Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizyta au pair u lekarza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wizyta au pair u lekarza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lipca 2013

wizyta u lekarza w USA- na co uważać, jak się przygotować... oraz-utopiony iPhone!!!

Przyszła nieszczęsna środa... od początku byłam ostro zdenerwowana, chyba musiałam się ostro przejąć wizytą młodej u lekarza- nie wiadomo przecież co z tym kolanem się stało, co  dalej??
Rano zajęłam się małym, zawiozłam na camp, później na zajęcia w bibliotece go zabrałam, po których hostka przyjechała i go odebrała, a ja wróciłam do domu na szybką kawę i do młodej
kawa.. ah ta nieszczęsna kawa!!!
Odkryłam, że nasz fancy ekspres do kawy działa jak należy, a kawa z niego- no niebiańska!! Jeszcze jak sobie zrobię konkretne latte z pianką na podgrznym mleku... mmm- przydało się kiedyś pracować w restauracji :) latte mi wychodzi mistrzowsko! Tak więc odpalam, robię kawę- tym razem czarna dużą, dolałam mleka, powstała piękna pianka, z której zrobiłam piękne serduszko, chcialam szybko zdjęcie pstryknąć i..... plum! telefon wylądował w kawie! OMG nie jest dobrze, zaczął cały świrować, włączać się, wyłączać!! aaaaa!!!!!  Help! szybko go wysuszyłam, zimnym nadmuchem suszarki jeszcze (tak tak, tak głupia byłam w pierwszej chwili, bo gdzie elektronikę suszarką!!) Aparat ptrzestał działać, do tego mikrofon i klawisze głośnika- zalała się góra.... Nie było czasu nad nim myśleć, pojechałam po młoda i do przychodnii.

Zaczynamy procedurę- na wejście otrzymujemy z 5 stron różnych pytań!! Oczywiście niezbędny jest też paszport oraz karta ubezpieczenia, którą my otrzymujemy od amerykańskiej agencji au pair. Kurcze dobrze, ze kiedyś miałam do czynienia z formularzami medycznymi i słownictwem z tym związanym! Pytania dosłownie o wszytskie możlwe choroby i to nie tylko pacjenta, ale i najblizszej rodziny! Wypełniłam wszystko młodej, ona sie na koniec podpisała i gotowe. Przed wizytą opłata copay- 50$ Z cieżkim sercem ale zapłaciła :D
Przychodzi jakaś pielęgniarka w niebieskim kitlu i prowadzi nas na 'salony' Gabinet - jak gabinet :) Przychodzi Pan doktor Lemantowski czy jakoś tak :) przed wizyta obczaiłyśmy go z hostka na necie żeby wiedzieć jak wygląda :D Kurna śmieszny typo, gada polishenglish w jednym :) Zabrali szybko młodą na foto kolana, na którym nic nie było- super! Kości całe, nic się nie połamało. Lekarz stwierdził, że to więzadło jej poszło, więc nie jest źle, mimo to skierował ją na MRI aby móc coś wiecej powiedzieć-dnia kolejnego o 9.15 rano u mnie w mieście akurat.
Bardzo miło sie z nim gadało :) heh te jego zdania: 'hopefully będzie dobrze' albo: 'jak będziesz miała to knee brace to wiesz nie możesz brać shower w tym albo bath' :D hehe spoko loko. Wyszłyśmy zadowolone, że skończy się na opasce na kolano - ma w niej chodzić min 6 tyg!!! i po wakacjach!
Szykuje się więc kolejny wydatek;/ Pan L. nie wiedział do końca, czy nasze ubezpieczenie to pokrywa, ale wydaje mu się, że raczej nie... kolejnego dnia miałyśmy podjechać i to sprawdzić. Wsiadłyśmy więc w samochód i w drogę do apple store! Trzeba mojego iphona wyleczyć, im szybciej tym lepiej zanim całkiem mi padnie;/ Apple store jest w garden City czyli jakieś 15 min drogi. Wchodzę do sklepu, pytam o kogoś z działu technicznego i... przykro nam, ale możesz się umówić na spotkanie z technikiem na... piątek, czyli za 2 dni, nic mi innego nie pozostało, zrobiłam appointment na piątek na 20.10. Pojechałam do domu żeby za głosem rad znajomych uspać iphona  w ryżu :( my poor baby iphone, przecież mam go dopiero 3 miesiące;/
Post bardzo długi mi wyszedł, wiecej o naszych przygodach już jutro :)  ponizej zdjecia i filmik :)
Buziaczkii :*
fotka z gabinetu jest :D


sobota, 27 lipca 2013

Problemów ciąg dalszy.... o ubezpieczeniu au pair / wizyta u lekarza

Staram się nadrabiać z wpisami...
Zacznę o "skomentowania komentarzy"  pojawiających się na blogu :)
Mój blog jest o mnie i o tym co robię w USA, rozumiem, że jeżeli ktoś szuka bloga o rutynie au pairek, to tu tego nie znajdzie. Nie miałam nigdy możliwości imprezowania co weekend, zawsze była szkoła, praca, babysittingi.... i od nowa szkoła... Teraz mam chociaż trochę przerwy :) YOLO- you only live once- tyle w temacie.

Młloda w poniedziałek po okładach z lodu i tabsach nadal nie czuła się najlepiej. Ból przeogromny przy zginaniu kolana, co znacznie ograniczało jej możliwości poruszania i jeżdzenia samochodem- a nie zwalniało jej to z wykonywania swoich obowiązków przy dzieciach. Wieczorem host zabrał ją do przychodni, którą wskazała nasza LC. W pewnym momencie młoda dzwoni do mnie zdenerwowana i ze łzami, że nie przyjęli jej! stwierdzili, że nie akceptują jej ubezpieczenia! Lokalna koordynatorka nie odbierala tel, nawet nie oddzownila... Matko, nie jest dobrze... Bezradność w takiej chwili jest najgorsza- co teraz? Polska? Host dodatkowo stwierdził, że nie wie, czy będzie mógł ją jutro do innej przychodni zabrać bo do późna pracuje! tak??! OK, jakoś sobie poradzimy! jak nie my to kto. Przespałyśmy się z tym... we wtorek rano przyjechałyśmy do mnie zaraz po odstawieniu dzieciaków do szkół. Lokalna -nadal nie oddzownila- wyslala tylko do młodej maila z listą przychodni z którymi może się skontaktować i sprawdzić czy gdzieś akceptują nasze ubezp. Moja hostka postanowiła nam pomóc. Zaczynamy dzwonić- aby z kimkolwiek w przychodni się połączyć, trzeba na linii czekać dobrych kilka minut. Następnie przełączają nas z oddziału do oddziału- ortopedia-ogólne-dział ubezpieczeń- ortopedia-sekretariat... masakra!! Cięzko by było au pairce, która nie wie jak działa tu służba zdrowia i w jaki sposób z tymi ludź rozmawiać, poradzic sobie samej... Tym bardziej, że słownictwo w tym temacie jest dość ograniczone... tyle dobrego, ze jest to przychodnia mojej hostki! Po około godzinie rozmów udało się ustalić wizytę! Na środę na godzinę 16.30! Co najlepsze- do polskiego lekarza!! Wyjaśnili nam też, że młoda ponosi koszt jedynie 50$, co obejmuje kilka wizyt u tego lekarza- w sprawie danego urazu,dodatkowo prześwietlenie i MRI są za free! Nasza hostka spisała się na medal! Powiedziała, że jutro moim małym się zajmie, a ja moge jechać z młoda i tam jej pomóc.... Ulżyło nam konkretnie, jest progres, coś się dzieje! Ubezpieczenie jest jednak ok, z tego co powiedziała mi hostka wiem, że niewiele osób w USA ma ubezp, które w takim stopniu pokrywa badania, samo MRI to koszt kilkuset dolarów, a u nas jest za darmo! Powiem z własnego punktu widzenia i doświadzczenia, ze nie jest latwo z umówieniem się do lekarza...
Jutro opiszę co nam przyniosła nieszczęsna środa....