Jejjjjj.... weszlam na mojego bloga po taaaaak dlugim czasie, ze az .... nie pamietam kiedy tu ostatnio bylam.
Dzis na FB pisalam z jedna aupairka z Polski, ktora okazalo sie ze mnie rozpoznala wlasnie z bloga :)
A jak to sie stalo ze mnie znalazl? Otoz Izabela K od juz ladnego czasu organizuje eventy w NY
Czyli jestem promotorem, wiec jezeli ktos z was jest w NY i chce wyjsc na impreze w weekend to kontaktuje sie ze mna, zeby to zorganizowac :)
tutaj link do nowo zalozonego bloga, ktorego prowadze z moim N. http://nycnightout.blogspot.com/
Zapraszam tez do sledzenia na instagramie nycnightout
Co u mnie.. znow nie wiem od czego zaczac...
hmm oczywisacie jak zawsze u mnie sa te wzloty i upadki :( mimo wszystko podnosze sie, zaciskam zeby i ide dalej. Nie po trupach do celu, ale dazac do celu zeby jak najmniej ludzi niechcacy zranic, zeby wiele osob uszczesliwic i samej nie wpasc w sidla rozczarowania i depresji, tesknoty za tymi ktrych kocham bezgraniczna miloscia i mimo wszytsko zostawilam na tyle czasu w Polsce....
Za kim najbardziej teraz tesknie... za moja siostrzyczka... jej jak ja bym chciala sobie z nia pogadac na jednym lozku, poogladac razem filmy, pojechac na zakupy albo tez zwyczajnie nic nie robic ale wiedziec ze moge do niej w kazdej chwili wpasc do pokoju od tak ooo... i co teraz... no i lzy same naplywaja do oczu :(
Life is terrible! This feelings hurt like a bitch...
i tak chyba tu skamienialam, te prawie juz 3 lata zrobily swoje....
Z drugiej strony dziekuje temy tam na gorze, ze mi zeslal kilka dodatkowych osobek... moja kuzynke, ktora praktycznie od poczatku tu mi towarzyszy i mojego N. z ktorym czasem przezywamy prawdziwe dramaty ale... ehh milosc to milosc :)
Wiec coz jestem happySad... wszystko jednoczesnie.... wiem, glupia jestem, ze nie pojewchalam po skonczeniu programu do Polski i tam wizy studenckiej nie zrobilam to bym sobie raz na jakis czas poleciala do polski, a tak obawiam sie ze tej idiotycznej wizy nie dostane grrrr.... zlosc ze mnie bije ale no taka prawda, te cale procedury,,, zeby tylko wszystko ludziom utrudnic...
No dobra, koncze te moje zale i rozterki.
Pozdrawiam kochani :*
KAtie H. if you are readin that, say hi to my cousin :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog iza kania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog iza kania. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 czerwca 2015
poniedziałek, 21 października 2013
Nowojorski dream come true! In love with this city! zwiedzamy!!
Tak tak, ponownie o Nowym Jorku :) Tym razem wybrałyśmy się tam głównie na zakupy- czas przygotować paczkę świąteczną i wysłać ją do Polski aby na święta doszła- w końcu zajmuje to minimum 6 tygodni, biorąc jeszcze pod uwagę, że za chwilę zacznie się ruch w tym interesie, to pewnie nawet dłużej ta paczka może iść... W NYC mamy kilka ulubionych sklepów, w tym Burlington na 23rd street. Co do Burlingtona, jest to ogólnie sklep outletowy, podobnie jak TJ max czy teś Marshalls, tym samym jeżeli szukacie lepszych ciuchów- mam tu na myśli spoko rzeczy od różnych projektantów, to właśnie tu je można znaleźć w przystępnej cenie :)
Oczywiście nie obyło się bez zwiedzania :) zaszłyśmy sobie na Times Square gdzie za kazdym razem coś sie dzieje, tym razem spotkałyśmy murzyna, rozebranego od pasa w górę, bardzo dobrze zbudowanego, który ruszał mięśniami i piersiami. Najlepszy był jego tekst: ja jestem czekoladą, ty będziesz moją wanilią i zrobimy karmel :D no myślałam, ze padnę :) Dodatkowo wbijałyśmy sie ludziom na zdjęcia :)
W pociągu też nie obeszło się bez przygód, usiadłyśmy obok kolesia, który własnie wracał ze ślubu- oczywiście bardzo elegancko ubrany. Całkiem spoko się z nim gadało:) hha prawdę mówiąc, to z kim nam się spoko nie gada?? :D Z każdym! :) Na filmiku na koniec slychac jego smiech, bo akurat przysnął i niechcący go obudziłyśmy :)
poniżej fotorelacja
Oczywiście nie obyło się bez zwiedzania :) zaszłyśmy sobie na Times Square gdzie za kazdym razem coś sie dzieje, tym razem spotkałyśmy murzyna, rozebranego od pasa w górę, bardzo dobrze zbudowanego, który ruszał mięśniami i piersiami. Najlepszy był jego tekst: ja jestem czekoladą, ty będziesz moją wanilią i zrobimy karmel :D no myślałam, ze padnę :) Dodatkowo wbijałyśmy sie ludziom na zdjęcia :)
W pociągu też nie obeszło się bez przygód, usiadłyśmy obok kolesia, który własnie wracał ze ślubu- oczywiście bardzo elegancko ubrany. Całkiem spoko się z nim gadało:) hha prawdę mówiąc, to z kim nam się spoko nie gada?? :D Z każdym! :) Na filmiku na koniec slychac jego smiech, bo akurat przysnął i niechcący go obudziłyśmy :)
poniżej fotorelacja
Etykiety:
au pair nowy jork,
au pair prowork,
au pair usa,
blog iza kania,
blondynki w usa,
Nowy jork,
nowy jork zwiedzanie,
Prowork,
times square,
usa au pair
czwartek, 11 lipca 2013
#partyhard #pink elephant #crazy trains #beach #new people #funnyguys #blackguys! #nagie!foty #mloda śpi csssiiiii :)
Ojej ojej, kręci się :) Lubię to! Uwielbiam! kocham ten stan :)
zacznę od Instagrama- jezeli ktoś chce to zazpraszam do mnie : hereandnow_iza tam bardziej na bieżąco dodaję jakieś zdjęcia :)
Nie mam na co narzekać chyba :) moze jedynie na to, ze... dość sporadycznie gadam z moimi kochanymi z Polski:( Eh eh, tydzień już się konczy a ja nie wspominałam nic na temat tego co się działo od poprzedniej soboty!
Tym samym po dniu "cięzkiej" pracy - ja cały dzień spędziłam wylegując się nad basenem z rodzinką, mloda pojechała ze swoimi na plaże - ogarnęłyśmy się i w drogę. Kurna opaliłyśmy się konkretnie a Pani A. to dosłownie się spaliła i przez to humoru nie miała :) Chciałam jej wytłumaczyć, że jeżeli spotykamy kolesi na plaży (murzynów z Bronksu) to nie znaczy to nic dobrego, bo tak własnie bylo w czwartek, że przechodząc plażą podeszlo do nas dwóch bardzo przystojnych. jeden zapytał mlodą o numer telefonu, a ta, ze ma aparat tylko i zebym ja zapisała jego num, tak też zrobiłam, a niech ma :)... skutki tego WIDOCZNE były po 2 dniach, ale o tym za chwilę. W pinku spoko impreza, Chris oczywiście tez się pojawił, jeszcze kilka znajomych twarzy. Pobawiłyśmy sie i o 3 złapałyśmy pociąg, bo kolejnego dnia młoda musiała rao wstac i jechać ze swoimi na Montauk- czyli miateczko położone na końcu naszej wyspy otoczone oceanem!
W pociągu jak to w pociągu, poznałyśmy kilka nowych osób, w tym T., z którym odszukaliśmy się na FB i ustawilismy się na niedziele na plaże :) Młoda wykonczona po całym dniu na słońcu aż zasnęła z tego wszystkiego i... musiałam ją nagrać :D Filmik poniżej
Wybija 6.00 odebrałam Maję, podjechałyśmy po Tanię i... jedziemy wieczorem na plażę :)!! Matko jak tam pięknie o zachodzie słońca!! Koło 8.00 powrót, bo przecież impreza przed nami i trzeba się ogarnąć :) Zgadałyśmy się z R. i M. i wszystkie razem podjechałyśmy do mnie, zrobiłyśmy pizzę i zaczęłyśmy się szykować na wyjście :) Tym razem jedynie nasze Kasyeys. Latem w city nie jest zbyt tłoczno, za to w takich pubach / barach jak najbardziej. Impreza bardzo fajna! Uwielbiam rytmy latino więc tańczyłam z grupką Hiszpanów, pytam w pewnym momenie jednego z nich -do you know this guy? (podszedł do nas jakiś dziwny typ), ten nic tylko głową pokiwał, to ja znów -do you know him? , a ten w odpowiedzi: -I do not speak English. :)na co ja: -do not worry, I speak Polish :) nie wiem skąd mi to do głowy przyszło :D ten zlapał kolege za ramię i nasza rozmowa wyglądała tak, że ja mówiłam po angielsku, kolega mu tłumaczył po hiszpańsku, on po hiszpańsku odpowiadał i tamten znów na angielski :D Love this people! Więc nie martwcie sie dziewczyny, poradzicie sobie przy wyjeździe :D
Wieczorem z Mają postawiłyśmy na chwilę relaxu przy kawie u mnie w ogrodzie, po czym jakoś przed 9.00 zawiozłam ja na pociąg i wykończona poszłam spać :)
Wstawiam teraz trochę pozbieranych z tygodnia zdjęć :)
zacznę od Instagrama- jezeli ktoś chce to zazpraszam do mnie : hereandnow_iza tam bardziej na bieżąco dodaję jakieś zdjęcia :)
Nie mam na co narzekać chyba :) moze jedynie na to, ze... dość sporadycznie gadam z moimi kochanymi z Polski:( Eh eh, tydzień już się konczy a ja nie wspominałam nic na temat tego co się działo od poprzedniej soboty!
05.07.2013. -piątek! właśnie, jeszcze w piątek się dużo działo! dzień pod hasłem Pink Elephant z młodą!
Wyszło dość przypadkowo, gdyż w czwartek an ulicy w NY spotkałam mojego ulubionego promotora z dziewnczyną i koniecznie nalegał, żebysmy wpadły do Pinka bo to jego ostatnia impreza (w niedzielę poleciał do Francji i dop w paźdieriku wraca)Tym samym po dniu "cięzkiej" pracy - ja cały dzień spędziłam wylegując się nad basenem z rodzinką, mloda pojechała ze swoimi na plaże - ogarnęłyśmy się i w drogę. Kurna opaliłyśmy się konkretnie a Pani A. to dosłownie się spaliła i przez to humoru nie miała :) Chciałam jej wytłumaczyć, że jeżeli spotykamy kolesi na plaży (murzynów z Bronksu) to nie znaczy to nic dobrego, bo tak własnie bylo w czwartek, że przechodząc plażą podeszlo do nas dwóch bardzo przystojnych. jeden zapytał mlodą o numer telefonu, a ta, ze ma aparat tylko i zebym ja zapisała jego num, tak też zrobiłam, a niech ma :)... skutki tego WIDOCZNE były po 2 dniach, ale o tym za chwilę. W pinku spoko impreza, Chris oczywiście tez się pojawił, jeszcze kilka znajomych twarzy. Pobawiłyśmy sie i o 3 złapałyśmy pociąg, bo kolejnego dnia młoda musiała rao wstac i jechać ze swoimi na Montauk- czyli miateczko położone na końcu naszej wyspy otoczone oceanem!
W pociągu jak to w pociągu, poznałyśmy kilka nowych osób, w tym T., z którym odszukaliśmy się na FB i ustawilismy się na niedziele na plaże :) Młoda wykonczona po całym dniu na słońcu aż zasnęła z tego wszystkiego i... musiałam ją nagrać :D Filmik poniżej
06.07.2013- Sobota!! Moja host rodzinka w południe wyjechała na weekend do NJ! Więc dom free! Zaprosiłam Maję, do siebie, zeby coś się działo :)
Jednak zanim Maja przyjechała (dop po 6 była u mnie) wpadła do mnie Lucy z bobo -akurat musiała samochód podprowadzić do mechanika i to w moim mieście więc całkiem spontanicznie to wyszło :)Wybija 6.00 odebrałam Maję, podjechałyśmy po Tanię i... jedziemy wieczorem na plażę :)!! Matko jak tam pięknie o zachodzie słońca!! Koło 8.00 powrót, bo przecież impreza przed nami i trzeba się ogarnąć :) Zgadałyśmy się z R. i M. i wszystkie razem podjechałyśmy do mnie, zrobiłyśmy pizzę i zaczęłyśmy się szykować na wyjście :) Tym razem jedynie nasze Kasyeys. Latem w city nie jest zbyt tłoczno, za to w takich pubach / barach jak najbardziej. Impreza bardzo fajna! Uwielbiam rytmy latino więc tańczyłam z grupką Hiszpanów, pytam w pewnym momenie jednego z nich -do you know this guy? (podszedł do nas jakiś dziwny typ), ten nic tylko głową pokiwał, to ja znów -do you know him? , a ten w odpowiedzi: -I do not speak English. :)na co ja: -do not worry, I speak Polish :) nie wiem skąd mi to do głowy przyszło :D ten zlapał kolege za ramię i nasza rozmowa wyglądała tak, że ja mówiłam po angielsku, kolega mu tłumaczył po hiszpańsku, on po hiszpańsku odpowiadał i tamten znów na angielski :D Love this people! Więc nie martwcie sie dziewczyny, poradzicie sobie przy wyjeździe :D
Maxico, Brazil, Poland, Serbia, Germany!
07.07.2013- Za długo nie pospałyśmy z Mają, bo przecież niedzielę trzeba wykorzystać! padlo hasło- Jones Beach!
jedziemy, zgarnęłyśmy jeszcze M po drodze i w drogę. Na plaży jakie moje zdziwienie było gdy zobaczyłam znajomego, sprzed 5 lat! Matko fajnie tak spotykać starych znajomych! Chodziliśmy kiedyś razem do szkoły w Great Neck :) Tak jak planowałam spotkałam sie też z T. ledwo się odnaleźlismy na plaży, a wszystko przez fakt, że ja pomyliłam fieldy! Wjechałam na parking na field 4, ale weszłyśmy innym wyjściem i na 6 wylądowałyśmy :) T przyszedł z kolegą. Bardzo spoko są. T nawet chciał mnie nauczyć pływać (tak- nie umeim pływać), ale stwierdziła, ze nie chcę sie na początku lata utopić :D Pograłyśmy też z nimi w piłkę i tak nam dzień zlecial. W międzyczasie dostaję od młodej telefon- wyszło tak, ze wyslałam temu ostatnio poznanemu murzynowi (który ma brata bliźniaka) num telefonu młodej, ten do niej dzownił, pisał, gdy ta mu nie odpisywała, dostała od niego mmsa, a tam- jego gołe zdjęcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O matko!! Masakra!! Młoda w szkoku ja to samo! wiec- teraz mi chociaż przyznaje rację, że trzeba na tych ludzi uważać!! Zgadnijcie jakie jest pytanie wszytskich, którym o tym mówimy.... :DWieczorem z Mają postawiłyśmy na chwilę relaxu przy kawie u mnie w ogrodzie, po czym jakoś przed 9.00 zawiozłam ja na pociąg i wykończona poszłam spać :)
08-11.07.2013- basen, park, camp, spotkania z młodą - tak ten cały tydzień wyglądał.
we wtorki i czwartki chodzimy z małym na basen, bo ma tam lekcje pływania, w środę miał playfate w parku+ w środę było nasze Starbucksowe spotkanie :) Do tego jeszcze kilka spotkań z młodą- mieszka po drodze do szkoły letniej małego :) Idealnie!Wstawiam teraz trochę pozbieranych z tygodnia zdjęć :)
moje polskie naleśniki! Missing Poland :(
poniedziałek, 1 lipca 2013
grillujemy po amerykańsku #sobotnie wyjście #małe zakupy #enjoy!

Emocje opadają, wszystko wydaje się takie normalne: jazda samochodem z młodą, zakupy, szykowanie sie do wyjścia... tak jak w PL:)w czwartek rodzinka młodej zaprosiła mnie do nich na grilla. Wiedzą, że jestem wegetarianka i specjalnie kupili pudełko veggie burgerów ;) oczywiście po jednym takim burgerze byłam pełna więc stwierdzili, że musze częściej na grilla przychodzić, żeby je dokończyć :) Atmosfera bardzo fajna, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, na koniec deserek jeszcze był więc wszystko ładnie pięknie. Zeszło nam się tak do 9.00. Szybko się z młodą zebrałyśmy do mnie, żeby jakoś wykorzystać sobotę;) ogarnęły się i pojechały do pobliskiego Kasey's. Koło 11.00 dosłownie pustki, pokręciłysmy się więc po mieście i za pół godziny wrócilyśmy, już się zaczynało więcej ludzi zbierać. Potańczyłyśmy i... podchodzi do młodej jakiś kolo, wysoki blondyn. Nagle młoda do mnie, że to... Polak :D haha jak nas zobaczył, to stwierdził, że pewnie jesteśmy z PL i postanowił zagadać. Za chwilę doszedł jego kolega, oczywiście też z PL :) chwilę pogadałyśmy z nimi i trzeba sie było zbierać, następnego dnia, rodzinka miała coś jeszcze młodej od rana pokazywać, więc wolałam, żeby się wyspała :)
O niedzieli dziś jeszcze nie piszę :) powiem tylko, ze spędzona intensywnie :)

sobota, 29 czerwca 2013
Au Pair life - czyli na czym tak rzeczywiście polega ten program!
witam :)
Ostatnio sobie pomyślałam, że mój blog przepełniony jest wpisami z imprezowania, wygłupów, zakupów...
Jak większość wie, życie au pair nie jest tak kolorowe :) To jednak też praca, ciężka praca, szczególnie latem, gdy dzieci nie chodzą do szkoły, a ich rodzice nadal pracują. Moja hostka uczy w szkole więc również ma wakacje, co jednak nie znaczy, że dzięki temu pracuję znacznie mniej. Niby ona ciągle coś robi... No właśnie niby, jak tu ktoś jest/ będzie to się przekonacie, że hamerykanie to strasznie leniwy naród... ajj czasem bym chciała im coś na ten temat powiedzieć, ale to nie moja sprawa. Skończę swój program i wtedy im przedstawię swój punkt widzenia :), który jak wiadomo: zależy od punktu siedzenia.
To co inni sądzą o was podczas programu też się bardzo różni i odbiega od rzeczywistości, wiadomo przeciez, że nikt nie będzie na fb/ twitt/ insta zamieszczal zdjęc i info o tym jak czasem ciężko jest wytrzymać z dziećmi :) przecież każdy chce się pochwalić tym co najlepsze :) zwiedzaniem, imprezowaniem :)
Ten obrazek poniżej najlepiej przedstawia spojrzenia na program au pair z każdej strony :)
Pozdrawiam
PS. Młoda jest u rodzinki, super zadowolona :) dzis moze nasze pierwsze od dawna wspólne wyjście!
Ostatnio sobie pomyślałam, że mój blog przepełniony jest wpisami z imprezowania, wygłupów, zakupów...
Jak większość wie, życie au pair nie jest tak kolorowe :) To jednak też praca, ciężka praca, szczególnie latem, gdy dzieci nie chodzą do szkoły, a ich rodzice nadal pracują. Moja hostka uczy w szkole więc również ma wakacje, co jednak nie znaczy, że dzięki temu pracuję znacznie mniej. Niby ona ciągle coś robi... No właśnie niby, jak tu ktoś jest/ będzie to się przekonacie, że hamerykanie to strasznie leniwy naród... ajj czasem bym chciała im coś na ten temat powiedzieć, ale to nie moja sprawa. Skończę swój program i wtedy im przedstawię swój punkt widzenia :), który jak wiadomo: zależy od punktu siedzenia.
To co inni sądzą o was podczas programu też się bardzo różni i odbiega od rzeczywistości, wiadomo przeciez, że nikt nie będzie na fb/ twitt/ insta zamieszczal zdjęc i info o tym jak czasem ciężko jest wytrzymać z dziećmi :) przecież każdy chce się pochwalić tym co najlepsze :) zwiedzaniem, imprezowaniem :)
Ten obrazek poniżej najlepiej przedstawia spojrzenia na program au pair z każdej strony :)
Pozdrawiam
PS. Młoda jest u rodzinki, super zadowolona :) dzis moze nasze pierwsze od dawna wspólne wyjście!
wtorek, 25 czerwca 2013
aaaaaaaaaaaa ona tu jest!! sisters #reunion!! Arletka w USA!!
Dziś tylko kilka zdań!!
Ona tu jest!! tak., moja siostrzyczka będzie au pair w mieście obok! Matko jak ja się cieszę!!
Dziś pół dnia spacerowałyśmy po NY, it is to good to be true! I can't believe it!
więcej opiszę innym razem:)
ahh młoda przywiozła mi też kawalek Polski, nie brałam zadnych zdjęć rodziny, żeby przypadkiem nie plakać a tu oo wyciaga ramkę, a tam: Mama, Tato, Dajanka moja, Radosław... i młoda oczywiście :)
Kilka prezentów z PL!! I love my family! Nie można sobie wyobraźić lepszych rodziców i lepszej siostry!
o matko co za euforia! nie ogarniam jeszcze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ona tu jest!! tak., moja siostrzyczka będzie au pair w mieście obok! Matko jak ja się cieszę!!
Dziś pół dnia spacerowałyśmy po NY, it is to good to be true! I can't believe it!
więcej opiszę innym razem:)
ahh młoda przywiozła mi też kawalek Polski, nie brałam zadnych zdjęć rodziny, żeby przypadkiem nie plakać a tu oo wyciaga ramkę, a tam: Mama, Tato, Dajanka moja, Radosław... i młoda oczywiście :)
Kilka prezentów z PL!! I love my family! Nie można sobie wyobraźić lepszych rodziców i lepszej siostry!
o matko co za euforia! nie ogarniam jeszcze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
niedziela, 16 czerwca 2013
free time # spotkanie z Lucy # baby Victoria # ciocia Iza :) # countdown 8 days!!
Czas pędzi jak szalony!! Jest już niedziela, ale nie chcę zbyt długich postów pisać więc tylko trochę wspomnę o sobocie- o wieczornym wypadzie napisze jutro :)
Do Jo przyjechała koleżnka z PL więc chciałyśmy aby zobaczyła trochę tu naszych okolic i w sobotę planowalysmy jechać na plaże. Jednak w ciagu dnia zapowiedział się JO wujek (mieszka w NJ i miał jej przewieźć walizki, żeby je przetrzymać do powrotu Jo z road trip). Więc trzeba było plany zmienić. Akurat zadzowniła do mnie Lucy- mój człowiek tutaj :) pisałam o niej kiedyś, znamy się ponad 4 lata, to z nią tu się bujałam 4 lata temu. Teraz ma już swoje małe bobo, które początowo mialo się nazywać Izabela, ale w końcu jest Victoria, moja siostrzenica:) Mała jest piękna jak laleczka :) Lucy musiala wyjść na 2 godziny więc ja miałam z babeee zostać :) Akurat ją położyła spać więc wystarczyło na mamusię jej poczekać :) Ehh V ma dop 2 latka (też jak ja jest z maja ale nie 5 tylko 15 :) Juz coś tam potrafi powiedzieć (po angielsku i po hiszpańsku wszystko jednoczesnie, bo rodzice są Hiszpanami oboje:) najlepsze jest, ze na mnie mówi Bella :) kolejne słowo z jej dziecięcego słownika to- iPhone! Mała lepiej się nim umie obsługiwać niż ja :D hehe Lucy jak to Lucy, znów dała mi całą torbę różnych ubrań :D Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, wyszłysmy na pizze...ehh jak to dobrze jest tu mieć takich znajomych, którzy rzeczywiście są gdy ich się potrzebuje, bo na niej zawsze mogłam polegać, dlatego tez nie obawiam się, że gdy cos nie tak pójdzie z rodziną (chociaż raczej nie ma takiej opcji :P) to i tak będe miała gdzie się podziac tu :)
PS. Odliczanie nadal trwaaaa ajjjj już tylko 8 dni!! OMG!
a oto my z V. :D
Do Jo przyjechała koleżnka z PL więc chciałyśmy aby zobaczyła trochę tu naszych okolic i w sobotę planowalysmy jechać na plaże. Jednak w ciagu dnia zapowiedział się JO wujek (mieszka w NJ i miał jej przewieźć walizki, żeby je przetrzymać do powrotu Jo z road trip). Więc trzeba było plany zmienić. Akurat zadzowniła do mnie Lucy- mój człowiek tutaj :) pisałam o niej kiedyś, znamy się ponad 4 lata, to z nią tu się bujałam 4 lata temu. Teraz ma już swoje małe bobo, które początowo mialo się nazywać Izabela, ale w końcu jest Victoria, moja siostrzenica:) Mała jest piękna jak laleczka :) Lucy musiala wyjść na 2 godziny więc ja miałam z babeee zostać :) Akurat ją położyła spać więc wystarczyło na mamusię jej poczekać :) Ehh V ma dop 2 latka (też jak ja jest z maja ale nie 5 tylko 15 :) Juz coś tam potrafi powiedzieć (po angielsku i po hiszpańsku wszystko jednoczesnie, bo rodzice są Hiszpanami oboje:) najlepsze jest, ze na mnie mówi Bella :) kolejne słowo z jej dziecięcego słownika to- iPhone! Mała lepiej się nim umie obsługiwać niż ja :D hehe Lucy jak to Lucy, znów dała mi całą torbę różnych ubrań :D Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, wyszłysmy na pizze...ehh jak to dobrze jest tu mieć takich znajomych, którzy rzeczywiście są gdy ich się potrzebuje, bo na niej zawsze mogłam polegać, dlatego tez nie obawiam się, że gdy cos nie tak pójdzie z rodziną (chociaż raczej nie ma takiej opcji :P) to i tak będe miała gdzie się podziac tu :)
PS. Odliczanie nadal trwaaaa ajjjj już tylko 8 dni!! OMG!
a oto my z V. :D
środa, 8 maja 2013
Jadę do domkuuuu!!!!!!
Dziś tylko kilka zdań :)
Musze się pochwalić- własnie zabookowałam bilet do Polski!! nie powiem na kiedy :D
tym samym: Mamo, Tato, Dajanko, Radku jadę do Was na 2 tygodnie!!! Fakt, że to dop za kilka miesięcy ale jestem tak bardzo podekscytowana, że musiałam napisać :D
I love you:*
Musze się pochwalić- własnie zabookowałam bilet do Polski!! nie powiem na kiedy :D
tym samym: Mamo, Tato, Dajanko, Radku jadę do Was na 2 tygodnie!!! Fakt, że to dop za kilka miesięcy ale jestem tak bardzo podekscytowana, że musiałam napisać :D
I love you:*
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
AAAA będę latać za sterami!!! Czyli szaleństwo na całego :)
Muszę się pochwalić! wykupiłam sobie 2godzinną naukę sterowania samolotu:) Wszystko zaczęło się od groupona, sprawdzam czasem jakie oferty mają i.. pojawiło się info o nauce latania... przecież trzeba wszystkiego w życiu spróbować :) Tak więc na promocji za 2 osoby 2h 160$. Akurat Jo namówiłam więc idelanie po 80 się złożymy.
Przez ostatnich kilka dni oczywiście wydarzyło się też wiele innych rzeczy
więc może w punktach :)
1. Piątek- cięzki długi dzień, bo mały ostro chorował dalej. Po całym dniu poszłam do siebie żeby odespać i ogarnąć się na imprezę- oczywiście Pacha!! Pojechała też M.- au pair z Japonii. Już w drodze do city cały pociąg się zaprawiał;) hehe chyba muszę rzeczywiscie wyglądać na Europejką skoro tyle ludzi podchodziło do mnie pytając skąd jestem w Europie :) Na przystanku podszedł do mnie jakiś murzyn z pytaniem kiedy mam urodziny i czy może nie chcę się z nim umówić :) iza na to- no, thank you :) Pacha konkretnie tym razem napakowana!! nawet nie było gdzie się ruszyć!! ale wybawiłyśmy się ostro!!do domu jakoś koło 5 rano wróciłam. Kto grał?? oczywiście Dje których nie znam: Denny Tenaglia: The Vinyl Reunion....
2. Sobota - Iphone- nareszcie wybrałam się z hostką do at&t żeby mojego iphona pięknego aktywowac. Pomagał nam pewien Hindus. Całkiem spoko był. Opowiadał przy okazji jak to tęskni za domem, za rodzicami, że jest jedynamiem (pewnie z 26 lat miał) Zaczęła się tez rozmowa o Shishy :) Niedaleko mamy klub Hookah w którym on właśnie był poprzedniego dnia i namawiał mnie i hostkę żebyśmy się z nim wybrały :) Ale co do Iphona- za Date(czyli neta) w telefonie będę musiała sama dopłacać 30$ miesiecznie;/ eh eh ale co tam, zrezygnuję od kolejnego miesiąca z siłowni i jakoś to będzie :) Musiałam też dostać nową kartę do telefonu, która kosztuje 25$ ale, że nam się tak miło rozmawiało, to dostałam ją gratis:) Ilez to można zyskać za uśmiech :D Po południu jeszcze na rowery pojechałyśmy :)
3. Pan B.- miałam się z nim spotkać w sobotę ale tak się zgadaliśmy, że wcale się nie ustawiliśmy.. prawdę mówiąc to już sama nie wiem co o nim myśleć. Gadałam z moimi hostami o nim, a oni, żebym lepiej uważała, bo kolesie tutaj tak do 30 lat nie mają zamiarą się ogarnąć i być z jedną dziewczyną.. eh to ich amerykańskie podejście... no więc zobaczymy. Z pewnością sama się do niego nie będe odzywała- nie ten to następny :D
4. Sobota wieczorem- z braku laku wybrałysmy się z Jo do naszego Kaseys. Nic się nie działo, więc jakoś po 1 się zebrałysmy :P
5. Niedziela- odsypianie ponownie, kosciół- a tam ten sam koleś ponownie, siedział znów 2 ławki za mną i wracał połowę drogi dwa kroki przede mną...Zobaczymy czy za tydzień zagada :) Jo miała zajęcia w Nassau więc po południu ja odebrałam bo nie miała samochodu i jeszcze po drodze na zakupy zajechałyśmy. Kupiłam sobie jedynie legginsy takie skórzane/ lateksowe bo przeciez w kolejny weekend świętujemy moje urodziny- oczywiście w Pachy!!!
I tak to cąły weekend zleciał:) dziś poniedziałek- na spokojnie, mały ma appointment u jakiegoś lekarza na Manhattanie ( bo ile takie dziecko moze chorować, a kazdy lekarz mówi, że nic mu nie jest??) tak więc host wziął wolne, po szkole pojechalismy wszyscy razem do hostki do pracy na Queens i stamtąd oni pojechali jej samochodem do lekarza a Iza wróciła do domu i odpoczywa- z lekkimi obawami wróciłam samochodem do domu, GPS oczywiście na kolanach i w droge :) Iza- mistrzyni kierownicy :D
sobota, 13 kwietnia 2013
Zakochana w Nowym Jorku!!!
Fascynacja Stanami była u mnie od zawsze. Z tego co wiem, to nie tylko ja kocham te żółte taksówki, Times Square, 5th Avenue, amerykańską pizzę, ocean przy Long Beach.... ahh i wiele innych...
Postanowiłam was dalej zarażać :) Poniżej zdjęcia z ostatniego weekendu:) nie wyobrażacie sobie, co można spotkać w centrum NYC!! 'suchego' faceta w bikini na różowym rowerze (przy temperaturze 5C) wszystkie stworki: batman, elmo itp; ludzi poubieranych, poprzebieranych, porozbieranych, a nawet bucha maryśki można niechcący złapać od przpadkowych przechodniów!!
Dodatkowo zbliża się lato więc robi się dość tłoczno...
Postanowiłam was dalej zarażać :) Poniżej zdjęcia z ostatniego weekendu:) nie wyobrażacie sobie, co można spotkać w centrum NYC!! 'suchego' faceta w bikini na różowym rowerze (przy temperaturze 5C) wszystkie stworki: batman, elmo itp; ludzi poubieranych, poprzebieranych, porozbieranych, a nawet bucha maryśki można niechcący złapać od przpadkowych przechodniów!!
Dodatkowo zbliża się lato więc robi się dość tłoczno...
wtorek, 9 kwietnia 2013
Moralność Panny Izy ;) czyli ja i mój Justin Timberlake :D
Tak tak Dajanko, to z myślą o Tobie:)
Postanowiłam podzielić się zdjęciami z moim boyfriendem :D
Najlepsze w tym wszytskim jest to, ze codziennie mówię mojemu młodemu, że JT to mój chłopak, a mój P tak się wkręcił, że serio w to wierzy. Codziennie rano jak jedziemy do szkoły prosi abym włączyła 2 albo 9 z jego albumu (suit and tie/ mirrors). Dziś rano np wyskoczył z tekstem: Iza, a ten Twój Justin to jest bardzo sławny? ja na to, ze tak, a on znów: wow, to chodźmy szybko idziemy do samochodu i będziemy jego piosenek słuchać :) albo kolejna akcja, Młody: Iza, wiesz co ja nazywam się Justin Timberlake i jestem Twoim boyfriendem a Ty moją girlfriend :) I jak tu go nie kochać??!!
a dlaczego taki tytuł: figura woskowa Justina nie może dojść do głosu tak jak mąż Pani Dulskiej- i to mi odpowiada :D
Pozdrawiam:*
Postanowiłam podzielić się zdjęciami z moim boyfriendem :D
Najlepsze w tym wszytskim jest to, ze codziennie mówię mojemu młodemu, że JT to mój chłopak, a mój P tak się wkręcił, że serio w to wierzy. Codziennie rano jak jedziemy do szkoły prosi abym włączyła 2 albo 9 z jego albumu (suit and tie/ mirrors). Dziś rano np wyskoczył z tekstem: Iza, a ten Twój Justin to jest bardzo sławny? ja na to, ze tak, a on znów: wow, to chodźmy szybko idziemy do samochodu i będziemy jego piosenek słuchać :) albo kolejna akcja, Młody: Iza, wiesz co ja nazywam się Justin Timberlake i jestem Twoim boyfriendem a Ty moją girlfriend :) I jak tu go nie kochać??!!
a dlaczego taki tytuł: figura woskowa Justina nie może dojść do głosu tak jak mąż Pani Dulskiej- i to mi odpowiada :D
Pozdrawiam:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























