Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polacy w Anglii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polacy w Anglii. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2013

moje 3 amerykańskie miesiące- podsumowanie

3 cudowne miesiące
3 miesiące w USA
3 miesiące w NJ i NY
3 miesiące od kiedy nie widziałam się z nimi...
3 miesiące z obcymi mimo wszystko ludźmi
3 miesiące poznawania nowych, świetnych ludzi
3 miesiące odkrywania nowych miejsc
3 miesiące pisania bloga
3 miesiące myślenia co dalej
3 miesiące codziennego gadania po angielsku
3 miesiące zimy (ja chce wiosnę! lato!)

3... jej tak mało, a tak wiele. Gdybym tylko miała trochę bliżej albo trochę taniej do domu... a to przecież dopiero początek....
3 miesiące= 90 dni= 2160 h=129600minut
Radość i zadowolenie+smutek i tęsknota, ciężko jest to czasem pogodzić... ale "dam radę, jak nie ja to kto?" :)



czwartek, 7 lutego 2013

Nieplanowany wyjazd do Polski!;)



Nie, nie, tym razem nie o Stanach, szkoda mi pieniędzy na takie przyjemności jak bilet do PL- jeszcze nie teraz :) Post dotyczy Arli i jej urlopu przymusowego w PL


Więc musiałam wrócić ze względu na zęby. Nieoczekiwanie zaczęła mi puchnąć buzia i bolała cała szczęka nie wiedziałam od czego to więc hostka mówi: nie ma na co czekać trzeba iść do dentysty. Tak też zrobiłam (wizyta 20 funtów) gdzie dentysta powiedział tylko co mi jest. Czyli problemy z nerwem i dodał, że taki zabieg będzie kosztował tutaj od 350-550 funtów czyli od 1750-2750 zł. Wspólnie z hostką postanowiłyśmy, że powinnam wrócić do Polski gdzie taki sam zabieg będzie znaaaacznie tańszy;) Dostałam 11 dni wolnego!!! Z początku myślałam jak to będzie i wogóle.. ale im bliżej wyjazdu tym większa ekscytacja i nawet nie myślałam o zębie :) Oczywiście nie obyło się bez przeszkódJ Zaczęło się od tego, że hostka zamówiła mi zły bilet. Miałam wracać 10 lutego, patrzę na mój bilet, a tam data  10 marca.. w sumie mogłabym tyle zostać;D  kupiłyśmy drugi bilet na powrót. To nie wszystko-prawie spóźniłam się na lot, mały remament miałam na lotnisku ale to z mojej winy gdyż całkowicie zapomniałam, że nie mogę mieć w bagażu podręcznym perfum;D Więc trzeba było się ich pozbyć. To mój drugi lot, a szalony tak jak i pierwszy.. do trzech razy sztuka może przy powrocie już będzie spokojnie;) Zapomniałam dodać, że w Polsce za tego zęba zapłaciłam tylko 300 zł w porównaniu z cenami w Anglii;)
 
Po przyjeździe nie było praktycznie na nic czasu.. spotkania z rodziną, ze znajomymi oczywiście musiałam zaliczyć dyskoteki :) Ubolewam tylko nad tym ,że Izuśki tu nie ma( bo zawsze z nią najlepszy balet). Mam nadzieję ,że nie długo wszystko piękna nadrobimy;* I będzie fenomenalnie;) Więc wyjazd nieoczekiwany ale teraz mogę powiedzieć ze super jest się tak wyrwać poszaleć, skosztować Polskiego jedzenia i ogórków od cioci;d itp. Już w poniedziałek powrót.. mogę wrócić do UK i spokojnie zająć się swoimi małymi obowiązkami :)

Ps. Specjalne pozdrowienia dla Złotka i powodzenia w realizacji planów. Trzymam kciuki :)



środa, 26 grudnia 2012

Święta w USA cz. 2

Ostatnio opisałam Pierwszy Dzień Świąt. Oczywiście na 24 grudnia celebrowanie się nie kończy.
Tak wię teraz o tym co wydarzyło się 25.12. Dzień wyczekiwany przez dzieci z niecierpliwością- wiadomo, że chodzi o prezenty. To właśnie w nocy z 24 na 25 zjawia się Mikołaj i zostawia gifty, ehh najgorsze jest to, że mój pomocnik elf wraca razem z nim... :D Pomimo, że wczoraj dzieci poszły bardzo późno spać to dziś już koło 7 powstawały i.... biegiem pod choinkę gdzie znalazły górę prezentów. O matko, co tam nie było, sama w szoku byłam!!!!
W tygodniu jakoś byłam z Hostką na zakupach po specjalne lalki dla dziewczynek ze sklepu American Girl (sklep znajduje się na 5th AVe. ma 3 piętra, salon fryzjerski dla lalek, małą restaurację, "szpital" dla lalek... chore to jest według mnie) Tak więc zestaw dla jednej dziewczynki (w tym lalka, ksiązki o niej, jakiś misio, piżama+taka sama dla dziecka) kosztował ponad 400$!!!!! AAAA a przecież są dwie... Dla chłopców natomiast- ostrych zapaleńców koszykówką, Hostka kupiła specjalne ciuszki, buty sportowe, czapeczki, piłki, skarpetki- to wszystko z NBA store (również znajduje się na 5th ave) ceny zestawu dla jednego dziecka wyglądały podobnie jak w przypadku lalek. Myślałam, że to będą główne prezenty i jeżeli już to dzieci znajdą jakieś bzdety w formie słodyczy pod choinką, ale się pomyliłam... Dostały stos różnych bardzo expensive things: ubrania- oczywiście same markowe, piłki, ksiązki, samochody, rękawice bokserskie, maszynę do popcornu, notesy jakieś wymyślne, lalki barbie ze skuterami, wii gry(bo wii już mają), filmy, puzzle... cięzko streścić wszysto. Głównym prezentem, takim dla wszystkich razem, była gra w kosza, którą można spotkać u nas w wesołym miasteczku, gdzie wrzuca się piłki do 2koszy na czas. Moje czapki naszykowali wszyscy na weekendowy wyjazd do babci :D, świeczki już hostka porostawiała sobie, kufel- nie wiem co z nim tak na serio :P i... I do not really care. Dla mnie też coś się znalazło, dostałam ładny sweterek i naszyjnik. Tak więc cały dzień i popłudnie spędziłam z nimi rozgryzając jak te zabawki działają:) Wieczorem przyszedł czas na kolejne Christmas Party- tym razem u nas w domu:) Przyjechała większość ludzi, których poznałam dnia poprzedniego plus inni, których imion nie pamiętam nawet. Hostka przygotowała jakieś steki, zapiekany szpinak z serem, brukselki z bekonem, oczywiście różne słodkości, trunki same high level... Tak więc zjadłam z nimi kolację, pokręciłam się i już się chciałam z tego wymiksować- helloo już po 23... więc się zmyłam do siebie:) Tym samym dwa ostatnie świąteczne dni były dość długie i męczące. Wiadomo, że w międzyczasie jeszcze porozmawiałam z moimi kochanymi z Polski:*
Jutro natomiast będzie wiadomo jak to w UK wygląda:) Młoda czekam na maila:)
Poniżej kilka zdjęć z jusa :)

+film z NBA store, który nakręciłam dla kolegi- wielkiego fana koszykówki:)


salon fryzjerski- oczywiście dla lalek

lalka- na wózku inwalidzkim...

ostatnie zdjęcia elfa:D
Iza w świątecznym - prezentowym outficie :D