Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżowanie w USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżowanie w USA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2013

Memorial Day # chill out in NYC # Brooklyn Bridge # Manhattan Bridge # Chinatown # odciski :D

Taaakkk właśnie w takich chwilach uwielbiam moje życie :) hmm.. chociaż czy ja go kiedyś nie uwielbiałam? Chyba zawsze byłam pozytywnie zakręcona :P Dziś zamęczam zdjęciami :) Pogoda nareszcie dopisała!! Yeah!!
Poniedziałek w Polsce był zwykłym dniem pracy a w USA jest to święto państwowe więc... wolne!! zapytałam hostów już wcześniej czy będe im potrzebna, tak więc hostka chciala abym tylko małym się rano zajęła, bo później z hostem na paradę pojechał, później czyli już po 8 rano ich nie było :P Iza szybko się ogarnęla i pojechałyśmy z JO do city!! Za punkt zwiedzania obrałyśmy sobie Brooklyn Bridge. Trasa dość konkretna, chyba z 2 godziny szłyśmy tam z Penn Station (w międzyczasie zachodząc do różnych sklepów:D) o zakupach innym razem wspomnę :) Krótki przystanek na Chinatown, chwila dla fotoreporterów (tym razem zdjęcia wyłącznie z telefonu)



Postanowiłyśmy zaliczyć 2 mosty czyli przejść na drugą stronę Manhattan bridgem a wrócić brooklińskim. Tak też zrobiłyśmy, dodatkowo pod M. mostem jest fajne miejsce żeby sobie poodpoczywać i się poopalać, a odpoczynek był tu jak najbardziej wskazany, Jo miała konkretne odciski.... Wyszła w balerinkach, które ją poobcierały, kupiła po drodze japonki, które dorobiły jej kolejnych odcisków, a na koniec jeszcze jedne buciki, które z pewnością by były wygodne, ale nie przy takiej ilosci już narobionych odcisków :P 
Tak więc cały dzień maszerowalysmy!!! 
wstawiam zdjęcia, a innego dnia dopisze coś wiecej-  o zakupach :)
Ps. Dziękuję za komentarz w sprawie błędów - jak jeszcze jakieś zauważycie to proszę o kontakt :) polski to mój język ojczysty więc nie chcę go kaleczyc, a warto uczyć się na błędach. Skończyłam finanse, a nie filologię polską, tym samym czasem jakiegoś byka mogę walnąć :D - pozdrawiam :) 


















czwartek, 16 maja 2013

Rowerami na Long Beach!!! # Mother's Day in USA# starbucksowo #


Nie wiem czy to wiosenno-letnie przesilenie, czy jakiś leń mnie łapie, a może za dużo się dzieje??
Mniejsza o to moje rozmyślanie:) czas się pochwalić co tam się działo ostatnio, jest już czwartek, a ja nie miałam kiedy napisać co się w niedzielę wydarzyło :D 12 maja to w USA Dzień Mamy. Z racji, że mojej mamie życzenia składam zgodnie z polskim kaledarzem, to postanowiłam hostce jakoś umilić ten dzień. Kupiłam jej kwiatka z rana i tym samym poprawiłam jej humor, który nie był najlepszy, a wszytsko przez naszego małego... Otóż P. oglądajac gazetę stwierdził, że chce mieć nową mamę, która będzie wyglądała jak ta Pani (jakaś modelka reklamująca kosmetyki), z pomalowanymi na krwistoczerwono ustami, a jego aktualna mama może zostać jego babcią... ostro jej pojechał, dodatkowo w Mother's Day. Fakt, że nawet nie wiedział, iż sprawił jej tym przykrość ale R. miała aż łzy w oczach...
W sobotę zaplanowałyśmy z Jo, że jeżeli kolejnego dnia pogoda dopisze to wsiadamy na rumaki i jedziemy nad ocean:) i udało się :) Koło południa wyruszyłyśmy, ja z piosenką na ustach- ale co na to poradzę? jak mam nie emanować szczęściem, skoro jestem super happy? :) w jedną stronę na Long Beach dojazd zajął nam około godziny i to takim turystycznym tempem, przy czym samochodem to jakieś 20 minut bo co 20 metrów są światła. Upału nie było, ale spokojnie na rowerze w topie dało się wytrzymać. Co innego nad oceanem, ale co tam!! Jak się bawić to się bawić, drzwi wyważyć okno wstawić! W pierwszej chwili ściągnęłam trampeczki, zrzuciłam koszulkę, podwinęłam spodnie i siup do oceanu!!! I co z tego, że nie umiem pływać:P
Posiedziałyśmy, poopalałyśmy się i ruszyłyśmy w drogę powrotną :)
Słońce majowo czerwcowe równa się temu sierpniowemu więc troszkę udało nam się opalić :)
film też jest :)


W domu chwila odpoczynku, msza i.... znow w drogę - do ulubionego starbucksa w Rockville Center. Zabrałyśmy laptopy - Jo pracowała nad jakimś projektem, a ja sobie oglądałam "Przepis na życie". Nie potrafię się głośno nie śmiać gdy to oglądam, więc co chwilę Pan barista mi do kompa zaglądał, zeby się dowiedzieć co tam sie dzieje :) W Star. już nas dobrze znają:) przecież tam co środę jesteśmy, a nawet częściej, tak więc wychodząc już mu się na środę zapowiedziałyśmy:) i oczywiście wczoraj tam poszłyśmy ponownie- barista ten sam :D

piątek, 3 maja 2013

Majówka po amerykańsku!!! wiosna wiosnaaaaaa!!!!

Czas coś napisać!! kolejny tydzień z głowy :) teraz czekam na weekend- dla mnie dość istotny- moje urodziny!! obchodzę je po raz ostatni :) 24 lata to ta granica gdzie od przyszłego roku będę świętowała wyłącznie imieniny :) Hmm... co tam się ostatnio wydarzyło? Oczywiście jak zawsze w środy - spotkanie nasze w Starbucksie. Tym razem było nas chyba z 7 więc całkiem ok. Przyszła też M. o której chyba nie wspominałam- a powinnam! Otóż M. kilka tygodni temu skończyła swój 2 rok aupairkowania, sprawa wygląda tak, że jej pobyt kończył się w piątek któregoś tam marca, a w sobotę wzięła ślub!! Tak!! Wyszła tu za mąż.... Na ślub byłam zaproszona ale... akurat w ten sam weekend była nasza wycieczka do Bostonu i oooo.... Co do M- jest bardzo szczęśliwa, swojego męża poznała przypadkiem właśnie w Starbucksie! prawie 2 lata się znali. Nadal pracuje dla swojej host rodziny ale juz na innych warunkach co tez oznacza większą kasę. Rodzinkę ma idealną! Nawet zrobili dla niej przyjęcie po ślubie!! Za rok kolejne wesele- tym razem w PL!! ohh  więc wszystkie jej słuchałyśmy i gratulowałyśmy :)
Hmmm... co jeszcze?? to co zawsze: siłownia, rowery, spacery... Zaczęłam się też zastanawiać nad biletem do Pl na sierpień/ wrzesień i.. pewnie po weekendzie jakiś już zarezerwuję :)
Ehh przyszedł też czas, ze zaczełam rozkminiać całe moje życie- dzis minęło 5 miesięcy od kiedy wyjechałam z Pl.... czas pędzi, a ja nie wiem co dalej ze sobą robić!!! aaaaa.... byłam na uczelni w sprawie studiów tu, umówiłam się na kolejne spotkanie na które.... nie poszłam, bo akurat mały chorował i nadal nie wiem co dalej.....Rodzinka mnie namawia żebym z nimi przedłużyla o kolejny rok, albo chociaż pół roku, wiem, że jezeli wrócę do Pl to po miesiącu znów będę chciała wyjechać... Chyba muszę ograniczyć imprezy i zacząc myśleć poważnie....
Koniec moich rozmyślań :) Poniżej fotki z dzisiejszego spaceru :)
Ps. Koszulka mojego projektu :)
Ps. 2 fotki by Jo oczywiście :D








a oto mój Jeep :)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

AAAA będę latać za sterami!!! Czyli szaleństwo na całego :)


Muszę się pochwalić! wykupiłam sobie 2godzinną naukę sterowania samolotu:) Wszystko zaczęło się od groupona, sprawdzam czasem jakie oferty mają i.. pojawiło się info o nauce latania... przecież trzeba wszystkiego w życiu spróbować :) Tak więc na promocji za 2 osoby 2h 160$. Akurat Jo namówiłam więc idelanie po 80 się złożymy.



Przez ostatnich kilka dni oczywiście wydarzyło się też wiele innych rzeczy
więc może w punktach :)
1. Piątek- cięzki długi dzień, bo mały ostro chorował dalej. Po całym dniu poszłam do siebie żeby odespać i ogarnąć się na imprezę- oczywiście Pacha!! Pojechała też M.- au pair z Japonii. Już w drodze do city cały pociąg się zaprawiał;) hehe chyba muszę rzeczywiscie wyglądać na Europejką skoro tyle ludzi podchodziło do mnie pytając skąd jestem w Europie :) Na przystanku podszedł do mnie jakiś murzyn z pytaniem kiedy mam urodziny i czy może nie chcę się z nim umówić :) iza na to- no, thank you :) Pacha konkretnie tym razem napakowana!! nawet nie było gdzie się ruszyć!! ale wybawiłyśmy się ostro!!do domu jakoś koło 5 rano wróciłam. Kto grał?? oczywiście Dje których nie znam: Denny Tenaglia: The Vinyl Reunion....
2. Sobota - Iphone- nareszcie wybrałam się z hostką do at&t żeby mojego iphona pięknego aktywowac. Pomagał nam pewien Hindus. Całkiem spoko był. Opowiadał przy okazji jak to tęskni za domem, za rodzicami, że jest jedynamiem (pewnie z 26 lat miał) Zaczęła się tez rozmowa o Shishy :) Niedaleko mamy klub Hookah w którym on właśnie był poprzedniego dnia i namawiał mnie i hostkę żebyśmy się z nim wybrały :) Ale co do Iphona- za Date(czyli neta) w telefonie będę musiała sama dopłacać 30$ miesiecznie;/ eh eh ale co tam, zrezygnuję od kolejnego miesiąca z siłowni i jakoś to będzie :) Musiałam też dostać nową kartę do telefonu, która kosztuje 25$ ale, że nam się tak miło rozmawiało, to dostałam ją gratis:) Ilez to można zyskać za uśmiech :D Po południu jeszcze na rowery pojechałyśmy :)




3. Pan B.- miałam się z nim spotkać w sobotę ale tak się zgadaliśmy, że wcale się nie ustawiliśmy.. prawdę mówiąc to już sama nie wiem co o nim myśleć. Gadałam z moimi hostami o nim, a oni, żebym lepiej uważała, bo kolesie tutaj tak do 30 lat nie mają zamiarą się ogarnąć i być z jedną dziewczyną.. eh to ich amerykańskie podejście... no więc zobaczymy. Z pewnością sama się do niego nie będe odzywała- nie ten to następny :D
4. Sobota wieczorem- z braku laku wybrałysmy się z Jo do naszego Kaseys. Nic się nie działo, więc jakoś po 1 się zebrałysmy :P


5. Niedziela- odsypianie ponownie, kosciół- a tam ten sam koleś ponownie, siedział znów 2 ławki za mną i wracał połowę drogi dwa kroki przede mną...Zobaczymy czy za tydzień zagada :) Jo miała zajęcia w Nassau więc po południu ja odebrałam bo nie miała samochodu i jeszcze po drodze na zakupy zajechałyśmy. Kupiłam sobie jedynie legginsy takie skórzane/ lateksowe bo przeciez w kolejny weekend świętujemy moje urodziny- oczywiście w Pachy!!!
I tak to cąły weekend zleciał:) dziś poniedziałek- na spokojnie, mały ma appointment u jakiegoś lekarza na Manhattanie ( bo ile takie dziecko moze chorować, a kazdy lekarz mówi, że nic mu nie jest??) tak więc host wziął wolne, po szkole pojechalismy wszyscy razem do hostki do pracy na Queens i stamtąd oni pojechali jej samochodem do lekarza a Iza wróciła do domu i odpoczywa- z lekkimi obawami wróciłam samochodem do domu, GPS oczywiście na kolanach i w droge :) Iza- mistrzyni kierownicy :D




czwartek, 25 kwietnia 2013

Bo w moim życiu nie ma czasu na narzekanie... :)



Kolejny tydzień upłynął jak szalony, mój mały trochę choruje więc dziś i jutro w domu zostaje... ahh ale nie jest źle:) zawsze coś powymyślamy i ten czas zleci. Znów się dużo dzieje :)
Nie miałam nawet kiedy napisać o ostatnim cluster meetingu- nasza LC zorganizowała nam wyjście na comedy show z jakimiś podobno bardzo znanymi komikami... o których oczywiście nigdy wcześniej nie słyszałam :D Jechałam z myśla, że to tylko strata czasu ale... nawet sie uśmiałam :) I oczywiście musiałam coś odwalić, wodzirej (o ile tak moge nazwać tego prowadzącego te wsytępy) sprawdzał co to za rezerwacje: były jakieś cheerleaderki, grupy starszych ludzi z jakiejś tam organizacji i wiele innych plus nasza aupairkowa :) Iza siedziała akurat pod sceną- muszę przecież wszystko widzieć i wiedzieć :D tak więc jak przywitali naszą grupę to ja krzyknęłam ohh yeah!! i ten wodzirej- no ciekawe jak się dzieci zachowują z taką au pair...:) i przy okazji wypytał jak się nazywam, skąd jestem i cos tam komentował, wiec cała sala na mnie.... :)ale co tam, przecież ja- teh best au pair ever nie robię negatywnej reklamy :)
Podsumowując- cluster uważam za udany
  Zapomniałam- w sobotę niespodziewanie z wizytą wpadła moja przyjaciółka Lucy z córeczką! wiem, że zawsze mogę na nią liczyć!! Pojechałyśmy na Mexican/ El Salvadorian food i trochę pogadałyśmy sobie :)

Jutro piątek i ponownie- Pacha!! My techno music!! I <3 Techno!
Już się wpisałyśmy z Jo na listę gości więc bilecik za 15$:)

Teraz trochę o B. Nie odzywał się w poniedziałek.... wtorek też nie... więc myślę sobie: oki, doki, jak się jutro nie odezwie to sajonara i.... w środę napisał!! :) umówiliśmy się ponownie na sobotę... gdzie co jak i o której? nie wiem... ustalamy :)

Buziaczki dla moich kochanych, z którymi już kilka dni na skype nie gadałam- w sobotę będę was męczyła :* I love you!!! :*

sobota, 23 marca 2013

Boston okiem profesjonalnym :) 'Fenkju' JO!!

Jest!! (a raczej są!!!!))

Nareszcie są zdjęcia z aparatu JO. Mój mały fujifilm niestety nie jest na tyle profesjonalny, ale nie mogę narzekać :) dobrze się sprawuje. J. narobiła ponad 700 zdjęć i postanowiła je troszkę popoprawiać, po tygodniu poprawek- są!!! a na nich Iza- mistrzyni głupich min :) więc postanowiłam się nimi podzielić
Fenkju JO!!!






sobota, 9 marca 2013

Zima zima zima.... aaaaajj a gdzie jest wiosna??

Od kilku dni w USA było zamieszanie w związku z nadchodzącym 'sztormem'. Już byłam taka szczęśliwa gdy jeden dzień był piękny i słoneczny, a tu oo.. powrót zimy i to wszystko w Dzień Kobiet... za jakie grzechy?? przecież ja taka dobra jestem :D
Prawdę mówiąc amerykanie wpadają w panikę jak tylko pojawia się informacja o nadchodzącym sztormie.
Spadł śnieg, wielkie zamieszanie, panika na drogach... przecież wszystkie samochody mają wyłącznie letnie opony... albo uniwersalne. My z Jo niczym się nie przejmując pojechałysmy na siłownie :) i oto zdjęcia z podróży :)













piątek, 8 marca 2013

Życie zaczyna się po 19.00 a w weekendy trwa 24 h na dobę

Czyli o tym co Iza robi wieczorami :) Jestem z host rodziną do jakiejś 19.00. Koło 18.30 zaczynamy kolację, więc zanim skończymy i wszystko ogarniemy to jakieś pół godziny mija. Tak jak w tytule- wtedy też zaczyna się moje życie :) Bardzo sporadycznie wieczory spędzam w domu. W ciągu dnia jak jestem free, też staram się coś robić. Jak nie gym to zakupy, jak nie zakupy to jakiś spacer. Co do wieczorów-
poniedziłaki- różnie, jednak wole wtedy nigdzie nie wychodzić gdyż weekendy są za każdym razem bardziej intensywne, czyli w pierwszy dzień tygodnia odpoczywam :)
wtorek- tu różnie bywa, jak nie lody to jakieś zakupy, kawa,
środa- w każdą środę spotykamy się z dziewczynami w Starbucksie i plotkujemy sobie o wszystkim,
czwartek- dla przykładu dziś (gdy piszę tego posta) jest czwartek. Jo miała samochód więc przyjechała po mnie  i wybrałyśmy się na... ice cream :) tak myślałyśmy co tu jeszcze można odwiedzić i wypadło na green acress Mall w Valley Stream :) pokręciłyśmy się, posprawdzałyśmy co można kupić, żeby za jakiś czas wrócić z.. kasą.
piątek- wyjście ;)
weekendy to już inna historia, dziś zdjęcia z naszych głupawek z JO :D
Pozdrawiam :*


Iza bawiła się w fotografa i.. robiąc zdjęcie z samochodu tak trafiłam, że walnełam fleszem w samochód policyjny:)

Pogoda nie dopisuje nadal jak widac, dziś śnieg z deszczem, jutro podobno będzie to samo ale... zapowiada się przyjemny weekend

Muuussssiiiiiccc- radyjko w tle :) a tam cały czas: Taylor Swift, Riri, Justin B i Justin T.... same amerykańskie gwiazdeczki- tak się właśnie dba o swoich


Macy's jest w każdym centrum!!! Niestety większość rzeczy nie na moją kieszeń, jeszcze nie :D

Green Acres Mall- czyli centrum handlowe w Valley Stream

głupie miny to podstawa :D