Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair w USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair w USA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 maja 2013

Long Beach!! z polskim akcentem :)



Urodziny można powiedzieć świętowałam cały weekend :)
Z racji, że niedziela była dość ładna, postanowiłysmy sie przejechać nad ocean!! W Polsce nigdy nad nasze Morze Bałtyckie nie dojechałam... a tyle razy planowałam podróż, tak więc całe szczęście, że tu do LB mamy jakieś 20 min :)
Upału niestety nie było, co nie znaczyło, że nie można wejść do wody! Szybciutko wyskoczyłam z butów i...szał :) postanowiłam promować naszą Polskę więc koszulka jak widać, a w ręku najpopularniejsza tu woda- Poland Spring :)
pozdrawiam :*



 


poniedziałek, 6 maja 2013

Urodzinowo po raz drugi- czyli świętowania ciąg dalszy :D

Po naszej księżniczkowej imprezie w domu przyszedł czas na party in the city!!!
Ohh yeah oczywiście w moim ulubionym klubie czyli w Pachy :)
O mały włos byśmy na pociąg nie zdążyły ale się udało :) Host jeszcze dał mi bilet na pociąg bo ostatnio kupił i nie sprawdzili mu więc podróż za freee!!! W pociągu jeszcze szybkie malowanie paznokci i jesteśmy gotowe :)
Miało nas być 6: ja, Maja, Jo, T., M. i G (ta ostatnia dojechała do nas do Penn station w ubraniach jak na siłownię... po kilku minutach stwierdziła, że ona jednak ma zły humor i nie będzie szła... wtf?? nie no nie rozumiem jej- zawsze ma jakieś problemy, ale ważne, ze my miałyśmy dobre humory)
Byłyśmy wcześniej zapisane na listę gości więc bilety po 15$ (reg. 40$)
W Pachy tym razem nie było tłumu jak ostatnio więc moża się było wytańczyć. Ja założyłam sobie moje sneakersy na koturnie jednak stwierdziłam, że tam wszyscy raczej niscy i zamieniłyśmy się z Jo na buty... Ajj przez co zepsułam jej wieczór bo odciski miała na jednej stopie;/ Jo- I'm sooo sorry and... thak you so much :)ale ona jak ona, JaMajka to dopiero sobie narobiła odcisków.... nie mogła z klubu na Penn Station dojść więc taxi ogarnęły, bo T też miała obcasy :P
Wybawiłyśmy się jak zawsze :) Przecież tam nie da sie inaczej :D
zdjęcia przed/ w trakcie / po imprezie :D











piątek, 3 maja 2013

Majówka po amerykańsku!!! wiosna wiosnaaaaaa!!!!

Czas coś napisać!! kolejny tydzień z głowy :) teraz czekam na weekend- dla mnie dość istotny- moje urodziny!! obchodzę je po raz ostatni :) 24 lata to ta granica gdzie od przyszłego roku będę świętowała wyłącznie imieniny :) Hmm... co tam się ostatnio wydarzyło? Oczywiście jak zawsze w środy - spotkanie nasze w Starbucksie. Tym razem było nas chyba z 7 więc całkiem ok. Przyszła też M. o której chyba nie wspominałam- a powinnam! Otóż M. kilka tygodni temu skończyła swój 2 rok aupairkowania, sprawa wygląda tak, że jej pobyt kończył się w piątek któregoś tam marca, a w sobotę wzięła ślub!! Tak!! Wyszła tu za mąż.... Na ślub byłam zaproszona ale... akurat w ten sam weekend była nasza wycieczka do Bostonu i oooo.... Co do M- jest bardzo szczęśliwa, swojego męża poznała przypadkiem właśnie w Starbucksie! prawie 2 lata się znali. Nadal pracuje dla swojej host rodziny ale juz na innych warunkach co tez oznacza większą kasę. Rodzinkę ma idealną! Nawet zrobili dla niej przyjęcie po ślubie!! Za rok kolejne wesele- tym razem w PL!! ohh  więc wszystkie jej słuchałyśmy i gratulowałyśmy :)
Hmmm... co jeszcze?? to co zawsze: siłownia, rowery, spacery... Zaczęłam się też zastanawiać nad biletem do Pl na sierpień/ wrzesień i.. pewnie po weekendzie jakiś już zarezerwuję :)
Ehh przyszedł też czas, ze zaczełam rozkminiać całe moje życie- dzis minęło 5 miesięcy od kiedy wyjechałam z Pl.... czas pędzi, a ja nie wiem co dalej ze sobą robić!!! aaaaa.... byłam na uczelni w sprawie studiów tu, umówiłam się na kolejne spotkanie na które.... nie poszłam, bo akurat mały chorował i nadal nie wiem co dalej.....Rodzinka mnie namawia żebym z nimi przedłużyla o kolejny rok, albo chociaż pół roku, wiem, że jezeli wrócę do Pl to po miesiącu znów będę chciała wyjechać... Chyba muszę ograniczyć imprezy i zacząc myśleć poważnie....
Koniec moich rozmyślań :) Poniżej fotki z dzisiejszego spaceru :)
Ps. Koszulka mojego projektu :)
Ps. 2 fotki by Jo oczywiście :D








a oto mój Jeep :)

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Clubbing in New York City: day 2nd -> Greenhouse

Oczywiście po piątku przychodzi sobota :D I to ta długo wyczekiwana- Majki urodziny!! Ohh Yeahhh!!

ogromne przygotowania, nowe ciuchy, make up, sneakersy na koturnie, króciutki top, nowa kurtka i idę :)
Przed wyjściem jeszcze się natknęłam na hostów i ich rodzinkę bo akurat w odwiedziny przyjechali:D wszyscy oczywoście życzyli dobrej zabawy i w drogę!!

Wsiadła Iza w samochód żeby nie isc na pociąg pieszo, nie wiem czy o tym pisałam ale.. zostawiam samochód na parkingu uwaga uwaga: policyjnym :D Bo gdzie indziej będzie bardziej bezpieczny??
W pociągu z Jo sie spotkałysmy i jedziemy. Na Penn Station jeszcze kartkę dla Majki ogarnęłyśmy.
Klub w którym była impreza to Greenhouse (w downtown).
Dziewczyny jeszcze wybrały się na Limo ride, ja z racji, ze już przesadziłam z kasa w tym miesiącu, odpuściłam to sobie.  Kolo 11 weszłyśmy. Miejsce bardzo ekskluzywne, ze znanych osób które tam bywają moge np Rihanne wymienić :) Musiałam zostawić kurtkę i zostałam w króciutkim topie, sala cała klimatyzowana, że wprost zamarzałam!! Miałyśmy swój stolik z napojami+jakiś alko. Muzyka- nie dla mnie.... DJ się średnio sprawdził- ja fanka techno przy takich rytmach średnio się mogłam pobawić. Dance flooru brak- no masakra pomyslałam. Mimo wszystko potańczyłam trochę gdzie się dało i koło 1 postanowiłyśmy z Jo opuścić lokal i pojechać do Pachy.Dojechałyśmy tam jakoś przed 2 chyba i stwierdziłyśmy, że to bez sensu, bo na liste gości sie wczesniej nie wpisałyćmy więc za bilet 40$ nie bedziemy płaciły :P Takim oto sposobem soboty do udanych zaliczyć nie mogę, oj z drugiej strony, byłam, widziałam, z dziewczynami się spotkalam więc zadowlona też jestem :) poniżej kilka zdjęć klubu i z klubu :D
Niedziela- cluster meeting ale o tym innym razem
pozdrawiam :*



wtorek, 16 kwietnia 2013

Łzy radości i smutku- czyli list z Polski!!! Dziękuję!!

AAAAAAAAAAAAAAAA list!!! List od moich Kochanych!! List z domku! List z Polandii!

Ale od początku. Siedziałam sobie z hostką i z małym gdy nagle rozlega się dzwonek do drzwi, nikt się nikogo nie spodziewa, wiec poszla hostka otworzyć i przynosi mi kopertę!! Ojej wiedziałam, że to od Was:)
Oczywiście mały wyskoczył z propozycją, że mi pomoże rozpakować i posprawdza wszystko :)
Otwieramy, a tam jedna koperta z kolczykami :) (jeden sie połamał, na szczęście to ten z mojej domowej kolekcji, nie z tych nowych) Dziękuję sissss bo wiem, że Ty je wybierałaś!! Kolejna koperta, a w niej łańcuszek z krzyżykiem (eh eh piękny jest ale nie mogę zrezygnować z poprzedniego, który już tyle lat noszę) Koperta kolejna: charmsy!! az musze nową bransoletkę kupić bo poprzednia mi się zerwała :D
Patrzymy patrzymy, a tam coś jeszcze, mały otwiera, wyjmuje... a to..... STRINGI!!! Od razu wiedziałam, że to mój szwagierek kochany na taki pomysł wpadł! Hostka na mnie patrzy... mały się przygląda, a ja w śmiech i mówie, że to od siostry męża :D hehe zburaczałam aż cala :D no bo jak wytłumaczyć, że siostry mąż wysyła mi stringi?? Tak tak Radek- mój rozmiar :D pasują idealnie- dziękuję :*

hehe List zostawiłam sobie na wieczór. Oczywiście nie dało sie nie uronić łezki... wszyscy tęsknią, życzą najlepszego (to na moje urodziny, które są w maju ale na wszelki wypadek wszystko wysłali wcześniej:*)
Ehh ehh oczko w głowie tatusia- tak Tato, zawsze o tym będę pamiętała, Mamo- postaram się przyjechać, siss też Cię kocham, kocham Was wszystkich i Radosławie całuję również :*

niedziela, 14 kwietnia 2013

Sto Lat dla mojej Kochanej Mamy!!!

Bo są takie osoby na świecie, dla których mogę poświęcić bardzo wiele...
Mamuśśśś Sto Lat!!!
Wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin, nie zdążyłam dziś złożyć życzeń na skype ale oczywiście cały dzień o Tobie pamiętałam!! Poniżej krótki filmik z życzeniami (jak zawsze za szybko mówię ale Mamo, znasz mnie dobrze i zrozumiesz wszystko)
Kochaaammm Cię!!!

Poznajcie moją Mamę :) 







niedziela, 31 marca 2013

Poświątecznie... # Iza włączyła alarm# swatanie :D


Uff święta święta i po świętach, bynajmniej dla nas w USA. Poniedziałek jest zwykłym dniem roboczym dla większości. Niedziela całkiem dobrze upłynęła. ajj trochę mi głupio, bo nie wiedziałam, że coś się daje dzieciom od 'Easter Bunny' czyli ich Wielkanocnego zajączka;/ od nich dostałam dwie duże czekolady- oczywiście Hersheys, a  sama małemu nic nie kupiłam.... Ale tam, od rodziców dostał wielki kosz z prezentami i słodyczmi :) Wracając do przebiegu dnia- Miałam możliwość się wyspać, poszłam z moimi hostami do kościoła, spędziłam z nimi popołudnie i na kolację zabrali mnie do hosta rodziców. Typowi Włosi :) tacy old fashion ale mili. Mój host ma jednego brata, który pojawił się wraz z żoną i ich 4(!) dzieci. Miła atmosfera, dobre jedzenie (nawet ja się najadłam - jestem wegetarianką więc nie zawsze coś dla siebie znajdę) : pasta po włosku z sosem pomidorowym, zapiekane warzywa, sery, sałatki, owoce, na deser sernik i lody :) Chyba przedobrzyłam... od jutra dieta ostra! Oczywiście nie zabrakło żartów :) jak np o tym, że dziś rano jak wzięłam prysznic postanowiłam otworzyć okno w pokoju i.... alarm się włączył.... kurna, że też ja muszę zawsze coś odwalić...Fakt, że była juz 10 rano ale u nas jeszcze sobie spali (mały zrobił im pierwszą pobudkę kolo 5 rano więc zrobili sobie ponownie 'nap') wyszłam z pokoju i krzyknelam: sorki, to moja wina, otworzyłam okno. oni spoko spoko i po temacie, a wieczorem host zaczal sie nabijac: no no, Iza to niby taka miła, wstaje rano, otwiera okno i chce uciekac, a jak się nie udaje bo się alarm właczył to przeprasza, no jaka :D Oczywiście Iza nie jest mu dłużna i ciagle mu coś o odchudzaniu dowala, a to, że zamiast grac z małym w wii to moze pobiegac, albo, że kolacji połowe niech zjada, a nie do końca :D
Nom więc zartów tego typu było dużo więcej. W pewnym momencie jego brat do mnie z tekstem: -iza, masz boyfrienda?, a ja, że no jeszcze nie , to ten- hmm bo u mnie taki Polak pracuje Marcin, bardzo fajny, wysportowany, wysoki, umięśniony, miły, muszę Cię z nim umówić, ciekaw jestem tylko, czy Ci się spodoba, załatwię jego zdjęcie i Ci go przedstawie, bo to, że Ty jemu to jestem pewien.
A ja -oooooo- swatanie, oczywiście rodzina podłapała temat i zaczelo sie, no no, musisz sie z nim umówić, wiec tylko czekać aż do mnie ktos zadzwoni :D
Z kolacji się wcześniej zerwałam, postanowiłam się z Jo spotkać na Wielkanocną kawę:) bo jak to w Ameryce- prawie wszytsko było dzis pootwierane, nawet supermarkety!! szok!! robole gorsi niż Polacy.
Kupiłam też moim hostom coś na ich 6 rocznicę ślubu. Z racji, że zamówili sobie filmy do oglądania w domu, a ja jestem jedynie biedną Au Pair, to kupiłam im wielki popcorn, czekoladki i cole aby mieli domowy zestaw kinomaniaka:) do tego kartka i voila. Juz mialam wczesniej isc spac ale zaprosili mnie na wieczór z filmem i do polnocy oglądałam z nimi ARGO- nie lubię filmów oglądać, ale ten mi przypadł do gustu:)
Obok wpisu- zdjęcie z moim JT na dowód, że kupiłam jego płytę :D



sobota, 30 marca 2013

Happy Easter / Wesołego Alleluja - czyli kiedy jest najtrudniej....


Na początek zacznę od życzeń :)
Wesolutkich Świąt, pełnych rodzinnej atmosfery, smacznego i kolorowego jajka, mokrego dyngusa i tego wszystkigo czego się jeszcze życzy na takie dni :)
Z tego co wiem, to w Polandii pogoda typowa na Boże Narodzenie... Całe szczęście tu u mnie czuję wiosnę! Piękne słońce, pierwiosnki w ogródkach, trawka mmmm... Spriinngggg ;) a co najlepsze- z każdym dniem ma być cieplej!!!
Co do Świąt- ajj nie jest łatwo, szczególnie myśląc jak by to było w domu, czyli wszyscy razem, jakiś uroczysty obiad, spacer z rodzinką, imprezy z młodą....Brakuje tego...
Wiem też, że jak to w święta dwa dni i każdy wraca do szarej rzeczywistości ale fajnie chociaż na te dwa dni sie oderwać... w takich chwilach mam 'pretensje' do rodziców- dlaczego my tak blisko ze sobą byliśmy i z Dajanką, przez to jest jeszcze gorzej ;(
Jest też dobra informacja- dzięki temu już rozglądam się za biletem do Polski w wakacje :D wiem przecież, że gybym miała na stałe do PL wrócic to 2-3 tygodnie by było ładnie pięknie ale później- ja nie usiedzę tam w miejscu...więc nie ma sensu :P




Co do Świąt tutaj- jak to w Ameryce- wszystko na lajcie, bynajmniej tak po nich zauważyłam.
wczoraj zawiozłam małego do jego kolegi z klasy i malowali tam jajka, całe szczęscie nie musiałam tam siedzieć, zostawiłam go na dwie godziny a sama pojechałam odpoczywać. Od zeszłego poniedziałku mają tu spring break, a z racji, że P. od 2 tyg chory był to już 2 tyg siedzi w domu, a co to dla mnie oznacza- więcej pracy. Dopiero w środę do szkoły idzie...Ok ale wracając do tematu, po 2 godzinach go odebrałam, dostał tuzin jajek umalowanych przez samego siebie:) od razu stamtąd zawiozłam go do ich ciotki, gdzie hostka na nas czekała.  Z lekka sie stresowałam, bo to już Queens, wiec NYC! Korki, zmiana pasów, wciskanie się na siłę- ale dojechałam :) siedziałam tam z nimi do 5 do 11 w nocy praktycznie, fakt nie było źle bo i pizza, jakieś ciacho, znów malowanie jajców,  ludzie też spoko, ale kurcze ostro zmęczona byłam więc jak wróciliśmy to wprost padłam jak mucha i spać!!! Dziś sobota, mam sie zająć małym wieczorem... Na jutro zaprosili mnie na uroczyzsty obiad do rodziny hosta, jednak nie wiem czy nie będę wolała spotkać się ze sowimi znajmymi.... Poniedziałek to juz powrót do codzienności dla nich- kolejny dzień pracy, jedynie nie dla szkół, te są otwierane w środy, głównie ze względu na to, że bardzo wielu żydów tu mieszka, a ich Passover kończy sie we wtorek wieczorem (z tego co wiem to tylko w USA, w pozostałych to już w poniedziałek wieczorem jest the end)
wiem wiem, trochę bez ładu i składu to opisałam, ale dziś nie mam weny, od przyszłego tygodnia będzie lepiej, w najbliższy weekend mam jechać na noc do Majki :) jakiś tam klub znalazła wiec powinno być dobrze :D

PS.Na pocieszenie kupiłam sobie nowy album 20/20 Justina Timberlake :D






środa, 27 marca 2013

Ja i moje zakupy- dlaczego wydawanie pieniędzy przychodzi w Stanach tak łatwo??

CO NAJWAŻNIEJSZE- MOJA PACZKA DOTARŁA DO POLSKI! NIC NIE ZGINĘŁO, NAWET MÓJ TABLET DOJECHAŁ CAŁY I ZDROWY! RÓWNIUTKO 4 TYGODNIE I TERAZ SPOKOJNIE MOGĘ WSZYSTKIM POLECAĆ FIRMĘ POLONEZ :)

Eh eh, już myślałam, że uda mi się odkładać pieniądze do mojej skarbonki... jednak nie jest tak łatwo, tym bardziej, że Marshalls i Tj Maxx są tak blisko!!! wrrr :P Pamiętam jak w PL mama i siostra namawiały mnie do zakupów bo połowa rzeczy po kilku dniach przestawała mi się podobac i im oddawałam:D teraz już nie mnie tak nie wspierają;)
W weekend całkiem przypadkiem do jednego zajechałyśmy, ok dużo nie kupiłam, z czego jestem zadowolona i... już miałam w ręku piękne szpilki od Maddena za jedyne 40$ , a ostatecznie je odłożyłam :)
czyli można przyjąć, że jest progress!!! Jednak nadal mam hopla na punkcie okularów. Słońce pokazało się raptownie kilka razy, a u mnie już 4 nowe pary okularów, ale jak mogłam nie kupić Tomków Hilfigerów?? albo Polo za 8$? :)

Pozdarwiam:*
takiej bluzy nie miałam w szafie :) sklep: Wet Seal
powód zakupu- przecież nie mam niczego w pepitkę...


Nowe Tomki:)

Polówki :)


Polo, Steve Madden, Tommy Hilfiger, no name- ta moja mini kolekcja okularów kupionych w zimę... nie wiem co będzie w lato



niedziela, 24 marca 2013

Boston again :) czyli zdjęc c.d.

Właśnie wróciłam z imprezy w Nowym Jorku, ale o tym innnym razem
Jest po 4, dojadłam czekoladę, wykąpałam się i... nie mogę zasnąć, powinnam- jutro mamy cluster meeting i to o 11.30 - masakra, jak ja wstanę...

Postanowiłam dodać kilka zdjęć z Bostonu. widziałam w jednym z komentarzy z poprzednich wpisów, że jedna z Was się tam wybiera :) ahh będziesz miała co robić. Oto kilka dodatkowych zdjęć :)
Pozdrawiam:*