sobota, 2 marca 2013

aaaaaaa maaammooo!!! Robakiii ;) czyli o jedzeniu

Tytuł posta może nie brzmi zachęcająco ale.... nie zachęcał mnie do jedzenia widok i zapach krewetek i kalmarów- chyba nigdy się nie przekonam do owoców morza....

Nie wiem czy o tym już wcześniej wspominałam, ale rodzina u której mieszkam to raczej Włosi niż Amerykanie. Tym samym baaaaardzo dużo makaronów, sałatek, pieczywa, ciastek, owoców i warzyw jadamy. Jednak czołowe miejsce zajmują właśnie dania z makaronem. Uwielbiam ich! Codziennie gotują i rzeczzywiście lubią dobrze zjeść. Nie przeszkadza im, że jestem wegeterianką i starają się menu dopasować do mnie :)

Jakiś czas temu hostka postanowiła zrobić ryż z krewetkami... Pierwsza moja reakcja- no, thanks, I will eat something else. Wszystko przez to, że poprzednim razem jak je jadłam, były niestarannie wyczyszczone i czułam ten 'piasek'. Hostka mi tak łatwo nie odpuściła, powiedziała, że nie muszę ich jeść jeżeli nie będa mi smakowały ale muszę spróbować. Aj to ja na raz dwa z zamknietymi oczmi zjadłam kawałek i... hmmm... tym razem były dobre! Zjadłam ich nawet sporo :)
Ta sytuacja miała miejsce jakieś 2 tyg temu, dziś natomiast kolejne podejście, jednak tym razem R. zrobiła makaron nitki z sosem pomidorowym, krewetkami i jeszcze kalmarami. Nie mogłam się do tego zmusić... Ich widok i zapach sprawiły, że ku rozczarowaniu hostki musiałam zjeść coś innego.
Wychowałam się w rodzinie gdzie ryby można było znaleźć na stole głównie wigilijnym. Nikt z nas szczególnie za nimi nie przepadał, nic więc dziwnego, że ciężko mi się do tego teraz przyzwyczaić. Nauczyłam się jednak jak przygotować krewetki i kalmary do gotowania:)










2 komentarze:

  1. przeglądałam blogi aupair i twój wydał mi się najlepszy.. Chciałabym podjąć ryzyko i też wyjechać do stanów, w tym roku kończę szkołę, zdaję maturę i idę na studia ale gdy czytam te wszystkie blogi zastanawiam się co mam zrobić.. czy odpuścić studia czy wyjechać.. sama nie wiem co zrobić. Ale chcę zadać ci kilka pytań. Z jakiej firmy wyleciałaś? Którą polecasz? Znałaś przed wylotem perfekcyjnie angielski? bo ja niestety mam blokadę językową przez pierwsze chwile.. muszę się przyzwyczajać do miejsc i języka, mój angielski jest tak na 4.. Pozdrawiam, i będę śledzić twojego bloga. :) Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję :) prawdę mówiąc, odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziesz u mnie na blogu- zakładka Prowork, to firma przez którą wyjechałam, angielski- chyba nie był zły :) warto znacznie wcześniej skontaktować się z agencją żeby sprawdili Twój angielski, dostaniesz wskazówki nad czym jeszcze powinnaś ewentualnie popracować. Blokada- minie po pierwszym tygodniu :) pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń