Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair usa swieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair usa swieta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

clubbing # Empire Hotel # rooftop # NYC # Bowling # Memorial Day # Dzień Mamy!! # zęby mądrości#

Weekendowo ponownie :) Tym razem mamy długi weekend, a to w związku z Memorial Day, który jest obchodzony w poniedziałek, więc wszyscy mają wolneeeee!! ja pewnie będę pracowała ze 2-3 godziny i jadę do Nowego Jorku :)
Kolejny tydzień i koleny weekend za mną... Matko już prawie pół roku tu jestem!!!
W piątek i sobotę pogoda nie dopisała, cały czas padało, więc w piąteczek seansik filmowy :) tym razem rodzinka.pl dla rozlużnienia się w polskim klimacie :) sobota zapowiadała się konkretnie- miałyśmy jechać z dziewczynami na air show na Jones Beach, czyli pokazy lotnicze, ale pogoda nam pokrzyżowała plany, lało prawie cały dzień więc nici z tego:( Rodzinka zaprosiła mnie na bowling i Iza pojechała z nimi, poźniej z Jo sie na pizze  wybrałyśmy jeszcze.


Sobotni wieczór był od tygodnia planowany, K. z którą się poznałyśmy przez FB (o tym zaraz napiszę) skontaktowała się z promotorem z rooftop na Empire Hotel więc umówiłyśmy się pod klubem o 11 :)
Co do K. też jest au pair, warto o tym wspomnieć jak się poznałyśmy, bo może to ułatwić życie w USA wielu dziewczynom, które również się tu wybierają. Jak wiadomo, na Fb jest już wszystko. Jest też bardzo wiele grup poświęconych właśnie au pairkom, gdzie można poznać inne osoby w swojej okolicy, wybrać się razem na imprezę itp. tak dla przykładu
LONG ISLAND au pairs- https://www.facebook.com/groups/293094440776869/?bookmark_t=group
Polish au Pairs NY/ NJ - https://www.facebook.com/groups/386531474768173/?bookmark_t=group
Au Pairki z Polski- https://www.facebook.com/groups/368399933198171/?bookmark_t=group
Nom więc z K znałyśmy się od stycznia, widziałyśmy się raz w City i nigdy nie mogłyśmy się zgadać na wspólną imprezę, do wczoraj :)



Kolejne cenne info- promotorzy - dla au pairek są najlepszą formą wyjścia na imprezę za małą kasę. Na czym to polega?? Otóż młodzi ludzie (kobiety i mężczyźni) w formie promowania klubu ogłaszają się w różnych miejscach i zbierają grupę ludzi, która wejdzie do klubu pod ich nazwiskiem. Dzięki temu ci co się do nich zgłaszają mają wjazd do klubu za free, a to nie wszystko, na miejscu ma się za free drinki/ soki!! Czy może być lepiej? Z naszymi aupairkowymi zarobkami to idealna forma poznania fajnych miejsc. Dodatkowo, ci promotorzy dostają dobrą kasę za każdą osobę, która tam przyjdzie dzięki nim, trochę nie czaję tego interesu... Jak to sie może opłacać klubom. Wsszystko by było ok, gdyby z takim promotorem przychodziło do max. 10 osób, bo przecież dzięki temu przyjdą też inni ludzie, ale my patrzymy a tam było chyba 3 promotorów, każdy miał grupę około 50  osób! Kolejna sprawa- wjazd do klubu możliwy jest w szpilkach i w miarę dobrych ciuchach, najlepiej, zeby to była sukienka- dzięki temu klub przyciąga innych ludzi, którzy wchodzą tam bez promotora i zostawiaja w klubie ładną kasę, ale takich nie było przecież zbyt wiele... bo przecież większość stanowili ludzie od promotorów:)
Empire Hotel Rooftop.... super miejsce, mieści sie na jednym z ostatnich pięter hotelu, dodatkowo ma balkon z widokiem na city!! pięknie... Co do imprezy- jak najbardziej oceniam pozytywnie, ale nic dziwnego, skoro fajni ludzie to i impreza musi być dobra :)
Po 2 wyszłyśmy żeby na pociąg zdążyć, dobiegamy do metra, a tam info, że nasz pociąg podjeżdża- nawet nie zdążyłam biletu na metro kupić, tylko przeszłam pod bramką.... a za mną Majka :) wbiegamy i okazuje sie, że to w przeciwnym kierunku, a nasz dop za 15 minut będzie. Kolejna nowość jest taka, że tu w metro biletów nie sprawdzają, jedynie do wejścia przez bramkę jest potrzebny, jedno wejście 2.25$ Przecież gdyby tak w Polsce było to by ludzie ostro skakali :D Na pociąg idealnie zdążyłyśmy i o dziwo- żadnych niespodzianek w pociągu nie było, jedynie na peronie podchodzi do mnie koleś i wręcza mi wizytówkę, że niby on  z działu reklamy jest:D taaaa sobie pomyślałam, no, Thanks :P











Coś złego? rosnie mi ząb mądrości i straaaasznie boli!! ósemki zaczęły mi rosnąć przy poprzednim pobycie w Stanach- wszystkie na raz, a teraz jedna konkretnie się przebija;/ już tyle tabletek się nabrałam, kupiłam żel dla dzieci na ząbkowanie... i ni.... macie może jakieś pomysły?? hellllpppppp
Na koniec najlepszego dla mojej Kochanej Mamy!! Mamuś jesteś najlepsza na świecie!! Kochammm Cię i zdrówka jak najwięcej życzę!! :*

czwartek, 16 maja 2013

My NY ID # wskazówki jak wyrobić amerykański dowód!


Nareszcie!! Będę miała moje hamerykańskie ID!! Nie będę już musiała przy wejściu do klubu przedstawiać polskiego ID :) więc nie będa na mnie patrzeć jak  na uchodźca.
Tak więc pojechałyśmy z Jo, byłyśmy tam już 2 tyg temu, ale ja mądra nie wzięłam mojego SS# i nie mogłam nic załatwić. Teraz wróciłam ze wszystkim:) Procedura oczywiście czasochłonna.
1 Pierwsza kolejka- do pobrania formularzy, których uzupełnieni zajmuje jakieś 10-15 min
2. Kolejka do sprawdzenia dokumentów- potrzebne są 3 potwierdzenia tożsamości. Ja miałam paszport, kartę kredytową (amerykańską) oraz SS# (social security card), wszystko poskanowali i.... zapraszamy do zdjęcia. Sweet focia jak do kartoteki karnej:) Następnie wszystkie dokuemnty pakują do woreczka, dają numerek i do kolejnego okienka
3.  Po około 15 minutach oczekiwania na mój numerek, podchodzę do okienka. Kolo ponownie sprawdza papiery z grubsza, wpisuje wszystko w bazę danych i pobiera opłatę. Ogólnie był miły i pomocny, skorygował mi kilka informacji i zapytał na ile lat chcę mieć dokument czyli na 2 bądź na 8, niewielka różnca w cenie: 10 lub 14$. oczywiście wybrałam 8 lat:) przecież mam w planie żeby tu dłużej pobyć :D
Na koniec dostałam potwierdzenie i teraz jedynie czekam na moje ID, które przyjdzie pocztą w ciągu 2 tygodni!!! Yeahhhhh!!!

Podsumowanie:
Co to za dokument? - Non-Driver ID Card, którym wszędzie się tu można posługiwać
Gdzie go można uzyskać? -DMV w najbliższej okolicy
Dokumenty niezbędne do uzyskania? -3 dokumenty tożsamości (paszport, SS#, karta kredytowa)
Koszt? -10 lub 14$
Czas oczekiwania? 2 tygodnie
Ważność dokumentu? - 4 lub 8 lat
Jak to wygląda? o tak OOOOOO....-> +tragiczne zdjęcie :D



PS> Trochę z tym zamieszania było. Wiedziałam od Majki, że w DMV (Department of Motor Vehicle) można jakieś ID sobie zrobić. Postanowiłyśmy razem z Jo się tam przejechać- to już jakieś 2 tyg temu było.
Stajemy w kolejce, podchodzimy do okienka i tłumaczę babeczce, że słyszałam, iż mogę sobie tutaj wyrobić prawko amerykańskie na podstawie mojego polskiego (tak wcześniej Majkę zrozumiałam), a ta mi tłumaczy, że spoko loko prawko sobie mogę zrobić ale musze podejść do testu i ogólnie wszystkich tych jazd, to ja już trochę zdenerwowana mówię znów swoje. Po krótkiej wymianie zdań wyszłyśmy, zadzwoniłam szybko do Majki, a ta mi tłumaczy, że mogę sobie wyrobić ale non driver ID!! ehh ehh sie udałam... wróciłyśmy więc, Jo sobie to wyrobiła, a ja wtedy nie mialam mojego ss....

poniedziałek, 13 maja 2013

Weekend, który zmieni wiele w moim życiu....


O matko, ten weekend zaprowadzi wiele zmian, co się takiego stało?? jeszcze tajemnica- bynajmniej przez najbliższy miesiąc... Jednak wiem, że muszę go zapamiętać, zapisać sobie :)

Postanowiłam ostro oszczędzać więc  w sobotę ani niedzielę nie byłam na żadnej imprezie. Aż sama w szoku jestem, ze wytrzymałam






W sobotę pokręciłysmy się  z Jo po okolicy- na pieszo- dieta dieta....:) a wieczorem frappuccino ze starbucksa :P, chociaż nie, Frap. było w piątek a w sobotę pograłyśmy u mnie na Wii w Just dance, pozniej do niej pojechalysmy- jej rodzinka zaprosiła mnie na kolację przy okazji- bardzo spoko ludzie. Był też deser z truskawkami i lodami i dla rozrywki znów wii z dzieciakami ich :) na koniec jeszcze odnalazła Jo serialenet.pl i.... nareszcie obejrzałam Przepis na zycie z 4 sezonu :) uwielbiam to!!
O niedzieli napiszę jutro :P
a poniżej filmik jak Iza grała w Wipeout :D




piątek, 10 maja 2013

Long Beach!! z polskim akcentem :)



Urodziny można powiedzieć świętowałam cały weekend :)
Z racji, że niedziela była dość ładna, postanowiłysmy sie przejechać nad ocean!! W Polsce nigdy nad nasze Morze Bałtyckie nie dojechałam... a tyle razy planowałam podróż, tak więc całe szczęście, że tu do LB mamy jakieś 20 min :)
Upału niestety nie było, co nie znaczyło, że nie można wejść do wody! Szybciutko wyskoczyłam z butów i...szał :) postanowiłam promować naszą Polskę więc koszulka jak widać, a w ręku najpopularniejsza tu woda- Poland Spring :)
pozdrawiam :*



 


czwartek, 25 kwietnia 2013

Bo w moim życiu nie ma czasu na narzekanie... :)



Kolejny tydzień upłynął jak szalony, mój mały trochę choruje więc dziś i jutro w domu zostaje... ahh ale nie jest źle:) zawsze coś powymyślamy i ten czas zleci. Znów się dużo dzieje :)
Nie miałam nawet kiedy napisać o ostatnim cluster meetingu- nasza LC zorganizowała nam wyjście na comedy show z jakimiś podobno bardzo znanymi komikami... o których oczywiście nigdy wcześniej nie słyszałam :D Jechałam z myśla, że to tylko strata czasu ale... nawet sie uśmiałam :) I oczywiście musiałam coś odwalić, wodzirej (o ile tak moge nazwać tego prowadzącego te wsytępy) sprawdzał co to za rezerwacje: były jakieś cheerleaderki, grupy starszych ludzi z jakiejś tam organizacji i wiele innych plus nasza aupairkowa :) Iza siedziała akurat pod sceną- muszę przecież wszystko widzieć i wiedzieć :D tak więc jak przywitali naszą grupę to ja krzyknęłam ohh yeah!! i ten wodzirej- no ciekawe jak się dzieci zachowują z taką au pair...:) i przy okazji wypytał jak się nazywam, skąd jestem i cos tam komentował, wiec cała sala na mnie.... :)ale co tam, przecież ja- teh best au pair ever nie robię negatywnej reklamy :)
Podsumowując- cluster uważam za udany
  Zapomniałam- w sobotę niespodziewanie z wizytą wpadła moja przyjaciółka Lucy z córeczką! wiem, że zawsze mogę na nią liczyć!! Pojechałyśmy na Mexican/ El Salvadorian food i trochę pogadałyśmy sobie :)

Jutro piątek i ponownie- Pacha!! My techno music!! I <3 Techno!
Już się wpisałyśmy z Jo na listę gości więc bilecik za 15$:)

Teraz trochę o B. Nie odzywał się w poniedziałek.... wtorek też nie... więc myślę sobie: oki, doki, jak się jutro nie odezwie to sajonara i.... w środę napisał!! :) umówiliśmy się ponownie na sobotę... gdzie co jak i o której? nie wiem... ustalamy :)

Buziaczki dla moich kochanych, z którymi już kilka dni na skype nie gadałam- w sobotę będę was męczyła :* I love you!!! :*

niedziela, 31 marca 2013

Poświątecznie... # Iza włączyła alarm# swatanie :D


Uff święta święta i po świętach, bynajmniej dla nas w USA. Poniedziałek jest zwykłym dniem roboczym dla większości. Niedziela całkiem dobrze upłynęła. ajj trochę mi głupio, bo nie wiedziałam, że coś się daje dzieciom od 'Easter Bunny' czyli ich Wielkanocnego zajączka;/ od nich dostałam dwie duże czekolady- oczywiście Hersheys, a  sama małemu nic nie kupiłam.... Ale tam, od rodziców dostał wielki kosz z prezentami i słodyczmi :) Wracając do przebiegu dnia- Miałam możliwość się wyspać, poszłam z moimi hostami do kościoła, spędziłam z nimi popołudnie i na kolację zabrali mnie do hosta rodziców. Typowi Włosi :) tacy old fashion ale mili. Mój host ma jednego brata, który pojawił się wraz z żoną i ich 4(!) dzieci. Miła atmosfera, dobre jedzenie (nawet ja się najadłam - jestem wegetarianką więc nie zawsze coś dla siebie znajdę) : pasta po włosku z sosem pomidorowym, zapiekane warzywa, sery, sałatki, owoce, na deser sernik i lody :) Chyba przedobrzyłam... od jutra dieta ostra! Oczywiście nie zabrakło żartów :) jak np o tym, że dziś rano jak wzięłam prysznic postanowiłam otworzyć okno w pokoju i.... alarm się włączył.... kurna, że też ja muszę zawsze coś odwalić...Fakt, że była juz 10 rano ale u nas jeszcze sobie spali (mały zrobił im pierwszą pobudkę kolo 5 rano więc zrobili sobie ponownie 'nap') wyszłam z pokoju i krzyknelam: sorki, to moja wina, otworzyłam okno. oni spoko spoko i po temacie, a wieczorem host zaczal sie nabijac: no no, Iza to niby taka miła, wstaje rano, otwiera okno i chce uciekac, a jak się nie udaje bo się alarm właczył to przeprasza, no jaka :D Oczywiście Iza nie jest mu dłużna i ciagle mu coś o odchudzaniu dowala, a to, że zamiast grac z małym w wii to moze pobiegac, albo, że kolacji połowe niech zjada, a nie do końca :D
Nom więc zartów tego typu było dużo więcej. W pewnym momencie jego brat do mnie z tekstem: -iza, masz boyfrienda?, a ja, że no jeszcze nie , to ten- hmm bo u mnie taki Polak pracuje Marcin, bardzo fajny, wysportowany, wysoki, umięśniony, miły, muszę Cię z nim umówić, ciekaw jestem tylko, czy Ci się spodoba, załatwię jego zdjęcie i Ci go przedstawie, bo to, że Ty jemu to jestem pewien.
A ja -oooooo- swatanie, oczywiście rodzina podłapała temat i zaczelo sie, no no, musisz sie z nim umówić, wiec tylko czekać aż do mnie ktos zadzwoni :D
Z kolacji się wcześniej zerwałam, postanowiłam się z Jo spotkać na Wielkanocną kawę:) bo jak to w Ameryce- prawie wszytsko było dzis pootwierane, nawet supermarkety!! szok!! robole gorsi niż Polacy.
Kupiłam też moim hostom coś na ich 6 rocznicę ślubu. Z racji, że zamówili sobie filmy do oglądania w domu, a ja jestem jedynie biedną Au Pair, to kupiłam im wielki popcorn, czekoladki i cole aby mieli domowy zestaw kinomaniaka:) do tego kartka i voila. Juz mialam wczesniej isc spac ale zaprosili mnie na wieczór z filmem i do polnocy oglądałam z nimi ARGO- nie lubię filmów oglądać, ale ten mi przypadł do gustu:)
Obok wpisu- zdjęcie z moim JT na dowód, że kupiłam jego płytę :D



sobota, 30 marca 2013

Happy Easter / Wesołego Alleluja - czyli kiedy jest najtrudniej....


Na początek zacznę od życzeń :)
Wesolutkich Świąt, pełnych rodzinnej atmosfery, smacznego i kolorowego jajka, mokrego dyngusa i tego wszystkigo czego się jeszcze życzy na takie dni :)
Z tego co wiem, to w Polandii pogoda typowa na Boże Narodzenie... Całe szczęście tu u mnie czuję wiosnę! Piękne słońce, pierwiosnki w ogródkach, trawka mmmm... Spriinngggg ;) a co najlepsze- z każdym dniem ma być cieplej!!!
Co do Świąt- ajj nie jest łatwo, szczególnie myśląc jak by to było w domu, czyli wszyscy razem, jakiś uroczysty obiad, spacer z rodzinką, imprezy z młodą....Brakuje tego...
Wiem też, że jak to w święta dwa dni i każdy wraca do szarej rzeczywistości ale fajnie chociaż na te dwa dni sie oderwać... w takich chwilach mam 'pretensje' do rodziców- dlaczego my tak blisko ze sobą byliśmy i z Dajanką, przez to jest jeszcze gorzej ;(
Jest też dobra informacja- dzięki temu już rozglądam się za biletem do Polski w wakacje :D wiem przecież, że gybym miała na stałe do PL wrócic to 2-3 tygodnie by było ładnie pięknie ale później- ja nie usiedzę tam w miejscu...więc nie ma sensu :P




Co do Świąt tutaj- jak to w Ameryce- wszystko na lajcie, bynajmniej tak po nich zauważyłam.
wczoraj zawiozłam małego do jego kolegi z klasy i malowali tam jajka, całe szczęscie nie musiałam tam siedzieć, zostawiłam go na dwie godziny a sama pojechałam odpoczywać. Od zeszłego poniedziałku mają tu spring break, a z racji, że P. od 2 tyg chory był to już 2 tyg siedzi w domu, a co to dla mnie oznacza- więcej pracy. Dopiero w środę do szkoły idzie...Ok ale wracając do tematu, po 2 godzinach go odebrałam, dostał tuzin jajek umalowanych przez samego siebie:) od razu stamtąd zawiozłam go do ich ciotki, gdzie hostka na nas czekała.  Z lekka sie stresowałam, bo to już Queens, wiec NYC! Korki, zmiana pasów, wciskanie się na siłę- ale dojechałam :) siedziałam tam z nimi do 5 do 11 w nocy praktycznie, fakt nie było źle bo i pizza, jakieś ciacho, znów malowanie jajców,  ludzie też spoko, ale kurcze ostro zmęczona byłam więc jak wróciliśmy to wprost padłam jak mucha i spać!!! Dziś sobota, mam sie zająć małym wieczorem... Na jutro zaprosili mnie na uroczyzsty obiad do rodziny hosta, jednak nie wiem czy nie będę wolała spotkać się ze sowimi znajmymi.... Poniedziałek to juz powrót do codzienności dla nich- kolejny dzień pracy, jedynie nie dla szkół, te są otwierane w środy, głównie ze względu na to, że bardzo wielu żydów tu mieszka, a ich Passover kończy sie we wtorek wieczorem (z tego co wiem to tylko w USA, w pozostałych to już w poniedziałek wieczorem jest the end)
wiem wiem, trochę bez ładu i składu to opisałam, ale dziś nie mam weny, od przyszłego tygodnia będzie lepiej, w najbliższy weekend mam jechać na noc do Majki :) jakiś tam klub znalazła wiec powinno być dobrze :D

PS.Na pocieszenie kupiłam sobie nowy album 20/20 Justina Timberlake :D






poniedziałek, 18 marca 2013

Happy St. Patrick's Day - Iza w Bostonie na wycieczce!!

Wróciłam!! Prawdę mówiąc to mam tyle do opowiedzenia, że aż nie wiem od czego zacząć!!

dziś skupię się na St. Patrick's Day! Jedno z większych 'holiday' w USA, które nie jest za bardzo znane w Polsce. Czym się charakteryzuje?? Zielonym kolorem oczywiście i koniczynką! Nie będę pisała o historii tego święta, bo przecież każdy to sobie może wygooglować, powiem jedynie, że jest to dzień Irlandczyków :)
Tak się złożyło, że St.P. D wypadł w niedzielę w tym samym dniu co nasza wybieczka do Bostonu w ramach jednego z kursów.

Wycieczka trwała cały weekend czyli wchodził w to noclegw  Bostonie- w hotelu w centrum miasta, a co to oznacza?? imprezę! Ajjjćć już myślałyśmy, że nic z tego nie wyjdzie, od kilku dni chodziłam przeziębiona, zakatarzona. Po naszych przygotowaniach wyruszyłyśmy w miasto.
Co do klubów w Bostonie:
- wszystkie były przepakowane ludźmi,
- w centrum nie było clubów z dance floorem ale raczej bary/ puby
- przed każdym irlandzkim pubem kolejka  na 20 osób, która ruszała się bardzo mozolnie, w niektórych trzeba było stać po godzinie, żeby wejść do środka
- co najgorsze- wszystko zamykają tam koło 2.00!!! szok, nie to co w NY do 4-5
- wszyscy wszystkich znają- jako, że jest to miasto studenckie, wszyscy mają już swoje ulubione bary/puby więc czują się jak jedna wielka rodzina :D

Więc tak, po pól godzinnym staniu w kolejce, dziewczyny wpadły na pomysł, żeby podzielić się i sprawdzić inne miejsce, gdzie nie będziemy musiały tyle stać i marznąć (temperatura na minusie niestety)
Takim oto sposobem, trafiłyśmy do baru whiskey's. Hmm.. czy jest lepiej niż w NY>? raczej nie, w Bostonie jakoś tacy nieśmiali ludzie są, fakt, że nie wszyscy, ale w większośći. Nie będę za dużo opowiadała o tym co sie działo od 10.00 do 2.00 w nocy. Powiem tylko, że po powrocie do hotelu jak już się zbierałyśmy spać, ktoś nam zapukał w drzwi, otwieramy, a tam dziewczyna z sąsiedniego pokoju, bez butów w %% humorze :) Wpadła, zeby nam opowiedzieć co się u niej działo w nocy, stwierdziła, że jej współlokatorki już poszły spać, a u nas jeszcze śmiechy chichy więc musi nam się wygadać jak to zgubiła buty i wróciła na boso, że gdzieś spała w klubie i uważa, że ktoś jej te buty bezczelnie ukradł (jak się okazało następnego dnia, buty się znalazły).
Nie mam za dużo zdjęć, w klubie aparat miała K. węc jeszcze czekam na zdjęcia z jej aparatu :)
pozdrawiam :)
tak nas przywitał telewizor pokojowy :D







środa, 26 grudnia 2012

Święta w USA cz. 2

Ostatnio opisałam Pierwszy Dzień Świąt. Oczywiście na 24 grudnia celebrowanie się nie kończy.
Tak wię teraz o tym co wydarzyło się 25.12. Dzień wyczekiwany przez dzieci z niecierpliwością- wiadomo, że chodzi o prezenty. To właśnie w nocy z 24 na 25 zjawia się Mikołaj i zostawia gifty, ehh najgorsze jest to, że mój pomocnik elf wraca razem z nim... :D Pomimo, że wczoraj dzieci poszły bardzo późno spać to dziś już koło 7 powstawały i.... biegiem pod choinkę gdzie znalazły górę prezentów. O matko, co tam nie było, sama w szoku byłam!!!!
W tygodniu jakoś byłam z Hostką na zakupach po specjalne lalki dla dziewczynek ze sklepu American Girl (sklep znajduje się na 5th AVe. ma 3 piętra, salon fryzjerski dla lalek, małą restaurację, "szpital" dla lalek... chore to jest według mnie) Tak więc zestaw dla jednej dziewczynki (w tym lalka, ksiązki o niej, jakiś misio, piżama+taka sama dla dziecka) kosztował ponad 400$!!!!! AAAA a przecież są dwie... Dla chłopców natomiast- ostrych zapaleńców koszykówką, Hostka kupiła specjalne ciuszki, buty sportowe, czapeczki, piłki, skarpetki- to wszystko z NBA store (również znajduje się na 5th ave) ceny zestawu dla jednego dziecka wyglądały podobnie jak w przypadku lalek. Myślałam, że to będą główne prezenty i jeżeli już to dzieci znajdą jakieś bzdety w formie słodyczy pod choinką, ale się pomyliłam... Dostały stos różnych bardzo expensive things: ubrania- oczywiście same markowe, piłki, ksiązki, samochody, rękawice bokserskie, maszynę do popcornu, notesy jakieś wymyślne, lalki barbie ze skuterami, wii gry(bo wii już mają), filmy, puzzle... cięzko streścić wszysto. Głównym prezentem, takim dla wszystkich razem, była gra w kosza, którą można spotkać u nas w wesołym miasteczku, gdzie wrzuca się piłki do 2koszy na czas. Moje czapki naszykowali wszyscy na weekendowy wyjazd do babci :D, świeczki już hostka porostawiała sobie, kufel- nie wiem co z nim tak na serio :P i... I do not really care. Dla mnie też coś się znalazło, dostałam ładny sweterek i naszyjnik. Tak więc cały dzień i popłudnie spędziłam z nimi rozgryzając jak te zabawki działają:) Wieczorem przyszedł czas na kolejne Christmas Party- tym razem u nas w domu:) Przyjechała większość ludzi, których poznałam dnia poprzedniego plus inni, których imion nie pamiętam nawet. Hostka przygotowała jakieś steki, zapiekany szpinak z serem, brukselki z bekonem, oczywiście różne słodkości, trunki same high level... Tak więc zjadłam z nimi kolację, pokręciłam się i już się chciałam z tego wymiksować- helloo już po 23... więc się zmyłam do siebie:) Tym samym dwa ostatnie świąteczne dni były dość długie i męczące. Wiadomo, że w międzyczasie jeszcze porozmawiałam z moimi kochanymi z Polski:*
Jutro natomiast będzie wiadomo jak to w UK wygląda:) Młoda czekam na maila:)
Poniżej kilka zdjęć z jusa :)

+film z NBA store, który nakręciłam dla kolegi- wielkiego fana koszykówki:)


salon fryzjerski- oczywiście dla lalek

lalka- na wózku inwalidzkim...

ostatnie zdjęcia elfa:D
Iza w świątecznym - prezentowym outficie :D