piątek, 22 marca 2013

In love with Boston!! Day 1st!


Zebrałam się i postanowiłam opisać nasz pobyt w Bostonie. Na początek o przygotowaniach, … Od kilku dni chodziłam zakatarzona więc wiedziałam, że ten weekend nie będzie należał do mnie. W piątek w nocy zajęłam się jeszcze wycinaniem koszulki, kupiłyśmy z JO zwykłe zielone oversize. Postanowiłam zrobić jej frędzelki z przodu, frędzelki na ramieniu oraz niby serce wycięte z pasków na plecach. Całkiem dumna z siebie jestem, bo spoko to wyglądało :) Pod szyją jeszcze wycięłam, żeby wyglądała na damską :D Pomimo, że wyjazd był zaplanowany tylko na jeden weekend to musiałam zabrać ubrań na killka wyjść J
Na koniec jeszcze paznokcie zaczęłam malować i…. tragedia!!! Rozlałam granatowy lakier na biały koc!! W dodatku koc Ralpha Laurena!! Gorzej być nie mogło, zmywacz nic nie zdziałał… późno w nocy nie chciałam też się kręcić po domu i tego spierać… (najgorsze jest to, że podczas mojej nieobecności koc był hostce potrzebny i… nawet nie zdążyłam jej o tym powiedzieć przed wyjazdem, ajj głupio wyszło). W sobotę rano pobudka przed 6, szybkie ogarnięcie i na pociąg. Od rana dużo ludzi się do NYC wybierało na paradę aby zająć dobre miejsca wiec nikogo nie dziwił widok kolesi w irlandzkich spódnicach, pomalowanych na zielono, w zielonych czapach/ perukach. Na Penn Stadion jeszcze kanapka i do autobusu. 
Przed nami 5h drogi- oczywiście w torbie u Izy musiał być zapas słodyczy :)
Jedna laska spóźniła się na autobus więc tym samym i na wypad oraz, że był to wyjazd w ramach kredytów, już opłacony, nie będzie raczej mogła uzyskać ich wszystkich- za ten kurs otrzymujemy 3,5 Credits z wymaganych 6. Po kilku postojach, odsypianiu, słuchaniu muzyki- dojechaliśmy :D Boston!!
Majaaaa w autobusie:)

Matko, nie sądziłam, że tak mi się tam spodoba. Miasto bardzo europejskie, wszędzie młodzi ludzie- czyli studenci :) Jeszcze tam pojadę, ale w lato jak będzie lepsza pogoda. Połaziłyśmy po mieście, dodatkowo miałyśmy zorganizowaną wycieczkę z ‘guidem’. Harvard, najważniejsze ulice, zatoka jakaś, ogrody- nie wiem co dokładnie widziałyśmy J za dużo tego było jak na tych kilka godzin. Od 2 do 6 prawie cały B. objechaliśmy. Na koniec odwieźli nas do hotelu- Midtown hotel w samym centrum. Standard- średni, nie spodziewałam się niczego lepszego ale… Pan na recepcji- To już wysoki standard, wszystkie się w niego wpatrywałyśmy jak zamurowane. Gdy nam tłumaczył drogę… mało co zrozumiałyśmy… mmm charming J sobotę wieczór już opisywałam, o niedzieli innym razem :D



Same dziewczyny, nic dziwnego, że kolesie nam sie ostro przyglądali myśląc pewnie 'co tu robi jakieś 100 dziewczyn i widać, że różnych narodowości?'

Nasz mała paczuszka pod biblioteką na Harvardzie










6 komentarzy:

  1. patrze patrzę, mówię o fajna bluza z firmy PROSTO a potem patrzę a tam BOSTON hehe, pozdrawiam DAjanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha siostra ja nie wiedziała, że Ty taka fanka Prosto jestes :D

      Usuń
  2. Świetny wpis i bardzo pozytywny. Fajnie czyta się Twojego bloga:)
    Od czerwca będę mieszkała 20 min od Bostonu! A teraz już zaczynam się w nim zakochiwać :P Dzięki za relacje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej Boston jest świetny i.... studenci!! dosłownie wszędzie :D

      Usuń
  3. Uwielbiam Twoje relacje :D Zawsze sa takie pozytywne ! :)

    OdpowiedzUsuń