Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair usa blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair usa blog. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2013

party!! # crazy# Iza and Kate partyig crazy# great weekend# aaaa countdown# 1 day left!!

witam!!
serio? nie wiem od czego zacząć dziś! Weekend był szalony. Po długim tygodniu przychodzi piątek wieczorem. Gadamy z K co tam robimy w sobotę i... hmm, a może idziemy na imprezę dziś? No pewnie! Jak mówiły tak zrobiły :) szybko się ogarnęłam, dogadałysmy się tez z K, że po imprezie wracamy razem do mnie i rano jedziemy nad ocean :) Hostka nie miała nic przeciwko więc plan idealny. Na szybciora się ogranęłam i w drogę :) Zapakowałam jeszcze lakier do paznokci i malowanie w pociągu :)  Postanowiłysmy oszczędzić na subwayu i przejść się do klubu. Zaczęła nam ostraaa głupawka odwalać :D najlepsze, ze Kate też nie zdążyła paznokci ogarnąć, więc usiadłysmy sobie na Manhattanie i wielkie malowanie:D
Tym razem klub Pink Elephant :) dość małe miejsce ale bardzo fajne! Oczywiście jak zawsze z naszym promotorem- miałyśmy stolik, drinki, więc czułyśmy się jak VIP !! Ohh yeahhh :) Polki w akcji- klub jest nasz! Wyszłyśmy po 3 żeby jeszcze na pociąg na 4 zdążyć więc do mnie jakoś koło 5 dojechałyśmy :)



 
W sobotę nie było mowy o spaniu do południa! Wstałyśmy po 10.00 szybkie ogarnięcie i jedziemy!! Jones beach again! I love it!  Znów wielki fun na plaży! Nowi ludzie, kolesie, z których miałyśmy ostrą polewę. Jak się dowiedzieli, że z Pl jesteśmy to zaczęły się ich pytania, opowieści- jeden z nich, w koszuli w kolorowe truskawki i ze zlamanym nosem jeszcze pod opatrunkiem zaczął nam o swoich przygodach opowiadać. Jak się okazało, był w Pl ( nie wiem w jakim celu- już o to nie pytałam) okazało się, że jeździł po wawie bez biletu i spedził dwa dni na komendzie!! kurna, stwierdził, że nie przepada za PL- nie dziwię mu się :D w pewnym momencie mówi, że on zna polski, to my ok, więc powiedz nam coś... ten po chwili zastanowienia- "hi" :D I buahhhaaa walnęłyśmy z Kate śmiechem :D Zaczęlismy też sobie jaja robić z jednego kolesia (ich kumpla) który zasnął na plaży. Stwierdziliśmy, że zrobimy mu CPR :) ja będę robiła uciski, a jeden kolo będzie sprawdzał oddech. zaczynamy! Kolo się przebudził szybko i w szoku, ze co, że jak? co się dzieje :D hehe konkret na plaży tak to podsumuję :D zebrałyśmy sie koło 4, z myślą, że zjemy kolację i odwiozę Kate na pociąg. Wróciłyśmy, zrobiłyśmy pizzę i... stwierdziłyśmy, że jedziemy na kolejną imprę do city!! ale o tym jutro napiszę :D
Posta pisze w niedzielę, dziś dzień Taty w PL, przy okazji się nim pochwalę :)
oraz poniżej fotki z plaży :)
Ps. To już jutro!!!





piątek, 21 czerwca 2013

tired # chora dalej # lato to czasem nic fajnego # plany # countdown 3 more days!!



Czy ja to serio napisałam?? 3 dni??  taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakkkkkkkkkk!!!!!!
ale się cieszę, normalnie nawet sobie nie wyobrażacie:)
Pomimo długiego i pracowitego dnia, jestem super happy :)
Zabrałam dziś małego do parku na pół dnia, tak więc on sobie biegał skakał, a ja miałam chwilę odpoczynku:)
Na koniec zrobiliśmy sobie pizzunie i pograliśmy na wiii. Niby tak mało i bez wysiłku ale fakt, czuje się dziś zmęczona, tym bardziej, że chora nadal jestem;/ wrrr, a jutro taki piękny dzień się zapowiada!! z pewnościa jedziemy na plażę!! do tego wieczorem jakąś imprezę może nam się uda zaliczyć... no zobaczymy :)
To tyle na dziś. Słit focia z ręki też się znalazła oraz mój mały na placu zabaw :)
PS. Buziaczki dla moich kochanych z PL :* ajj dawno  z Wami nie rozmawiałam więc jutro to nadrobimy!




środa, 29 maja 2013

zakupy # shopping # i płacz za pieniędzmi :P

Eheh, zakupy to nieodłączna część mojego życia :) raz w tygodniu muszę chociaż jedną rzecz kupić :)
dawno niczego nie pokazywałam, więc dziś wstawię więcej zdjęć, to nie są wszystkie ostatnio kupione rzeczy ale... chociaż większość :)
buciki z rainbow- 14$

buciki z rainbow- 14$


szpileczki z axrs- 5$!!!!!!


levisy za 20$

takie okazyjne buciki za 5$

sukienka- 10$

cytrynkowa marynarka- 3$!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

koszulka- 2$

topy- po 3$

spodenki: 1.h&m-10$, 2.Rainbow 10$

okularki-3$

branzoletka- 3$

niedziela, 26 maja 2013

clubbing # Empire Hotel # rooftop # NYC # Bowling # Memorial Day # Dzień Mamy!! # zęby mądrości#

Weekendowo ponownie :) Tym razem mamy długi weekend, a to w związku z Memorial Day, który jest obchodzony w poniedziałek, więc wszyscy mają wolneeeee!! ja pewnie będę pracowała ze 2-3 godziny i jadę do Nowego Jorku :)
Kolejny tydzień i koleny weekend za mną... Matko już prawie pół roku tu jestem!!!
W piątek i sobotę pogoda nie dopisała, cały czas padało, więc w piąteczek seansik filmowy :) tym razem rodzinka.pl dla rozlużnienia się w polskim klimacie :) sobota zapowiadała się konkretnie- miałyśmy jechać z dziewczynami na air show na Jones Beach, czyli pokazy lotnicze, ale pogoda nam pokrzyżowała plany, lało prawie cały dzień więc nici z tego:( Rodzinka zaprosiła mnie na bowling i Iza pojechała z nimi, poźniej z Jo sie na pizze  wybrałyśmy jeszcze.


Sobotni wieczór był od tygodnia planowany, K. z którą się poznałyśmy przez FB (o tym zaraz napiszę) skontaktowała się z promotorem z rooftop na Empire Hotel więc umówiłyśmy się pod klubem o 11 :)
Co do K. też jest au pair, warto o tym wspomnieć jak się poznałyśmy, bo może to ułatwić życie w USA wielu dziewczynom, które również się tu wybierają. Jak wiadomo, na Fb jest już wszystko. Jest też bardzo wiele grup poświęconych właśnie au pairkom, gdzie można poznać inne osoby w swojej okolicy, wybrać się razem na imprezę itp. tak dla przykładu
LONG ISLAND au pairs- https://www.facebook.com/groups/293094440776869/?bookmark_t=group
Polish au Pairs NY/ NJ - https://www.facebook.com/groups/386531474768173/?bookmark_t=group
Au Pairki z Polski- https://www.facebook.com/groups/368399933198171/?bookmark_t=group
Nom więc z K znałyśmy się od stycznia, widziałyśmy się raz w City i nigdy nie mogłyśmy się zgadać na wspólną imprezę, do wczoraj :)



Kolejne cenne info- promotorzy - dla au pairek są najlepszą formą wyjścia na imprezę za małą kasę. Na czym to polega?? Otóż młodzi ludzie (kobiety i mężczyźni) w formie promowania klubu ogłaszają się w różnych miejscach i zbierają grupę ludzi, która wejdzie do klubu pod ich nazwiskiem. Dzięki temu ci co się do nich zgłaszają mają wjazd do klubu za free, a to nie wszystko, na miejscu ma się za free drinki/ soki!! Czy może być lepiej? Z naszymi aupairkowymi zarobkami to idealna forma poznania fajnych miejsc. Dodatkowo, ci promotorzy dostają dobrą kasę za każdą osobę, która tam przyjdzie dzięki nim, trochę nie czaję tego interesu... Jak to sie może opłacać klubom. Wsszystko by było ok, gdyby z takim promotorem przychodziło do max. 10 osób, bo przecież dzięki temu przyjdą też inni ludzie, ale my patrzymy a tam było chyba 3 promotorów, każdy miał grupę około 50  osób! Kolejna sprawa- wjazd do klubu możliwy jest w szpilkach i w miarę dobrych ciuchach, najlepiej, zeby to była sukienka- dzięki temu klub przyciąga innych ludzi, którzy wchodzą tam bez promotora i zostawiaja w klubie ładną kasę, ale takich nie było przecież zbyt wiele... bo przecież większość stanowili ludzie od promotorów:)
Empire Hotel Rooftop.... super miejsce, mieści sie na jednym z ostatnich pięter hotelu, dodatkowo ma balkon z widokiem na city!! pięknie... Co do imprezy- jak najbardziej oceniam pozytywnie, ale nic dziwnego, skoro fajni ludzie to i impreza musi być dobra :)
Po 2 wyszłyśmy żeby na pociąg zdążyć, dobiegamy do metra, a tam info, że nasz pociąg podjeżdża- nawet nie zdążyłam biletu na metro kupić, tylko przeszłam pod bramką.... a za mną Majka :) wbiegamy i okazuje sie, że to w przeciwnym kierunku, a nasz dop za 15 minut będzie. Kolejna nowość jest taka, że tu w metro biletów nie sprawdzają, jedynie do wejścia przez bramkę jest potrzebny, jedno wejście 2.25$ Przecież gdyby tak w Polsce było to by ludzie ostro skakali :D Na pociąg idealnie zdążyłyśmy i o dziwo- żadnych niespodzianek w pociągu nie było, jedynie na peronie podchodzi do mnie koleś i wręcza mi wizytówkę, że niby on  z działu reklamy jest:D taaaa sobie pomyślałam, no, Thanks :P











Coś złego? rosnie mi ząb mądrości i straaaasznie boli!! ósemki zaczęły mi rosnąć przy poprzednim pobycie w Stanach- wszystkie na raz, a teraz jedna konkretnie się przebija;/ już tyle tabletek się nabrałam, kupiłam żel dla dzieci na ząbkowanie... i ni.... macie może jakieś pomysły?? hellllpppppp
Na koniec najlepszego dla mojej Kochanej Mamy!! Mamuś jesteś najlepsza na świecie!! Kochammm Cię i zdrówka jak najwięcej życzę!! :*

czwartek, 23 maja 2013

American Manners- godne polecenia #TOEFL# Express Ways# please, thank you...#



Tak tak, o manierach :) please, thank you, you're welcome, excuse me, I'am sorry...
Postanowiłam pouczyć się angielskiego i w najbliższym czasie podejść do TOEFLa, który jest na poziomie C1, więc wydaje mi się, że jakoś dam radę. Nie chcę kupować książek, które są dość drogie więc wypożyczyłam kilka z biblioteki. Miałam zamiar wziąć tylko jedną z typowym przygotowaniem do egzaminu ale tak przeglądam inne pozycje i trafiłam na American Manners and customs - a guide for newcomers czyli coś idealnego dla Au Pairek :). Kurcze, że też nie wiedziałam o tej książce przed przyjazdem. Często mam tu problem z ogarnięciem kiedy powiedzieć excuse me, kiedy I am sorry, a kiedy zwyczajnie sorry. Kolejna sprawa- poznawanie nowych ludzi, o tym się nie uczymy w szkole, gdy ktoś Cię poznaje mówi: nice to meet you, często mówiłam nice to meet you too, a powinno być nice meeting you too. Jest dość krótka więc w 2 dni przerobiłam prawie całą. Jak się zachować przy stole, body language, restaurant manners, visiting someone, giving a gift (kolejna niezręczna sytuacja: czy od razu otworzyć prezent, czy poczekać, jak podziękować) Serio, jeżeli się tu wybieracie, to poszukajcie gdzies odpowiednika tej książki :) Znacznie ułatwi wam życie i oszczędzi niezręcznych sytuacji
 Tej typowej do TOEFLa jeszcze nie obczaiłam


Kolejna to Express Ways- bardzo podstawowe słownictwo przydatne w życiu codziennym, ale przecież na tym polega wyjazd tutaj, żeby poradzić sobie w takich codziennych sytuacjach: zapytać, przeprosić, poprosić o pomoc itp.



wtorek, 21 maja 2013

Pacha# clubbing # cluster meeting # shopping # i nowe samochody...;/


busy busy busy.... ciągle w ruchu, ciągle coś się dzieje, szczególnie w weekendy, które są stanowczo za krótkie,  tym bardziej po tak pracowitym tygodniu jak poprzedni, a chodzi o to, że w środę mały nie miał szkoły... więc od 6 rano do 16.00 się nim zajmowałam, w dodatku hostka postanowiła zaprosić mu kolegę na playdate... hmm w gruncie rzeczy lubię te jego playdates, bawią się dzieci, a ja... można powiedzieć, że odpoczywam i ewentualnie rozwiązuję ich spory, ktorych o dziwo w tym wieku mają niezmierną ilość! Wzięłam ich też na spacer, zeby jakoś ten czas mi milej upłynął. 

Po deszczowym tygodniu przyszedł piątek- dla mnie koniec tygodnia i początek. Poszlyśmy z JO zwiedzać Rockville i trafiłam na... jakąś polską restaurację!! Dlaczego polska?zdjęcie poniżej to wyjaśnia;)

Pokręciłyśmy się bez celu, wypiłysmy po frappuccino i do domu. W sobotę postanowiłyśmy razem upiec ciasto na nasz cluster meeting niedzielny. Postawiłyśmy na szarlotkę :) Wyszłam z moim małym po Jo i po drodze patrzymy a tam garage sales! w przyszły weekend idziemy i obczajamy co tam mają bo teraz nie było zbytnio czasu- trzeba było przecież jabłka obierać :D
Zabrałyśmy się za gotowanie, hości się bacznie przyglądali co my wymyśliłyśmy (dla nich to nie jest normalne zeby ciasto piec, przecież mozna kupić...) Przy okazji Jo byla świadkiem ich kłótni, co wg mnie jest już normą... Ehh mają po prawie 50 lat, a czasami zachowują się jak dzieci... Jednak najważniejsze jest, ze po chwili wszystko jest ok i znów się kochają :D
Ciasto wyszło!! Pyszne!! (chyba musze się częsciej za takie rozrywki przyjemne zabierać)Teraz tylko trochę się przespać i wieczorem do Pachy :) Szybkie przygotowanie, pociąg i jestećmy w city! matko jak ja dawno tam nie byłam w ciagu dnia :D może w lato to nadrobię... a raczej z pewnościa :)
Pacha przepakowana ludźmi, podobno jakiś VIP musiał akurat przyjść i oo.. takie skutki, ze pozamykali niektóre przejścia... ale co tam wybawiłyśmy się z dziewczynami jak zawsze :) heh niedługo tam wrócimy :) Niedziela pod hasłem cluster meetingu, niestety ale pogoda nie dopisała więc zamiast planowanego pikniku miałyśmy spotkanie w shopping mall. Nasza LC wymyśliła nam scavenger hunt. Dała nam listę rzeczy, które musimy znaleźć w mallu i zebrać, trzeba też było zdjęcia robić itp. kilka przykładów: serwetka z jakimś logo (np Subway), słomka, reklamówka, kupon, paragon, reklama do założenia karty kredytowej. Ze zdjęć natomiast: zdjęcie tostera, łóżka, produktu z ceną poniżej dolara, plakatu z aktorem… Grupy 2osobowe, więc oczywiście poszłam z JO :) i zaczęło się :D prawdę mowiąc to chyba tylko my się w to zaczęłyśmy angazować :D zebrałysmy prawie wszystko- brakowało nam jedynie zdjęcia karki urodzinowej... po hiszpańsku :) W nagrodę, że jako pierwsze wróciłysmy dostałyśmy po dużym ciachu :D 

Szybkie przejście po sklepach... tym razem kupiłam jedynie spodenki  w h&m :) W drodze powrotnej dzwoni do mnie hostka z pytaniem czy mogłabym z malym godzinę posiedzieć, nie miałam nic do roboty, więc mówię, ze spoko. Okazuje się, że sprzedali białego jeepa i kupili dwa nowe samochody!! nowe w sensie prosto z salonu!!  W szoku byłam, ok wspominali coś o tym ale to nie było nic konkretnego. Takim oto sposobem niebieski jeep jest zawsze do mojej dyspozycji, bo przed domem stoją dwie nowe toyotki: corolla dla hostki, a dla hosta wielki 4runner- samochód na ewentualne wyjazdy weekendowe.... ehh niby nie mają za bardzo kasy, a tu proszę....
na koniec... smutna wiadomość, pierwszy raz dziś płakałam i nie były to łzy radości... Zadzwoniła do mnie sisss z mamą, że mam idzie do szpitala bo ma słabe wyniki;/ Ajj bardzo bym chciala tam teraz być...  na tym kończę, resztę odczuć zostawię dla siebie :( i odleciał wiecznie dobry humor....

czwartek, 16 maja 2013

My NY ID # wskazówki jak wyrobić amerykański dowód!


Nareszcie!! Będę miała moje hamerykańskie ID!! Nie będę już musiała przy wejściu do klubu przedstawiać polskiego ID :) więc nie będa na mnie patrzeć jak  na uchodźca.
Tak więc pojechałyśmy z Jo, byłyśmy tam już 2 tyg temu, ale ja mądra nie wzięłam mojego SS# i nie mogłam nic załatwić. Teraz wróciłam ze wszystkim:) Procedura oczywiście czasochłonna.
1 Pierwsza kolejka- do pobrania formularzy, których uzupełnieni zajmuje jakieś 10-15 min
2. Kolejka do sprawdzenia dokumentów- potrzebne są 3 potwierdzenia tożsamości. Ja miałam paszport, kartę kredytową (amerykańską) oraz SS# (social security card), wszystko poskanowali i.... zapraszamy do zdjęcia. Sweet focia jak do kartoteki karnej:) Następnie wszystkie dokuemnty pakują do woreczka, dają numerek i do kolejnego okienka
3.  Po około 15 minutach oczekiwania na mój numerek, podchodzę do okienka. Kolo ponownie sprawdza papiery z grubsza, wpisuje wszystko w bazę danych i pobiera opłatę. Ogólnie był miły i pomocny, skorygował mi kilka informacji i zapytał na ile lat chcę mieć dokument czyli na 2 bądź na 8, niewielka różnca w cenie: 10 lub 14$. oczywiście wybrałam 8 lat:) przecież mam w planie żeby tu dłużej pobyć :D
Na koniec dostałam potwierdzenie i teraz jedynie czekam na moje ID, które przyjdzie pocztą w ciągu 2 tygodni!!! Yeahhhhh!!!

Podsumowanie:
Co to za dokument? - Non-Driver ID Card, którym wszędzie się tu można posługiwać
Gdzie go można uzyskać? -DMV w najbliższej okolicy
Dokumenty niezbędne do uzyskania? -3 dokumenty tożsamości (paszport, SS#, karta kredytowa)
Koszt? -10 lub 14$
Czas oczekiwania? 2 tygodnie
Ważność dokumentu? - 4 lub 8 lat
Jak to wygląda? o tak OOOOOO....-> +tragiczne zdjęcie :D



PS> Trochę z tym zamieszania było. Wiedziałam od Majki, że w DMV (Department of Motor Vehicle) można jakieś ID sobie zrobić. Postanowiłyśmy razem z Jo się tam przejechać- to już jakieś 2 tyg temu było.
Stajemy w kolejce, podchodzimy do okienka i tłumaczę babeczce, że słyszałam, iż mogę sobie tutaj wyrobić prawko amerykańskie na podstawie mojego polskiego (tak wcześniej Majkę zrozumiałam), a ta mi tłumaczy, że spoko loko prawko sobie mogę zrobić ale musze podejść do testu i ogólnie wszystkich tych jazd, to ja już trochę zdenerwowana mówię znów swoje. Po krótkiej wymianie zdań wyszłyśmy, zadzwoniłam szybko do Majki, a ta mi tłumaczy, że mogę sobie wyrobić ale non driver ID!! ehh ehh sie udałam... wróciłyśmy więc, Jo sobie to wyrobiła, a ja wtedy nie mialam mojego ss....

poniedziałek, 13 maja 2013

Weekend, który zmieni wiele w moim życiu....


O matko, ten weekend zaprowadzi wiele zmian, co się takiego stało?? jeszcze tajemnica- bynajmniej przez najbliższy miesiąc... Jednak wiem, że muszę go zapamiętać, zapisać sobie :)

Postanowiłam ostro oszczędzać więc  w sobotę ani niedzielę nie byłam na żadnej imprezie. Aż sama w szoku jestem, ze wytrzymałam






W sobotę pokręciłysmy się  z Jo po okolicy- na pieszo- dieta dieta....:) a wieczorem frappuccino ze starbucksa :P, chociaż nie, Frap. było w piątek a w sobotę pograłyśmy u mnie na Wii w Just dance, pozniej do niej pojechalysmy- jej rodzinka zaprosiła mnie na kolację przy okazji- bardzo spoko ludzie. Był też deser z truskawkami i lodami i dla rozrywki znów wii z dzieciakami ich :) na koniec jeszcze odnalazła Jo serialenet.pl i.... nareszcie obejrzałam Przepis na zycie z 4 sezonu :) uwielbiam to!!
O niedzieli napiszę jutro :P
a poniżej filmik jak Iza grała w Wipeout :D




wtorek, 7 maja 2013

Czego trzeba spróbować w USA?? - amerykańskich burgerów!!

Jedzenie jedzenie... Nie rozumiem tego ale znacznie mniej tu jem niż  Polsce, a waga raczej nie spada, a wręcz przeciwnie, gdybym nie ćwiczyła to chyba bym była teraz konkretie okrąglutka :)
Tym samym nie jadam takich rzeczy jak burgery za często- jestem tu ponad 5 miesięcy i dopiero 2 raz go jadłam. Z racji, że jestem wegetarianką mogę sobie pozwolić wyłącznie na veggie burgery :)
Pojechałyśmy z Jo do małej knajpki w RVC. Duży szyld- American Burgers, mijałyśmy za każdym razem gdy na siłownię szłyśmy. W sobotę się wreszcie zabrałyśmy (wsiadłyśmy na nasze rumaki- rowery, żeby przy okazji te burgery spalić) i zawitałyśmy do amerykańskiego światka tuczenia się :D
Klimat typowo amerykański, jak w filmach, za ladą niska okrągła Pani Krysia, za nią blacha do smażenia burgerów :) Na ścianach znani i lubiani( bądź nie) czyli Merlinka M. Sinatra itp, kolejna ściana- rejestracje z różnych stanów. gdzieniegdzie jakieś dziwne hasła, a to, że kobiety w ciąży nie powinny pić, a to że terminal do kart nie działa bo coś tam coś tam :P Menu było ułożone alfabetycznie stanami, każdy stan to inny burger veggie to chyba była California :) Do tego Pani Krysia nam zaserwowała frytki :D Zjadłam niby taki wielki talerz i.. prawie nie poczułam tego jedzenia... Fakt faktem, amerykańskie burgery zaliczone co jest udokumentowane zdjęciami :D