Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problemy au pair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problemy au pair. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lipca 2013

Problemów ciąg dalszy.... o ubezpieczeniu au pair / wizyta u lekarza

Staram się nadrabiać z wpisami...
Zacznę o "skomentowania komentarzy"  pojawiających się na blogu :)
Mój blog jest o mnie i o tym co robię w USA, rozumiem, że jeżeli ktoś szuka bloga o rutynie au pairek, to tu tego nie znajdzie. Nie miałam nigdy możliwości imprezowania co weekend, zawsze była szkoła, praca, babysittingi.... i od nowa szkoła... Teraz mam chociaż trochę przerwy :) YOLO- you only live once- tyle w temacie.

Młloda w poniedziałek po okładach z lodu i tabsach nadal nie czuła się najlepiej. Ból przeogromny przy zginaniu kolana, co znacznie ograniczało jej możliwości poruszania i jeżdzenia samochodem- a nie zwalniało jej to z wykonywania swoich obowiązków przy dzieciach. Wieczorem host zabrał ją do przychodni, którą wskazała nasza LC. W pewnym momencie młoda dzwoni do mnie zdenerwowana i ze łzami, że nie przyjęli jej! stwierdzili, że nie akceptują jej ubezpieczenia! Lokalna koordynatorka nie odbierala tel, nawet nie oddzownila... Matko, nie jest dobrze... Bezradność w takiej chwili jest najgorsza- co teraz? Polska? Host dodatkowo stwierdził, że nie wie, czy będzie mógł ją jutro do innej przychodni zabrać bo do późna pracuje! tak??! OK, jakoś sobie poradzimy! jak nie my to kto. Przespałyśmy się z tym... we wtorek rano przyjechałyśmy do mnie zaraz po odstawieniu dzieciaków do szkół. Lokalna -nadal nie oddzownila- wyslala tylko do młodej maila z listą przychodni z którymi może się skontaktować i sprawdzić czy gdzieś akceptują nasze ubezp. Moja hostka postanowiła nam pomóc. Zaczynamy dzwonić- aby z kimkolwiek w przychodni się połączyć, trzeba na linii czekać dobrych kilka minut. Następnie przełączają nas z oddziału do oddziału- ortopedia-ogólne-dział ubezpieczeń- ortopedia-sekretariat... masakra!! Cięzko by było au pairce, która nie wie jak działa tu służba zdrowia i w jaki sposób z tymi ludź rozmawiać, poradzic sobie samej... Tym bardziej, że słownictwo w tym temacie jest dość ograniczone... tyle dobrego, ze jest to przychodnia mojej hostki! Po około godzinie rozmów udało się ustalić wizytę! Na środę na godzinę 16.30! Co najlepsze- do polskiego lekarza!! Wyjaśnili nam też, że młoda ponosi koszt jedynie 50$, co obejmuje kilka wizyt u tego lekarza- w sprawie danego urazu,dodatkowo prześwietlenie i MRI są za free! Nasza hostka spisała się na medal! Powiedziała, że jutro moim małym się zajmie, a ja moge jechać z młoda i tam jej pomóc.... Ulżyło nam konkretnie, jest progres, coś się dzieje! Ubezpieczenie jest jednak ok, z tego co powiedziała mi hostka wiem, że niewiele osób w USA ma ubezp, które w takim stopniu pokrywa badania, samo MRI to koszt kilkuset dolarów, a u nas jest za darmo! Powiem z własnego punktu widzenia i doświadzczenia, ze nie jest latwo z umówieniem się do lekarza...
Jutro opiszę co nam przyniosła nieszczęsna środa....