Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy au pair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy au pair. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lipca 2013

Saturday- shopping time! uwżajcie na dzieci- mają ogromną wyobraźnię :D

Sobota!!- na konkretnie! Postanowiłam za wcześnie po piątku nie wstawać, więc dopiero kolo południa się zgarnęlam i.. pojechałam po młodą :) Musiała koniecznie na zakupy się wybrać po jakieś buty. Jedne z imprezy całkiem mi rozwaliła- w klubie do mnie mówi, że jakoś w butach ma mokro i że przez podeszwę jej przeszło, jak się jednak okazało- nie miała podeszwy, która jej w trakcie party odleciała :D Kolejne buty- Japonki jej dziecko obkleiło taśmą, której nie da się oderwać, wszystko by było fajnie gdyby K. obkleiła je oba taką samą tasmą, a nie na 2 różne motywy... :) Zdjęcia wszystko wyjaśnią :D


Na zakupach zeszło się nam pół dnia!! pojechałyśmy do Garden City do dużego centrum, gdzie większość sklepów nie na naszą kieszeń, ale chociaż napatrzeć się można :D
Za dużo nie kupiłyśmy
Ja- spodnie z H&M za 10$, bluzkę z Charlotte, kombinezon też z Char.

Młoda- sukienkę, okulary przeciwsłoneczne, body,

body przód i tył


komp młodej- HP 17.5'




tak ta sukienka się na młodej prezentuje i przy okazji moja nowa bluzeczka- mam fiołka na punkcie brzucha ostatnio i bodybuildingu wiec pewnie częściej się tu będzie pojawiał :)

W drodze powrotnej zajechałyśmy jeszcze do naszego ulubionego Rainbow!! Tam znów kasa poszła: buty, bluzki, perfumy....  Do domu dotarłam po 5, pokazałam mojej hostce zakupy, akurat mały siedział obok niej i tylko skomentował- "Iza, I like everything what ya buy!" Mały kochany jest :)

Miałyśmy jechać na imrezę (brucnh) na rooftopie w NYC z basenem - czyli na dachu jednego z wieżowców z wywalonym basenem!! ale tak sie zbierałyśmy, że do city wyruszyłyśmy dop koło 8 czli na nocną imprezę:)... ale o tym już jutro..... :)
pozdrawiam

prawdziwy horror!!! :D

You Only Live Once!

Love ya! 

sobota, 15 czerwca 2013

host family # graduation # birthday # daily routine # countdown- 9 more days!!!

Cały czas opisywałam imprezy i inne dość rozrywkowe rzeczy, ty razem o takiej mojej rutynie.
Ostatni tydzień jest początkiem zwiększonej ilości pracy. Był to ostatni tydzień mojego małego w przedszkole, teraz przerwa wakacyjna nas czeka. Każdego dnia praktycznie była jakaś impreza! W niedzielę mieliśmy grilla, na którego przyjechała mojej hostki znajoma z dzieciakami, ja oczywiście też bylam zaproszona- aż głupio było odmówić i tak zwyczajnie wyjść, tym bardziej, że specjalnie dla mnie kupili veggie kotlety na grilla :) Koło 7 jednak się zebrałam i pojechałyśmy z Jo na lody i czekoladę :) Nie pisałam o tym, ale Jo w przyszłym tygodniu wyjeżdża;( nie tyle ze Stanów (wybiera się na miesięczną podróż po całych Stanach z ciocią, jej męzem i koleżanką) co od swojej rodziny :( skończy się siłownia i inne wyjścia... Dlatego korzystamy z tych ostatnich dni i staramy się jeszcze tu pokręcić kiedy się da :)


W poniedziałek mały miał imprezę urodzinową w szkole (dzieci urodzone w miesiącach wakacyjnych też mają szansę aby poświętować ze znajomymi) :) Poszłam z hostem- zapakowaliśmy pączki i jakiś prezent dla klasy. Wtorek- spokojnie, środa- graduation! Mały kończy przedszkole! Dziadkowie, ciotki, rodzice i ja - wszyscy poszliśmy na jego przedstawienie, a później na lunch tez w szkole. Wszystko bardzo ładnie przygotowane. Normalnie ukończenie przedszkola to coś na miarę kończenia gimnazjum albo liceum u nas w PL :D taka zwariowana Ameryka. Rodzice płakali, jak gdyby nie wiem co to było :D  Na wieczór wszyscy ponownie byli zaproszeni na grilla do nas... Znów świętowanie, jedzenie (w tym tort lodowy:)). Kurcze zdjęcia z Graduation mam na aparacie wiec innym razem pokaże bo jeszcze ich nie zgrałam. Sroda to też ostatnie spotkanie JO w naszym gronie starbucksowym :( Eh eh. Czwartek- dość spokojnie, mały ostatni raz do szkoły poszedł, a wieczorem małe zakupy :)Piątek- host w domu, mały miał pierwsze spotkanie w nowej szkole do której idzie od września. Później wizyta u lekarzaz (w tym miał 2 szczepionki i ponownie lament ogromny :D ) Odwiedziliśmy tez dziadków i... po dniu, wieczór znów na zakupach :) ale pokaże je innym razem. Na szczęscie jutro znów weekend :D Więc jak widać, są takie dni, gdzie nic specjalnego się nie dzieje....
PS. Zaczynamy countdown!! 9 dni!! ale nie powiem do czego :D
mały w tym samochodziku normalnie jak Flinstone wygląda :D



faceci przy pracy :D

środa, 29 maja 2013

zakupy # shopping # i płacz za pieniędzmi :P

Eheh, zakupy to nieodłączna część mojego życia :) raz w tygodniu muszę chociaż jedną rzecz kupić :)
dawno niczego nie pokazywałam, więc dziś wstawię więcej zdjęć, to nie są wszystkie ostatnio kupione rzeczy ale... chociaż większość :)
buciki z rainbow- 14$

buciki z rainbow- 14$


szpileczki z axrs- 5$!!!!!!


levisy za 20$

takie okazyjne buciki za 5$

sukienka- 10$

cytrynkowa marynarka- 3$!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

koszulka- 2$

topy- po 3$

spodenki: 1.h&m-10$, 2.Rainbow 10$

okularki-3$

branzoletka- 3$

wtorek, 21 maja 2013

Pacha# clubbing # cluster meeting # shopping # i nowe samochody...;/


busy busy busy.... ciągle w ruchu, ciągle coś się dzieje, szczególnie w weekendy, które są stanowczo za krótkie,  tym bardziej po tak pracowitym tygodniu jak poprzedni, a chodzi o to, że w środę mały nie miał szkoły... więc od 6 rano do 16.00 się nim zajmowałam, w dodatku hostka postanowiła zaprosić mu kolegę na playdate... hmm w gruncie rzeczy lubię te jego playdates, bawią się dzieci, a ja... można powiedzieć, że odpoczywam i ewentualnie rozwiązuję ich spory, ktorych o dziwo w tym wieku mają niezmierną ilość! Wzięłam ich też na spacer, zeby jakoś ten czas mi milej upłynął. 

Po deszczowym tygodniu przyszedł piątek- dla mnie koniec tygodnia i początek. Poszlyśmy z JO zwiedzać Rockville i trafiłam na... jakąś polską restaurację!! Dlaczego polska?zdjęcie poniżej to wyjaśnia;)

Pokręciłyśmy się bez celu, wypiłysmy po frappuccino i do domu. W sobotę postanowiłyśmy razem upiec ciasto na nasz cluster meeting niedzielny. Postawiłyśmy na szarlotkę :) Wyszłam z moim małym po Jo i po drodze patrzymy a tam garage sales! w przyszły weekend idziemy i obczajamy co tam mają bo teraz nie było zbytnio czasu- trzeba było przecież jabłka obierać :D
Zabrałyśmy się za gotowanie, hości się bacznie przyglądali co my wymyśliłyśmy (dla nich to nie jest normalne zeby ciasto piec, przecież mozna kupić...) Przy okazji Jo byla świadkiem ich kłótni, co wg mnie jest już normą... Ehh mają po prawie 50 lat, a czasami zachowują się jak dzieci... Jednak najważniejsze jest, ze po chwili wszystko jest ok i znów się kochają :D
Ciasto wyszło!! Pyszne!! (chyba musze się częsciej za takie rozrywki przyjemne zabierać)Teraz tylko trochę się przespać i wieczorem do Pachy :) Szybkie przygotowanie, pociąg i jestećmy w city! matko jak ja dawno tam nie byłam w ciagu dnia :D może w lato to nadrobię... a raczej z pewnościa :)
Pacha przepakowana ludźmi, podobno jakiś VIP musiał akurat przyjść i oo.. takie skutki, ze pozamykali niektóre przejścia... ale co tam wybawiłyśmy się z dziewczynami jak zawsze :) heh niedługo tam wrócimy :) Niedziela pod hasłem cluster meetingu, niestety ale pogoda nie dopisała więc zamiast planowanego pikniku miałyśmy spotkanie w shopping mall. Nasza LC wymyśliła nam scavenger hunt. Dała nam listę rzeczy, które musimy znaleźć w mallu i zebrać, trzeba też było zdjęcia robić itp. kilka przykładów: serwetka z jakimś logo (np Subway), słomka, reklamówka, kupon, paragon, reklama do założenia karty kredytowej. Ze zdjęć natomiast: zdjęcie tostera, łóżka, produktu z ceną poniżej dolara, plakatu z aktorem… Grupy 2osobowe, więc oczywiście poszłam z JO :) i zaczęło się :D prawdę mowiąc to chyba tylko my się w to zaczęłyśmy angazować :D zebrałysmy prawie wszystko- brakowało nam jedynie zdjęcia karki urodzinowej... po hiszpańsku :) W nagrodę, że jako pierwsze wróciłysmy dostałyśmy po dużym ciachu :D 

Szybkie przejście po sklepach... tym razem kupiłam jedynie spodenki  w h&m :) W drodze powrotnej dzwoni do mnie hostka z pytaniem czy mogłabym z malym godzinę posiedzieć, nie miałam nic do roboty, więc mówię, ze spoko. Okazuje się, że sprzedali białego jeepa i kupili dwa nowe samochody!! nowe w sensie prosto z salonu!!  W szoku byłam, ok wspominali coś o tym ale to nie było nic konkretnego. Takim oto sposobem niebieski jeep jest zawsze do mojej dyspozycji, bo przed domem stoją dwie nowe toyotki: corolla dla hostki, a dla hosta wielki 4runner- samochód na ewentualne wyjazdy weekendowe.... ehh niby nie mają za bardzo kasy, a tu proszę....
na koniec... smutna wiadomość, pierwszy raz dziś płakałam i nie były to łzy radości... Zadzwoniła do mnie sisss z mamą, że mam idzie do szpitala bo ma słabe wyniki;/ Ajj bardzo bym chciala tam teraz być...  na tym kończę, resztę odczuć zostawię dla siebie :( i odleciał wiecznie dobry humor....

piątek, 3 maja 2013

Majówka po amerykańsku!!! wiosna wiosnaaaaaa!!!!

Czas coś napisać!! kolejny tydzień z głowy :) teraz czekam na weekend- dla mnie dość istotny- moje urodziny!! obchodzę je po raz ostatni :) 24 lata to ta granica gdzie od przyszłego roku będę świętowała wyłącznie imieniny :) Hmm... co tam się ostatnio wydarzyło? Oczywiście jak zawsze w środy - spotkanie nasze w Starbucksie. Tym razem było nas chyba z 7 więc całkiem ok. Przyszła też M. o której chyba nie wspominałam- a powinnam! Otóż M. kilka tygodni temu skończyła swój 2 rok aupairkowania, sprawa wygląda tak, że jej pobyt kończył się w piątek któregoś tam marca, a w sobotę wzięła ślub!! Tak!! Wyszła tu za mąż.... Na ślub byłam zaproszona ale... akurat w ten sam weekend była nasza wycieczka do Bostonu i oooo.... Co do M- jest bardzo szczęśliwa, swojego męża poznała przypadkiem właśnie w Starbucksie! prawie 2 lata się znali. Nadal pracuje dla swojej host rodziny ale juz na innych warunkach co tez oznacza większą kasę. Rodzinkę ma idealną! Nawet zrobili dla niej przyjęcie po ślubie!! Za rok kolejne wesele- tym razem w PL!! ohh  więc wszystkie jej słuchałyśmy i gratulowałyśmy :)
Hmmm... co jeszcze?? to co zawsze: siłownia, rowery, spacery... Zaczęłam się też zastanawiać nad biletem do Pl na sierpień/ wrzesień i.. pewnie po weekendzie jakiś już zarezerwuję :)
Ehh przyszedł też czas, ze zaczełam rozkminiać całe moje życie- dzis minęło 5 miesięcy od kiedy wyjechałam z Pl.... czas pędzi, a ja nie wiem co dalej ze sobą robić!!! aaaaa.... byłam na uczelni w sprawie studiów tu, umówiłam się na kolejne spotkanie na które.... nie poszłam, bo akurat mały chorował i nadal nie wiem co dalej.....Rodzinka mnie namawia żebym z nimi przedłużyla o kolejny rok, albo chociaż pół roku, wiem, że jezeli wrócę do Pl to po miesiącu znów będę chciała wyjechać... Chyba muszę ograniczyć imprezy i zacząc myśleć poważnie....
Koniec moich rozmyślań :) Poniżej fotki z dzisiejszego spaceru :)
Ps. Koszulka mojego projektu :)
Ps. 2 fotki by Jo oczywiście :D








a oto mój Jeep :)

czwartek, 11 kwietnia 2013

oszczędzam- wydaję, oszczędzam- wydaję... czyli inaczej się nie da;/

Ajjjjj, już byłam taka zadowlona, że udało mi się odkładać kasę i mniej na zakupy jeździć... Jednak choroba to choroba :D ta jest nieuleczalna-no chyba, że mi pieniędzy zabraknie, to już co innego.
Postanowiłam wybrać się do Rainbow ponownie i jeszcze kilku sklepów obok.
Lekką ręką wydałam 100$.... znowu....





sobota, 9 marca 2013

Zima zima zima.... aaaaajj a gdzie jest wiosna??

Od kilku dni w USA było zamieszanie w związku z nadchodzącym 'sztormem'. Już byłam taka szczęśliwa gdy jeden dzień był piękny i słoneczny, a tu oo.. powrót zimy i to wszystko w Dzień Kobiet... za jakie grzechy?? przecież ja taka dobra jestem :D
Prawdę mówiąc amerykanie wpadają w panikę jak tylko pojawia się informacja o nadchodzącym sztormie.
Spadł śnieg, wielkie zamieszanie, panika na drogach... przecież wszystkie samochody mają wyłącznie letnie opony... albo uniwersalne. My z Jo niczym się nie przejmując pojechałysmy na siłownie :) i oto zdjęcia z podróży :)