Właśnie wróciłam z imprezy w Nowym Jorku, ale o tym innnym razem
Jest po 4, dojadłam czekoladę, wykąpałam się i... nie mogę zasnąć, powinnam- jutro mamy cluster meeting i to o 11.30 - masakra, jak ja wstanę...
Postanowiłam dodać kilka zdjęć z Bostonu. widziałam w jednym z komentarzy z poprzednich wpisów, że jedna z Was się tam wybiera :) ahh będziesz miała co robić. Oto kilka dodatkowych zdjęć :)
Pozdrawiam:*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BMCC. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BMCC. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 marca 2013
piątek, 22 marca 2013
In love with Boston!! Day 1st!
Zebrałam się i postanowiłam opisać nasz pobyt w Bostonie. Na
początek o przygotowaniach, … Od kilku dni chodziłam zakatarzona więc
wiedziałam, że ten weekend nie będzie należał do mnie. W piątek w nocy zajęłam
się jeszcze wycinaniem koszulki, kupiłyśmy z JO zwykłe zielone oversize.
Postanowiłam zrobić jej frędzelki z przodu, frędzelki na ramieniu oraz niby
serce wycięte z pasków na plecach. Całkiem dumna z siebie jestem, bo spoko to
wyglądało :) Pod szyją jeszcze wycięłam, żeby wyglądała na damską :D Pomimo, że wyjazd był
zaplanowany tylko na jeden weekend to musiałam zabrać ubrań na killka wyjść J
Na koniec jeszcze paznokcie zaczęłam malować i…. tragedia!!!
Rozlałam granatowy lakier na biały koc!! W dodatku koc Ralpha Laurena!! Gorzej
być nie mogło, zmywacz nic nie zdziałał… późno w nocy nie chciałam też się
kręcić po domu i tego spierać… (najgorsze jest to, że podczas mojej
nieobecności koc był hostce potrzebny i… nawet nie zdążyłam jej o tym
powiedzieć przed wyjazdem, ajj głupio wyszło). W sobotę rano pobudka przed 6,
szybkie ogarnięcie i na pociąg. Od rana dużo ludzi się do NYC wybierało na
paradę aby zająć dobre miejsca wiec nikogo nie dziwił widok kolesi w
irlandzkich spódnicach, pomalowanych na zielono, w zielonych czapach/ perukach.
Na Penn Stadion jeszcze kanapka i do autobusu.
Przed nami 5h drogi- oczywiście w torbie u Izy musiał być
zapas słodyczy :)
Jedna laska spóźniła się na autobus więc tym samym i na
wypad oraz, że był to wyjazd w ramach kredytów, już opłacony, nie będzie raczej
mogła uzyskać ich wszystkich- za ten kurs otrzymujemy 3,5 Credits z wymaganych
6. Po kilku postojach, odsypianiu, słuchaniu muzyki- dojechaliśmy :D Boston!!
Majaaaa w autobusie:)
Matko, nie sądziłam, że tak mi się tam spodoba. Miasto bardzo europejskie,
wszędzie młodzi ludzie- czyli studenci :) Jeszcze tam pojadę,
ale w lato jak będzie lepsza pogoda. Połaziłyśmy po mieście, dodatkowo miałyśmy
zorganizowaną wycieczkę z ‘guidem’. Harvard, najważniejsze ulice, zatoka jakaś,
ogrody- nie wiem co dokładnie widziałyśmy J za dużo tego było jak
na tych kilka godzin. Od 2 do 6 prawie cały B. objechaliśmy. Na koniec odwieźli
nas do hotelu- Midtown hotel w samym centrum. Standard- średni, nie
spodziewałam się niczego lepszego ale… Pan na recepcji- To już wysoki standard,
wszystkie się w niego wpatrywałyśmy jak zamurowane. Gdy nam tłumaczył drogę…
mało co zrozumiałyśmy… mmm charming J sobotę wieczór już
opisywałam, o niedzieli innym razem :D
Same dziewczyny, nic dziwnego, że kolesie nam sie ostro przyglądali myśląc pewnie 'co tu robi jakieś 100 dziewczyn i widać, że różnych narodowości?'
Nasz mała paczuszka pod biblioteką na Harvardzie
wtorek, 19 marca 2013
Bostońska impreza !!! Keep calm and drink on!!
Czyli o St. Patrick's Day CD.
K. dosłała mi zdjęcia ze swojego aparatu.
Chciałam udowodnić, że wszyscy - nie tylko my- byli ubrani na zielono!!
Z kolejnych faktów- keep calm and drink on to napis z mojej koszulki, którą przerobiłam po swojemu, czyli obcięłam pod szyją, podcięłam rękawy, na dole zrobiłam frędzelki, jedno ramię też było frędzelkowe, a na plecach powycinałam paski, które układały się w kształt serca :)
Niektórzy, patrząc, że robimy sobie zdjęcia, podchodzili i też chceli mieć fotkę, tym samym poniżej:
K. dosłała mi zdjęcia ze swojego aparatu.
Chciałam udowodnić, że wszyscy - nie tylko my- byli ubrani na zielono!!
Z kolejnych faktów- keep calm and drink on to napis z mojej koszulki, którą przerobiłam po swojemu, czyli obcięłam pod szyją, podcięłam rękawy, na dole zrobiłam frędzelki, jedno ramię też było frędzelkowe, a na plecach powycinałam paski, które układały się w kształt serca :)
Niektórzy, patrząc, że robimy sobie zdjęcia, podchodzili i też chceli mieć fotkę, tym samym poniżej:
jakiś dziwny z lekka gość... z dość dziwnym poczuciem humoru (albo ja nie łapałam jego joków)
Z 'powietrza' czyli zielono mi :)
Ci kolesie należeli do tych spoko i wyluzowanych:) i Jo z koniczynkami :D
Celtics- kolo, który tak z lekka wystaje był wielkim fanem C.
Hi Girls :)
niedziela, 24 lutego 2013
NEW YORK CITY- o białym człowieku na Harlemie
Po kilku dniach nieobecności czas na nowe wpisy.
Troszkę mi się przychorowało i nie miałam siły zajmować się blogiem. Po weekendzie nazbierało się kilka nowych tematów i dużżoooo zdjęć, którymi chcę się podzielić!
Nie wiem czy o tym wspominałam ale w ramach kredytów, które musimy ukończyć zapisałam się na kurs o Bostonie- learning across the America, co się kończy weekendem w Bostonie:)
Kurs jest bardzo krótki (innym razem to dokładniej opiszę) dziś jedynie dlatego o tym wspominam, gdyż właśnie wróciłam z NYC z zajęć, które odbywają się na Harlemie. Jest to jedna z dzielnic NY, 125St czyli nad Central Parkiem. Po swojemu Harlem moge porównać z taką naszą Pragą warszawską... Prażka Prażka :)
Ogólnie Harlem to dzielnica murzyńska- rzadko można tam spotkać białych, nic więc dziwnego, że gdy kręciłyśmy się tam z dziewczynami- wszystkie białe, w większości blondynki, to aż czuć było ich wzrok na sobie... Zaczepki to norma. Sklepy, restauracje, kawiarnie- wszędzie sprzedają czarni. Nigdy w życiu nie wybrałabym się tam na spacer sama... NO WAY! Nawet jak mówiłam znajomym, że wybieram się na zajęcia na Harlem to wszyscy od razu zaczęli mnie ostrzegać abym na siebie uważała koniecznie...
Ok, to tak ogólnie o Harlemie, teraz czas na zdjęcia :)
z podróży metrem, widok z okien budynku i ja przed budynkiem+ Dżołana się załapała :D
Troszkę mi się przychorowało i nie miałam siły zajmować się blogiem. Po weekendzie nazbierało się kilka nowych tematów i dużżoooo zdjęć, którymi chcę się podzielić!
Nie wiem czy o tym wspominałam ale w ramach kredytów, które musimy ukończyć zapisałam się na kurs o Bostonie- learning across the America, co się kończy weekendem w Bostonie:)
Kurs jest bardzo krótki (innym razem to dokładniej opiszę) dziś jedynie dlatego o tym wspominam, gdyż właśnie wróciłam z NYC z zajęć, które odbywają się na Harlemie. Jest to jedna z dzielnic NY, 125St czyli nad Central Parkiem. Po swojemu Harlem moge porównać z taką naszą Pragą warszawską... Prażka Prażka :)
Ogólnie Harlem to dzielnica murzyńska- rzadko można tam spotkać białych, nic więc dziwnego, że gdy kręciłyśmy się tam z dziewczynami- wszystkie białe, w większości blondynki, to aż czuć było ich wzrok na sobie... Zaczepki to norma. Sklepy, restauracje, kawiarnie- wszędzie sprzedają czarni. Nigdy w życiu nie wybrałabym się tam na spacer sama... NO WAY! Nawet jak mówiłam znajomym, że wybieram się na zajęcia na Harlem to wszyscy od razu zaczęli mnie ostrzegać abym na siebie uważała koniecznie...
Ok, to tak ogólnie o Harlemie, teraz czas na zdjęcia :)
z podróży metrem, widok z okien budynku i ja przed budynkiem+ Dżołana się załapała :D
Etykiety:
au pair usa,
aupair usa,
become an au pair,
BMCC,
crazy girls,
harlem,
jak wyjechać jako au Pair,
kredyty dla au Pair,
New York City,
NYC,
party time,
Prowork,
rasizm w USA,
ready for the weekend?,
szkoła Au Pair
Lokalizacja:
Harlem, Nowy Jork, Stany Zjednoczone
Subskrybuj:
Posty (Atom)











