wtorek, 26 marca 2013

Time for party!! ladies night in SOHO


Czas opowiedzieć o naszym wypadzie do city. Umówiłyśmy się z dziewczynami na pociąg po 21.00. Oczywiście wyjście na pociąg poprzedziły moje przygotowania. Jak ja nie lubię się szykować na wyjścia takie!! Matko nigdy nie wiem w co się ubrać! czy tylko ja mam taki problem?? mam nadzieję, że nie. Przed 21.00 wzięłam samochód i pojechałam na pociąg- zawsze będzie mi lepiej w nocy wrócić, pomimo, że pieszdo do domu mam jakieś 15 min od pociągu (ojj czasem trzeba się po amerykańsku zachowywać i wszędzie poruszać się autem:) tym bardziej, ze uwielbiam jeździć!) Tym razem postawiłam na białą sukienkę, czarne legginsy i bluzę jeansową, do tego oczywiście masa bransoletek i duży naszyjnik :)w pociągu już na mnie czekały dziewczyny (wsiadły stację wcześniej). Tym razem: R z Brazylii, Jo z Polandii, M. z Niemiec, N z Hiszpanii, Iza z PL :) Na Penn Station dołaczyła do nas jeszcze K. z PL:) więc Polska górą!! Ponownie wybrałyśmy się na Downtown w okolice 14th Street do sprawdzonego pubu. Jednak tym razem- ajj słabo było, a to głównie ze względu na muzykę. DJ to jakaś porażka. Uwielbiam tańczyć i wiem, że do wszytskiego się da, ale no sory ile takie smuty można było puszczać. No nic, następnym razem idziemy obczaić coś innego! Trochę potańczyłam, pogadałam, pośmiałam się i po 2.00 zebrałyśmy się na pociąg. Dwie nasze kolezanki zaczęły tańczyć z kolesiami i za nic w świecie nie chciały wychodzić, jednego akurat znam bo jest tam stałym bywalcem wiec przecież M mogła tam wrócić za tydzień i znów się z nim pobawić... Starałyśmy się je namówić ale... ostatecznie zostały. Poszłyśmy więc w 4 na metro. Gdy już prawie doszłyśmy, tamte zadzowniły, że one już wyszły i chcą żeby na nie poczekać, bo nie wiedzą jak trafić. Kurcze rozumiem, że wypiły i trochę może straciły kontrolę ale nie mogłyśmy czekać, musimy metrem na nasz pociąg dojechać, bo jak nie zdążymy to sobie koło 2 godzin na kolejny poczekamy bo akrat od 2.50 do 4.cos jest przerwa (tak oo to są co pół godziny). Starałyśmy się wytłumaczyć im trasę przez telefon ale mozolnie to szło. Koniec końców, dziewczyny gdzieś się pogubiły, dodatkowo wyszło na to, że się na nas obraziły za to, że nie poczekałyśmy na nie- sorry ale ile można mówić coś dorosłym osobom? wrr.. irytuje mnie czasem takie zachowanie. Fakt martwiłam się o nie ale nie mogę za innych decydować i ponosić w takich sytuacjach odpowiedzialności....

No nic. Ciekawe co na środowym spotkaniu się okaże i czy przyjdą, mam nadzieję, ze tak, bo niby czemu nie?









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz