Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair zakupoholizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair zakupoholizm. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013

Z mojej szafy.... czyli o tym, o czym daaaawno nie pisałam- o ZAKUPACH!!

Ehh ciuchów w szafie przybywa, cięzko jest oszczędzac... Najlepiej ostatnio rozmawiałam z rodzicami i... nagle moja mama z tekstem: Izunia, korzystaj z życia, jak nie teraz to kiedy?? zwiedzaj, poznawaj! Nikt Ci wspomnień nie odbierze! Życie masz tylko jedno więc go nie zmarnuj!
Mamo, Tato, dziękuję Wam!  Kochani jesteście. Serio uświadomili mi, że co mi przyjdzie z tego oszczędzania? Skad mam wiedzieć co się jutro wydarzy? Może za pół roku wrócę do Polski i będę myślała, że miałam tyle możliwości, ale z tylu okazji nie skorzystałam! Tym samym postanowiłam nie oszczędzać, jedynie odkładać pieniądze na wycieczki, wyjazdy i podróże małe i duże.
Co nowego w mojej szafie oraz w szufladzie?  sporo.... tak na szybko trochę zdjęć :D
sukienka na dzisiejszy wieczór :)



 kurteczka mojego ulubionego (obok TH ) Steva Maddena

ehh zdjecie nie oddaje wygladu bluzeczki- biała z baskinką :)

moje kochane złote szpilki z Forever21

troszkę rockowo :) 

bluza- nigga nigga czyli panterka ze skórą, to co czarni lubią najbardziej :)

nowy płaszczyk się pojawił :)


sciągnięte od młodej, czyli kubraczek z kapturem :)

naszyjnik, który zakładam do zwyklej czarnej bluzki i kompletnie zmienia cały outfit



 pogubiłam kolczyki wiec czas na nowe
lakiery do paznokci Sally Hansen: złoty i czerwony/ciemny pomarańcz

moja kolekcja casów iPhonowych, trzeba dobrze traktować moje dziecko :)

portfel/ mini torebka- czyli 2 in 1 od Nine West




środa, 24 lipca 2013

Saturday- shopping time! uwżajcie na dzieci- mają ogromną wyobraźnię :D

Sobota!!- na konkretnie! Postanowiłam za wcześnie po piątku nie wstawać, więc dopiero kolo południa się zgarnęlam i.. pojechałam po młodą :) Musiała koniecznie na zakupy się wybrać po jakieś buty. Jedne z imprezy całkiem mi rozwaliła- w klubie do mnie mówi, że jakoś w butach ma mokro i że przez podeszwę jej przeszło, jak się jednak okazało- nie miała podeszwy, która jej w trakcie party odleciała :D Kolejne buty- Japonki jej dziecko obkleiło taśmą, której nie da się oderwać, wszystko by było fajnie gdyby K. obkleiła je oba taką samą tasmą, a nie na 2 różne motywy... :) Zdjęcia wszystko wyjaśnią :D


Na zakupach zeszło się nam pół dnia!! pojechałyśmy do Garden City do dużego centrum, gdzie większość sklepów nie na naszą kieszeń, ale chociaż napatrzeć się można :D
Za dużo nie kupiłyśmy
Ja- spodnie z H&M za 10$, bluzkę z Charlotte, kombinezon też z Char.

Młoda- sukienkę, okulary przeciwsłoneczne, body,

body przód i tył


komp młodej- HP 17.5'




tak ta sukienka się na młodej prezentuje i przy okazji moja nowa bluzeczka- mam fiołka na punkcie brzucha ostatnio i bodybuildingu wiec pewnie częściej się tu będzie pojawiał :)

W drodze powrotnej zajechałyśmy jeszcze do naszego ulubionego Rainbow!! Tam znów kasa poszła: buty, bluzki, perfumy....  Do domu dotarłam po 5, pokazałam mojej hostce zakupy, akurat mały siedział obok niej i tylko skomentował- "Iza, I like everything what ya buy!" Mały kochany jest :)

Miałyśmy jechać na imrezę (brucnh) na rooftopie w NYC z basenem - czyli na dachu jednego z wieżowców z wywalonym basenem!! ale tak sie zbierałyśmy, że do city wyruszyłyśmy dop koło 8 czli na nocną imprezę:)... ale o tym już jutro..... :)
pozdrawiam

prawdziwy horror!!! :D

You Only Live Once!

Love ya! 

niedziela, 14 lipca 2013

shopping #havingfun #toomuch of everything #sisters #NYC #sunday #saturday #friday #hereandnow!

Niedziela, godzina 22, a ja jestem wykonczona!! Weekendy są stanowczo za krótkie, a ten czas za szybko biegnie! Dziś sobie uświadomiłam, że jest już połowa miesiąca, połowa lipca, lato się niedługo skończy... Wszystko nadal układa się idealnie :) Z młodą spędziłyśmy razem cały weekend, od piątku wieczorem zaczynąjąc, kiedy to pojechalam do niej, żebyśmy sobie nawzajem włoski pofarbowały :) na promocji znalazłyśmy farby z revlony (po5$) i eksperymentujemy! W piątek do jej rodzinki przyjechała też nasza lokalna koordynatorka żeby przeprowadzić wywiad i jakąś tam ankietę. Przespałam się u nie trochę, później się ogarnęłysmy i po północy pojechałysmy do naszego pubu na dancing! Hehe ewidentnie musimy się wyróżniać, bo co chwilę podchodzili do nas ludzie pytając skąd jesteśmy i ogólnie zagadując. Impreza jak w Polsce nad białym :) (młoda wie o co chodzi)!


Sobota trochę odsypiania i... ruszyłysmy na zakupy po komputer dla młodej. Niestety BestBuy (sklep z elektroniką) mieści się obok innych z ubraniami więc... musiałyśmy zajść :) kupiłam sobie więc kolejne 3 pary butów, 2 sety bikini w tym jeden biały Polo RL :)  z którego jestem bardzo zadowolona :) młoda natomiast kupiła trampeczki POlo, których oryginalna cena byla 50$, ale nie wiem jakim cudem cena była obniżona do 6!! szczęściara!!! Później idziemy po kompa. Wybrałyśmy dla młodej HP ze spoko pojemnością, dużą matrycą. Jak się okazało, na stanie mieli ostatni -but with open box, which means that... ktoś go zwrócił w ciagu 2 tyg od zakupu. Powody  mogły być różne. Nie był ani uszkodzony, ani też niczego nie brakowało, dodatkowo, jego cena obniżona została o 50$ co oznaczało, ze za kompa bez taxu musi zapłacić 350$- całe nic porównując z cenami kompów w PL.  Po dłuższym zastanowieniu kupiłyśmy go :)


 Po 4 godzinach zakupowania wróciłyśmy do mnie- akurat na grilla zdążyłyśmy :) Szybko zjadłyśmy, ogarnęłyśmy sie i w drogę do młodej- w jej mieście mieli pokaz fajerwerków!!! Wow!!  pięknie znów było, w dodatku stałysmy centralnie z widokiem na cały pokaz! Młodej host nas pozapoznawał ze swoimi znajomymi, oprowadził, pokazał samochód strażacki (jest ochotniczym).

Po pokazie zebrałysmy się do mnie do miasta, zeby samochód odstwić na parking i do Pachy do NYC! Akurat Chris był w pobliżu więc przyjechał po nas samochodem i się z nim zabrałyśmy (jeszcze M. do nas dołączyła) Po drodze w NY zgarnęłyśmy K, W. i S- czyli po NY jeździliśmy w 7 osób :) ledwo się mieścili w tym samochodzie z tyłu :D Epic! ja miałam o tyle dobrze, że z przodu siedziałam :) heh całe szczęście, ze nikt nas nie zatrzymał :D pomimo, ze ludzie się ostro na nas patrzyli :D W ostatniej chwili zdążylismy na darmowe wejscie do Pachy (ogólnie to bilety były po 40$ ale z racji, że wpisałam nas na listę gosci to za free weszlismy) Ostre techno!!! cos co lubię najbardziej :) W ciągu ostatniego tygodnia zrzuciłam 4 kg :)!! i to głównie dzięki temu, że jest tak intensywnie! Złapałyśmy pociąg po 4 i w domu na 5 byłam :)





Koleś- Polak, który tak oo  podszedł do mnie z krótkim pytaniem- Polka?? :D taaakk!! Polka!!


moje brand new buciki :D zakup nie był planowany- wszystko przez młodą, ona mnie na nie namówiła

dziś wstałam jakoś po południu ostro :) śniadanie z obiadem i... znów do młodej :D Heheh tylko czekać aż jej host rodzinka nie zapyta czy wprowadzam się do nich :D Poczekałam chwilę na młodą i poszłysmy na spacer! Pogoda cudowna! Trochę żałowałam, że na plażę nie pojechałysmy, ale młodej tak ostro skóra schodzi, że chyba to i lepiej, że nic z tego nie wyszło :) Hehe zazwyczaj ludzie idą przy okazji na jakieś piwo albo kawę, a my... na Arizonę! czyli taki ostro słodzony napój w puszce, około litra ma i kosztuje tylko 1$ :) nie zdążyłyśmy na msze do kościoła więc postanowiłyśmy chociaż na chwilę wejśc, ehh już było pozamykane... próbowałam otworzyć drzwi i... wychodzi do mnie kościelny, że on ma klucze i nam otworzy :) miło! Posiedziałyśmy w takiej zupełnej ciszy...
Po kilku minutach ruszyłyśmy dalej w drogę :) Poszłyśmy pograć w kosza! Z mlodą sie nie da normalnie, jak nie krzyknie to gada głupoty - pokazuje mi samolot i gada :leci bo świeci :D ona nie jest normalna :) ale co z tego- i tak ją kocham :*
 

młoda i jej ramiona zjarane- przejarane :)



sobota, 15 czerwca 2013

host family # graduation # birthday # daily routine # countdown- 9 more days!!!

Cały czas opisywałam imprezy i inne dość rozrywkowe rzeczy, ty razem o takiej mojej rutynie.
Ostatni tydzień jest początkiem zwiększonej ilości pracy. Był to ostatni tydzień mojego małego w przedszkole, teraz przerwa wakacyjna nas czeka. Każdego dnia praktycznie była jakaś impreza! W niedzielę mieliśmy grilla, na którego przyjechała mojej hostki znajoma z dzieciakami, ja oczywiście też bylam zaproszona- aż głupio było odmówić i tak zwyczajnie wyjść, tym bardziej, że specjalnie dla mnie kupili veggie kotlety na grilla :) Koło 7 jednak się zebrałam i pojechałyśmy z Jo na lody i czekoladę :) Nie pisałam o tym, ale Jo w przyszłym tygodniu wyjeżdża;( nie tyle ze Stanów (wybiera się na miesięczną podróż po całych Stanach z ciocią, jej męzem i koleżanką) co od swojej rodziny :( skończy się siłownia i inne wyjścia... Dlatego korzystamy z tych ostatnich dni i staramy się jeszcze tu pokręcić kiedy się da :)


W poniedziałek mały miał imprezę urodzinową w szkole (dzieci urodzone w miesiącach wakacyjnych też mają szansę aby poświętować ze znajomymi) :) Poszłam z hostem- zapakowaliśmy pączki i jakiś prezent dla klasy. Wtorek- spokojnie, środa- graduation! Mały kończy przedszkole! Dziadkowie, ciotki, rodzice i ja - wszyscy poszliśmy na jego przedstawienie, a później na lunch tez w szkole. Wszystko bardzo ładnie przygotowane. Normalnie ukończenie przedszkola to coś na miarę kończenia gimnazjum albo liceum u nas w PL :D taka zwariowana Ameryka. Rodzice płakali, jak gdyby nie wiem co to było :D  Na wieczór wszyscy ponownie byli zaproszeni na grilla do nas... Znów świętowanie, jedzenie (w tym tort lodowy:)). Kurcze zdjęcia z Graduation mam na aparacie wiec innym razem pokaże bo jeszcze ich nie zgrałam. Sroda to też ostatnie spotkanie JO w naszym gronie starbucksowym :( Eh eh. Czwartek- dość spokojnie, mały ostatni raz do szkoły poszedł, a wieczorem małe zakupy :)Piątek- host w domu, mały miał pierwsze spotkanie w nowej szkole do której idzie od września. Później wizyta u lekarzaz (w tym miał 2 szczepionki i ponownie lament ogromny :D ) Odwiedziliśmy tez dziadków i... po dniu, wieczór znów na zakupach :) ale pokaże je innym razem. Na szczęscie jutro znów weekend :D Więc jak widać, są takie dni, gdzie nic specjalnego się nie dzieje....
PS. Zaczynamy countdown!! 9 dni!! ale nie powiem do czego :D
mały w tym samochodziku normalnie jak Flinstone wygląda :D



faceci przy pracy :D