Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog au pair usa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog au pair usa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 listopada 2013

W podróży.... Cavern! Przez Virginię do Baltimore!

Dzień 2 czas zacząć! Po konkretnym śniadanku wskakujemy w autobus i jedziemyyyyyy!! Kierunek.. no wlaśnie nie do końca wiedziałam jaki :D Cięzko się było z Chińczykami dogadać, ale nie wnikałam w to. Już zobaczyłam co najważniejsze więc gdzie nie pojedziemy to będę zadowolna. Cały autobus zaspany tylko my znów nadawaliśmy jak zepsute katarynki! co chwilę wpadaliśmy w paniczne ataki śmiechu :) Całą drogę mieliśmy fun!
Okazało się, ze trafilismy na jakąś farmę amerykańską w Virginii. Dokładniej do Shenandoah County gdzie znajdują się przepiękne kopalnie do których my oszczędni nie zdecydowaliśmy się wejść :D Wejściówka 23$ więc. no no, thank you thank you :) Poszliśmy więc zwiedzać okolicę! Porobiliśmy fot i poczekaliśmy na naszą international ekipę :D Po wszystkim znów zapakowaliśmy sie w autobus i jedziemy do Baltimore!
O tym jednak następnym razem :)









sobota, 26 października 2013

O gotowaniu słów kilka- czyli na czym polega przygotowanie posiłków w USA :)

Stereotypy: amerykanie jedzą tylko w Mcdonalds, nie gotują, wszyscy sa grubi...
Otóż nie do końća tak to wygląda, wiadomo jak wszędzie, ludzie jadają fastfoody, tutaj jedynie jest tych ludzi tak dużo, ze w tłumie zawsze da sie wylookać kogoś z nadwagą, bo tacy ludzie zawsze rzuca się w oczy.
Teraz na moim przykładzie i mojej host rodzinki. Są oni dość oszczędni, więc lodówka nie jest wypełniona po brzegi, jedzenia jednak nie brakuje :) Tym bardziej w moim przypadku- wegetarianki, zawsze coś sobie ogarnę :)Każdy dom ma swoją szafkę słodyczy, gdzie zawsze coś na przekąskę da się znaleźć.
Co do gotowania- ehh cięzko to czasem nazwać gotowaniem, bo przecież nie mogę tak określić wrzucenia na wodę rawioli i wyłowienia ich po 5 minutach, a następnie polania sosem pomidorowym ze słoika...
Ale tak, to jest właśnie gotowanie w amerykańskim domu... Kotlety- najczęściej kupują gotowe i odgrzewają. Na początku jak tu przyjechałam ugotowałam coś konkretnego, ale kurcze no sory bardzo, nie będę stała 2 godziny przy garach gdy mojej hostce zajmie to max 20 min, a efekt praktycznie taki sam...
Stwierdziłam, że to bez sensu i dostosowałam się do ich lifestyle. Odgrzewam rawioli, gotuję czasem makaron z brokułami, oni zamawiają coś czasem, innym razem pizza się znajdzie (oczywiście kupiona)
No cóż takie życie :) Tak wiec dziewczyny i chłopaki, którzy tu chcecie przyjechać, gdy w aplikacji pojawia się pytanie czy potraficie gotować, to bez dłuższego zastanowienia zakreślajcie, ze tak!
Ostatnio zaprosiłam znajomego na kolację i zrobiłam mu sernik z truskawkami :) + pizzę :)
wiem wiem, zadne to dokonanie ale miałam trochę frajdy z sernikiem:)
aaaa zrobiłam też dla niego cupcakes :) pochwaliłam mu sie, że robiłam je ostatnio z małym, ten wielce zawiedziony, ze dla niego nic się nie znalazło. Tym samym Iza kupiła następnego dnia mix, zrobiła całą blachę tych pięknych babeczek, polała lukrem, zapakowała w pudełko i.... zawiozłam mu je pod dom i zostawiłam pod drzwiami :) Ot taki mój jeden z pomysłów :)
poniżej przygotowanie sernika błyskawicznego :)





cupcakes które z małym moim robiliśmy razem więc niektóre nie są wyględne :D



środa, 23 października 2013

Z codziennego życia aupairek, blondynek, Polek w NY :D Nowi ludzie, znajomości, sklep polski itd. :)

Matko, tak sobie z młodą gadałyśmy, że nasze życie nie byłoby takie piękne i kolorowe gdyby nam się tak nie udało z lokalizacją! Przecież na palcach jednej ręki można policzyć dni, w których się  nie widziałyśmy!Zawsze mamy co robić, gdzie pojechać. Mamy wspólnych znajomych, z którymi to baaardzo dużo czasu spędzamy... wiadomo, jak to kuzynki, znamy się bardzo dobrze i traktujemy nawzajem jak siostry, czasem się pokłócimy (tak np, jak teraz... młoda się do mnie nie odzywa, Arletko kocham Cię:*) ale zawsze wiesz, że masz tu swojego człowieka :)
Oczywiście, jak ktoś chce być bardziej na bieżąco z tym co się u nas dzieje, to zapraszam na instagrama : hereandnow_iza
Teraz kilka faktów!
1. Dołączyła do nas nowa au Pair z Polski! Siemmaaaaaa Pati!! pewnie tego posta przeczytasz w najbliższych dniach :D Tak więc Pati mieszka u młodej w mieście, najlepsze jest to, że na wyjazd zdecydowała się przez mojego bloga! Myslala o Kalifornii, ale Iza i jej 50ty zmysł podpowiadały, że ona i tak tu wyląduje! Matko ale tego to sie nie spodziewała, zastąpiła jedną z moich znajomycj au pair z Brazylii R. Kurcze jest tu już kilka tygodni, a my tak na serio widziałyśmy się tylko2 razy, w dodatku pierwszym co całkiem przypadkiem, bo wpadłyśmy na siebie w centrum handlowym! Tego samego dnia pojechałyśmy na imprezę do Aury :)







2. Ja i moje zmartwienia- Pan Tyler :) już tyle razy próbowaliśmy zerwać ze soboą kontakt.... kurcze wiem, ze chłopak się zakochał, ok moze nie tyle zakochał, bo miłość to bardzo silne pojęcie ale się zauroczył. Minimum kilka razy w tygodniu mamy wypady na kawę albo jeździmy i zwiedzamy okolicę :) Matko chłopak jest przepiękny :) ale Iza traktuje go jak brata tylko i wyłącznie :( takie jest życie... co jednak nie zmienia faktu, ze bardzo go lubię :)





3. Sklep polski- nasze małe królestwo! Kabanosy, kiełbasa i co najważniejsze- słodycze, bo za frajda dla mnie patrzeć na mięso, skoro jestem wegetarianką. Co jakiś czas podjeżdżamy tam z młodą i wracamy myślami do Polski.. poniżej filmik, młoda prowadzi jedząc kabanosa :D








4. Przedłużam program, chyba... jestem w trakcie całej tej procedury, więc jak się wszystko potwierdzi, to dokładniej to opiszę :)

Faktów tyle na dziś wystarczy :D
pozdrawiam

wtorek, 28 maja 2013

Memorial Day # chill out in NYC # Brooklyn Bridge # Manhattan Bridge # Chinatown # odciski :D

Taaakkk właśnie w takich chwilach uwielbiam moje życie :) hmm.. chociaż czy ja go kiedyś nie uwielbiałam? Chyba zawsze byłam pozytywnie zakręcona :P Dziś zamęczam zdjęciami :) Pogoda nareszcie dopisała!! Yeah!!
Poniedziałek w Polsce był zwykłym dniem pracy a w USA jest to święto państwowe więc... wolne!! zapytałam hostów już wcześniej czy będe im potrzebna, tak więc hostka chciala abym tylko małym się rano zajęła, bo później z hostem na paradę pojechał, później czyli już po 8 rano ich nie było :P Iza szybko się ogarnęla i pojechałyśmy z JO do city!! Za punkt zwiedzania obrałyśmy sobie Brooklyn Bridge. Trasa dość konkretna, chyba z 2 godziny szłyśmy tam z Penn Station (w międzyczasie zachodząc do różnych sklepów:D) o zakupach innym razem wspomnę :) Krótki przystanek na Chinatown, chwila dla fotoreporterów (tym razem zdjęcia wyłącznie z telefonu)



Postanowiłyśmy zaliczyć 2 mosty czyli przejść na drugą stronę Manhattan bridgem a wrócić brooklińskim. Tak też zrobiłyśmy, dodatkowo pod M. mostem jest fajne miejsce żeby sobie poodpoczywać i się poopalać, a odpoczynek był tu jak najbardziej wskazany, Jo miała konkretne odciski.... Wyszła w balerinkach, które ją poobcierały, kupiła po drodze japonki, które dorobiły jej kolejnych odcisków, a na koniec jeszcze jedne buciki, które z pewnością by były wygodne, ale nie przy takiej ilosci już narobionych odcisków :P 
Tak więc cały dzień maszerowalysmy!!! 
wstawiam zdjęcia, a innego dnia dopisze coś wiecej-  o zakupach :)
Ps. Dziękuję za komentarz w sprawie błędów - jak jeszcze jakieś zauważycie to proszę o kontakt :) polski to mój język ojczysty więc nie chcę go kaleczyc, a warto uczyć się na błędach. Skończyłam finanse, a nie filologię polską, tym samym czasem jakiegoś byka mogę walnąć :D - pozdrawiam :) 


















niedziela, 26 maja 2013

clubbing # Empire Hotel # rooftop # NYC # Bowling # Memorial Day # Dzień Mamy!! # zęby mądrości#

Weekendowo ponownie :) Tym razem mamy długi weekend, a to w związku z Memorial Day, który jest obchodzony w poniedziałek, więc wszyscy mają wolneeeee!! ja pewnie będę pracowała ze 2-3 godziny i jadę do Nowego Jorku :)
Kolejny tydzień i koleny weekend za mną... Matko już prawie pół roku tu jestem!!!
W piątek i sobotę pogoda nie dopisała, cały czas padało, więc w piąteczek seansik filmowy :) tym razem rodzinka.pl dla rozlużnienia się w polskim klimacie :) sobota zapowiadała się konkretnie- miałyśmy jechać z dziewczynami na air show na Jones Beach, czyli pokazy lotnicze, ale pogoda nam pokrzyżowała plany, lało prawie cały dzień więc nici z tego:( Rodzinka zaprosiła mnie na bowling i Iza pojechała z nimi, poźniej z Jo sie na pizze  wybrałyśmy jeszcze.


Sobotni wieczór był od tygodnia planowany, K. z którą się poznałyśmy przez FB (o tym zaraz napiszę) skontaktowała się z promotorem z rooftop na Empire Hotel więc umówiłyśmy się pod klubem o 11 :)
Co do K. też jest au pair, warto o tym wspomnieć jak się poznałyśmy, bo może to ułatwić życie w USA wielu dziewczynom, które również się tu wybierają. Jak wiadomo, na Fb jest już wszystko. Jest też bardzo wiele grup poświęconych właśnie au pairkom, gdzie można poznać inne osoby w swojej okolicy, wybrać się razem na imprezę itp. tak dla przykładu
LONG ISLAND au pairs- https://www.facebook.com/groups/293094440776869/?bookmark_t=group
Polish au Pairs NY/ NJ - https://www.facebook.com/groups/386531474768173/?bookmark_t=group
Au Pairki z Polski- https://www.facebook.com/groups/368399933198171/?bookmark_t=group
Nom więc z K znałyśmy się od stycznia, widziałyśmy się raz w City i nigdy nie mogłyśmy się zgadać na wspólną imprezę, do wczoraj :)



Kolejne cenne info- promotorzy - dla au pairek są najlepszą formą wyjścia na imprezę za małą kasę. Na czym to polega?? Otóż młodzi ludzie (kobiety i mężczyźni) w formie promowania klubu ogłaszają się w różnych miejscach i zbierają grupę ludzi, która wejdzie do klubu pod ich nazwiskiem. Dzięki temu ci co się do nich zgłaszają mają wjazd do klubu za free, a to nie wszystko, na miejscu ma się za free drinki/ soki!! Czy może być lepiej? Z naszymi aupairkowymi zarobkami to idealna forma poznania fajnych miejsc. Dodatkowo, ci promotorzy dostają dobrą kasę za każdą osobę, która tam przyjdzie dzięki nim, trochę nie czaję tego interesu... Jak to sie może opłacać klubom. Wsszystko by było ok, gdyby z takim promotorem przychodziło do max. 10 osób, bo przecież dzięki temu przyjdą też inni ludzie, ale my patrzymy a tam było chyba 3 promotorów, każdy miał grupę około 50  osób! Kolejna sprawa- wjazd do klubu możliwy jest w szpilkach i w miarę dobrych ciuchach, najlepiej, zeby to była sukienka- dzięki temu klub przyciąga innych ludzi, którzy wchodzą tam bez promotora i zostawiaja w klubie ładną kasę, ale takich nie było przecież zbyt wiele... bo przecież większość stanowili ludzie od promotorów:)
Empire Hotel Rooftop.... super miejsce, mieści sie na jednym z ostatnich pięter hotelu, dodatkowo ma balkon z widokiem na city!! pięknie... Co do imprezy- jak najbardziej oceniam pozytywnie, ale nic dziwnego, skoro fajni ludzie to i impreza musi być dobra :)
Po 2 wyszłyśmy żeby na pociąg zdążyć, dobiegamy do metra, a tam info, że nasz pociąg podjeżdża- nawet nie zdążyłam biletu na metro kupić, tylko przeszłam pod bramką.... a za mną Majka :) wbiegamy i okazuje sie, że to w przeciwnym kierunku, a nasz dop za 15 minut będzie. Kolejna nowość jest taka, że tu w metro biletów nie sprawdzają, jedynie do wejścia przez bramkę jest potrzebny, jedno wejście 2.25$ Przecież gdyby tak w Polsce było to by ludzie ostro skakali :D Na pociąg idealnie zdążyłyśmy i o dziwo- żadnych niespodzianek w pociągu nie było, jedynie na peronie podchodzi do mnie koleś i wręcza mi wizytówkę, że niby on  z działu reklamy jest:D taaaa sobie pomyślałam, no, Thanks :P











Coś złego? rosnie mi ząb mądrości i straaaasznie boli!! ósemki zaczęły mi rosnąć przy poprzednim pobycie w Stanach- wszystkie na raz, a teraz jedna konkretnie się przebija;/ już tyle tabletek się nabrałam, kupiłam żel dla dzieci na ząbkowanie... i ni.... macie może jakieś pomysły?? hellllpppppp
Na koniec najlepszego dla mojej Kochanej Mamy!! Mamuś jesteś najlepsza na świecie!! Kochammm Cię i zdrówka jak najwięcej życzę!! :*