzy :) miło! Posiedziałyśmy w takiej zupełnej ciszy...
Po kilku minutach ruszyłyśmy dalej w drogę :) Poszłyśmy pograć w kosza! Z mlodą sie nie da normalnie, jak nie krzyknie to gada głupoty - pokazuje mi samolot i gada :leci bo świeci :D ona nie jest normalna :) ale co z tego- i tak ją kocham :*
 

młoda i jej ramiona zjarane- przejarane :)



sobota, 6 lipca 2013

relax # 4th of July # fireworks #Jones Beach #love my life!!

Jest cudownie!! tak w skrócie mogę określić ostatnie dni :)
Z młodą widujemy się praktycznie codziennie: imprezy, ocean, wyjścia bez powodu.... zyjemy pełnią życia :)
Jadąc samochodem stwierdziłyśmy ostatnio, że kto by przypuszczał, że razem będziemy Stany zdobywały??!!


Jest już piątek... wczoraj był 4th of July- Independence Day czyli amerykański dzień niepodległości. Jeżeli coś wiecej o tym chcecie poczytać to... wszystko znajdziecie w google :P
Od rana miałyśmy plan: jedziemy na plażę i jakaś mała impreza, bo w piątek musimy wracać do obowiązków! Nad oceanem cudownie! Najadłysmy się słodyczy i pojechałyśmy sie opalać.
Na plaży tłuuuumy... Oczywiście ze sobą gadamy po polsku (co mamy zamiar zmienić) więc przechodząc zaczepił nas jakiś Polak. Chwilę z nim pogadałyśmy i ruszyłysmy na tej zatłoczonej plaży szukać odpowiedniego miejsca dla nas. Wszędzie %% fajki wodne i inne rzeczy...Kosmos. Po 4 godzinach czas na powrót... Kilka osób po drodze zapoznałyśmy :) dwóch panów A- bliźniaków :D tu dla młodej specjalna dedykacja: Jabłuszko!
Wróciłyśmy do domu, szybkie ogarnięcie i kolejne wyjście (jeszcze sie  u mnie na grilla załapałyśmy). Najedzone, przebrane pojechały na fajerwerki do City! O matko! Czegoś takiego jeszcze nie widziałam! Cuuudddooo! Hudson River cała oświetlona od fireworks! nie potrafię tego opisać! wstawię zatem kilka zdjęć :) oraz krótki filmik



Po dniu pełnym wrażeń, czas jechać do domu. Miałam z młodą i jej dziećmi jechać nad ocean, jednak hostka zmieniła im plany i w gruncie rzeczy z moimi poszlismy na basen!! wow kolejne świetne miejsce, gdzie będę spędzała w wakacje duuużo czasu :) jestem zjarana na maxxxaaaaa!!! AAAA a dziś kolejne wyjscie!



czwartek, 27 czerwca 2013

siostry w USA #Arletka w USA #Polish Power #Party Hard #zaczynamy życie!!!

Emocje nadal nie opadły, prawdę mówiąc, to w dalszym ciągu nie dochodzi do mnie, że młoda jest już w Stanach, a co najważniejsze będzie tu przez rok!
Jak to się zaczęło?? Pisałam kiedyś, że A. poszukuje rodzinki w USA, zgłaszały się z daleka, a jak już z Long Island ktoś się pojawił, to nawet się z nią nie kontaktowali. Jo swój pobyt kończyła w czerwcu, ale jej rodzinka wstępnie stwierdziła, ze nie będa mieli nowej au pair, później jednak postanowili zaprosić jakąś dziewczynę z Francji. Stety interview nie poszło im najlepiej i po wielkim rekomendowaniu młodej skontaktowali się z nią! Od razu polubili i zaprosili! Takim oto sposobem, będzie mieszkała 10 minut ode mnie :)
O przygotowaniach do wyjazdu to już ona sama napisze i wtedy coś wstawię:)
Miałam ją początkowo odebrać z lotniska, ale lot był bardzo późno i dodatkowo inne dziewczyny z nią leciały więc stwierdziłam, że we wtorek wbijam i oprowadzę ją po city! Dołączyła do nas Jo i P. Poszłyśmy gdzie sie dało!
Times Square
Central Park
5th Avenue
Empire State Building....
Przy okazji małe zakupy, gdzie tylko ja kasę wydawałam :D
Dziś chwalę się ponownie zdjęciami, na jednej z witryn hasło z mojego bloga : Live Your life!!
Reunion C.D.