ojjj strasznie bloga zaniedbałam, a tak się dziwiłam innym blogerom, że po kilku miesiącach od rozpoczęcia ich pamiętników z każdym dniem posty pojawiają sie sporadyczniej.... teraz już się nie dziwię... Czas mam ale, sama nie wiem co dokłądniej opisywać, wiele rzeczy chcę zachować dla siebie, ale to tylko dlatego, żeby nie zapeszać i dopiero jak się wszystko ułoży pochwalić się reazlizacją moich planów... Co z tego wyniknie? bardzo prawdopodobne, że już w najbliższym czasie cos napiszę :)
Co nowego się dzieje? sporo....
zacznijmy od pogody :) haah nie to, że bym nie miała o czym pisać i dlatego temat pogody, ten z najbardziej nudnych przywołuję :) Chodzi jedynie o to, że zima mnie okropnie zmęczyła!! Dłuższa niż w Polsce, gdy jest ciepło przez kilka dni nie wiadomo skąd pojawia się śnieg- tu nazywany snow storm! Zamykają szkoły, panikują... jednak nie ma co się dziwić. Jakoś miesiąc temu spadło tego śniegu dość dużo w ciągu jednej nocy, kolejnego dnia wszyscy do pracy i do szkoły, ja mam w miarę, bo przecież Jeep, którym się tu poruszam ma napęd na 4 koła ale.... nie moja młoda. wyruszyła po dzieciaki do szkoły i... masakra, jej niski samochód co chwilę wpadał w poślizg, abs-y się włączały.... Nie było kompletnie możliwości aby miała jakoś dojechać, pomimo, że do szkoły przecież 5 minut. Jakoś nam się ją udało uratować :) Sumą sumaru, trzeba podejść do ich zimy ze zrozumiemien, bo nie są na śniegi przygotowani.
Z kolejnych mniej przyjemnych rzeczy- chorowałam przez ponad 2 tygodnie!! Na początku byłam lekko przeziębiona, czym się za bardzo nie przejmowałam. Kupiłam syropki i witaminki i myslałam, że dam radę, jednak... w czwartek 3 tyg temu obudziłam się z bólem ucha nie do wytrzymania. Zawiozłam małego do szkoły i zaczęłam ogarniać wizytę u lekarza. I tu się zaczyna cała historia.
Na początek ubezpieczenie- tak tak, całe szczęście je mam! wszystkie aupairki powinny je mieć. Jednak nie miałam wydrukowanej karty ubezpieczeniowej. Wszystko dlatego, że jak tylko tu przyjechałam zostało zmienione ubezpieczenie. Miałam więc karte ze starego planu, który został anulowany, a tym samym ubezpieczenie nie było aktualne. Szybko kontakt z agencją, plus z agencja polską, która najszybciej jak się dało mi pomogła- tu podziękowania dla Pani Ani :) dostałam po około godzinię maila z ubezp. Wydrukowałam kartę i do przychodzni. Pierwsze pytanie- prosimy o pokazanie ubezpieczenia, nasze to MultiPlan, akceptowany przez większość lekarzy, polega na tym, że przy wizycie placimy Co-pay w wysokości 50$. Jest ono pobierane nie przy każdej wizycie ale przy danej chorobie.. chociaż mnie za dużo policzyli... ale co tam. OK wracając do tematu, zostałam przyjęta, że tak powiem, od ręki. Pani doktor była dość nieprzyjemna, stwierdziła u mnie infekcję/zapalenie ucha, przepisała mi antybiotyki i tyle. Poszłam je odebrać i okazuje się, ze krople, które dostałam kosztują 200$ tak 200!!! masakra, stwierdziła, że wezmę teraz ten drugi antybiotyk co dostałam i zbaczymy co dalej. Po dwóch dniach ból był jeszcze gorszy!! Dodatkowo przestałam słyszeć na bolące ucho i zaczęło coś sie z niego sączyc.. wiem, nie brzmi to przyjemnie. Poszłam więc do lekarza ponownie. Tym razem przyjmował mnie ktoś inny. Stwierdził, ze mam bardzo poważną infekcję ucha i przepisał mi kolejne antybiotyki. kolejny wydatek- +60$ (poprzednie +30$). Kolejne dwa dni i nic, nadal się pogarszało, spać mogłam jedynie po najsilniejszych środkach przeciwbólowych podawanych tu w szpitalu, które hostka miała. Znów wizyta u lekarza, ta sama przychodnia, kolejny lekarz, Tym razem babeczka była bardzo miła! najlepsze jest to, że krople, które poprzenio zaproponowano mi kupić za 200$ ona dała mi z przychodni za darmo!! Przy okazji dostałam też skierowanie do laryngologa, tym samym następnego dnia kolejny lekarz. Z ucha dalej się sączyło. ENT czyli tu laryngolog wyczyścił mi je i dał antybiotyk kolejny... nie wiem już który, skierował mnie też na badanie słuchu. Po tygodniu ból byl juz mniejszy ale nadal prawie nie słyszałam. Badanie słuchu tak jak w Polsce. Z racji, że nie miałam zbyt dobrych wyników, miałam się do lekarza ponownie zglosić w poniedziałek (a jest sobota gdy mam ten test) W poniedziałek znów laryngolog, który stwierdził, że musi mi zmienić antybiotyk... już byłam wykończona tym wszystkim, dostałam dwa kolejne antybiotyki i kolejny zapas kropelek.
Po kolejnym tygodniu wracałam do żywych... Nadal nie jest idealnie, ale jest znacznie lepiej, dziś kolejna wizyta u lekarza....
Ps. co do antybiotyków- za te z recept powinnam dostać jeszcze zwrot, ale nie wiem w jakiej wysokości, jestem w trakcie kompletownia i wysyłania dokumentów do ubezpieczyciela.
Mama wie jak poprawić mi humor :)
Oho ale się rozpisałam... post nie jest z tych pozytywnych, ale mam nadzieję, ze kolejny już będzie... Jadę na wizytę....
pozdrawiam
poniedziałek, 10 marca 2014
czwartek, 30 stycznia 2014
Urodzinowy Bowling! czyli kręglujemy :)
u rozszalałam się z postami :) niestety nie mam za bardzo czasu na maile poodpisywać, których trochę się zebrało :( ale i za to się zabiorę.
Urodziny młodej przypały tak w środku tgodnia, w dodatku w dniu, gdy musiałam z małym dłużej siedzieć, bo hostka musiała gdzieś tam wyjść więc cięzko było cokolwiek zorganizować, ale oczywiście wyjść trzeba było, nawet na chwilkę! Tym samym postanowiłam, ze wybierzemy się na kręgle, coś co obie bardzo lubimy :)
Pojechał z nami N i jeszcze Sophie, sąsiadka młodej :) Bardzo miła dziewczyna, oczywiście też au pairka, z Danii, młodziutka, bo ma 18 albo 19 lat. Nie przepadałam nigdy za Dunkami, bo bardzo się noszą, ale tu miłe zaskoczenie, o wszystkim można z nią pogadać, pośmiać się. Tez miała pecha w tym samym klubie, w którym ostatnio świętowaliśmy, ukradli jej portfel i... coś tam jeszcze. Normalnie jakieś mystery! Masowe kradzieże, wiemy chociaz gdzie sie nie pojawiać, a jeżeli tam pójdziemy już to bez żadnych pięniędzy i tp, a telefon ciągle w ręku.
No cóż, nie było przypału, ale coś czuje, ze to nie koniec świętowania jej urodzin ( a świętujemy juz od soboty) w piątek jej hości zapraszają ją na kolację i mnie przy okazji też :) Mam tylko nadzieję, ze uda mi się zerwac z domu.
pozdrawiam
Urodziny młodej przypały tak w środku tgodnia, w dodatku w dniu, gdy musiałam z małym dłużej siedzieć, bo hostka musiała gdzieś tam wyjść więc cięzko było cokolwiek zorganizować, ale oczywiście wyjść trzeba było, nawet na chwilkę! Tym samym postanowiłam, ze wybierzemy się na kręgle, coś co obie bardzo lubimy :)
Pojechał z nami N i jeszcze Sophie, sąsiadka młodej :) Bardzo miła dziewczyna, oczywiście też au pairka, z Danii, młodziutka, bo ma 18 albo 19 lat. Nie przepadałam nigdy za Dunkami, bo bardzo się noszą, ale tu miłe zaskoczenie, o wszystkim można z nią pogadać, pośmiać się. Tez miała pecha w tym samym klubie, w którym ostatnio świętowaliśmy, ukradli jej portfel i... coś tam jeszcze. Normalnie jakieś mystery! Masowe kradzieże, wiemy chociaz gdzie sie nie pojawiać, a jeżeli tam pójdziemy już to bez żadnych pięniędzy i tp, a telefon ciągle w ręku.
No cóż, nie było przypału, ale coś czuje, ze to nie koniec świętowania jej urodzin ( a świętujemy juz od soboty) w piątek jej hości zapraszają ją na kolację i mnie przy okazji też :) Mam tylko nadzieję, ze uda mi się zerwac z domu.
pozdrawiam
No pants ride! czyli bez spodni na mrozie na Manhattanie!
Nowy Jork chyba nigdy mi się nie znudzi, mogę tam pojawiać się codziennie, chodzić tymi smaymi uliczkami, a i tak zawsze coś nowego, ciekawego odkryję. Staramy sie z Kate chociaż raz na jakiś czas spotkać w niedzielę na taka niby kawę w połączeniu ze zwiedzaniem, spacerowniem...
Co się ostatnio wydarzyło?
Otóż (o czym też w Warszawie mozna było usłyszeć) odbył się kolejny no pants subway ride:)
Czyli wskakuj w metro bez spodni i niczym się nie przejmuj... hmm gdyby to było lato to pewnie bym się na coś takiego odwazyła nawet, ale sorrryyy nie przy temperaturze prawie, że na minusie. Happening dla bardzo odważnych osób.... i najlepiej z dobrym tyłkiem :) nie ma co ukrywać, paradujesz przecież przez jedno z najabardziej znanych na świecie miejsc w samych majtkach :)
Jedną grupke gołych tyłków spotkałyśmy na Times Square :)
kawy nie zabrakło, pączków również oraz przy okazji różnych zdjęć, zeby uwiecznić te chwile ulotne jak ulotka...
Pozdrawiam gorąco z naszego mroźnego Nowego Jorku! Temperatury niestety na minusie, aż się z domu nie chce wychodzić!
aaaaaaaaaaaa!! w niedzielę jest super bowl 2014! Największe w USA wydarzenie sportowe :) Przez mojego małego zaczęłam oglądać mecze... oczywiście moją ulubioną drużyną jest SF 49ers z przeprzystojnym Kaepernickiem w roli quarterback! :) niestety nie dostali się do finału ale kilka ich wyjść oglądałam :) Tym samym po weekendzie napiszę jakie tu szaleństwo, w dodatku finał odbywa się w NY!
Co się ostatnio wydarzyło?
Otóż (o czym też w Warszawie mozna było usłyszeć) odbył się kolejny no pants subway ride:)
Czyli wskakuj w metro bez spodni i niczym się nie przejmuj... hmm gdyby to było lato to pewnie bym się na coś takiego odwazyła nawet, ale sorrryyy nie przy temperaturze prawie, że na minusie. Happening dla bardzo odważnych osób.... i najlepiej z dobrym tyłkiem :) nie ma co ukrywać, paradujesz przecież przez jedno z najabardziej znanych na świecie miejsc w samych majtkach :)
Jedną grupke gołych tyłków spotkałyśmy na Times Square :)
kawy nie zabrakło, pączków również oraz przy okazji różnych zdjęć, zeby uwiecznić te chwile ulotne jak ulotka...
Pozdrawiam gorąco z naszego mroźnego Nowego Jorku! Temperatury niestety na minusie, aż się z domu nie chce wychodzić!
aaaaaaaaaaaa!! w niedzielę jest super bowl 2014! Największe w USA wydarzenie sportowe :) Przez mojego małego zaczęłam oglądać mecze... oczywiście moją ulubioną drużyną jest SF 49ers z przeprzystojnym Kaepernickiem w roli quarterback! :) niestety nie dostali się do finału ale kilka ich wyjść oglądałam :) Tym samym po weekendzie napiszę jakie tu szaleństwo, w dodatku finał odbywa się w NY!
środa, 29 stycznia 2014
Happy Bday!! Arletkoooooo stooooo laaaaatttt!!
Sto lat sto lat sto lat sto lat niechaj żyje nam!
Młoda mi się starzeje :D już niedługo nie będę mogła do niej mówić młoda, ksywka przypadnie komuś innemu w rodzinie :)
Styczeń 29! i które to... yyy 18? 19? urodziny :) nom przy tych 19 zostańmy :)
Czego Ci dziś życzyć? Spełnienia marzeń, zdrówka, miłości, szczęścia, pomyślności i wszystkiego co naj...!!
W każdy sposób składam Ci chyba życzenia :D Jeszcze tylko osobiście nie miałam okazji :)
zobacz co ja mam :)
Młoda mi się starzeje :D już niedługo nie będę mogła do niej mówić młoda, ksywka przypadnie komuś innemu w rodzinie :)
Styczeń 29! i które to... yyy 18? 19? urodziny :) nom przy tych 19 zostańmy :)
Czego Ci dziś życzyć? Spełnienia marzeń, zdrówka, miłości, szczęścia, pomyślności i wszystkiego co naj...!!
W każdy sposób składam Ci chyba życzenia :D Jeszcze tylko osobiście nie miałam okazji :)
zobacz co ja mam :)
poniedziałek, 27 stycznia 2014
I love my life!! CO nowego w Nowym Jorku? dzieje się!!!!!!!!!!
O matko, ale mnie tu dawno nie było!!Na początek, bardzo spóźnione, ale dla wszystkich czytających przesyłam gorące życzenia noworoczne, oby ten 2014 był jeszcze lepszy od poprzedniego, sobie samej też tego życzę!
Święta minęły bardzo szybko, już naweyt nie pamiętam kiedy to było!
Nadszedł też sylwester, którego spędziłyśmy z młodą i jeszcze kilkoma dziewczynami u znajomych. Bardzo sympatycznie, ale za spokojnie jak dla nas (które zawsze i wszędzie gotwe są tańczyć)
Po sylwestrze wróciła rutyna, mój mały łobuziak ma jeszcze wiecej zajęć i zajęć pozalekcyjnych więc teraz to już całkiem najwięcej czas spędzamy w samochodzie, aż mi szkoda dzieciaka czasem
Ostani weekend upłynął pod hasłem imprezy urodzinowej mojej młodej, która ma urodziny w środę i Pati, która miała urodziny w poprzednim tygodniu. Zorganizowaliśmy limuzynę wypasiona na 20 osób z szmpanem i polską wódką, która podwiozła nas pod nasze ulubione miejsce- Empire Hotel Rooftop! Czyli
impreza on top! Wszystko by było idealnie gdyby nie fakt, że mieliśmy złodzieja w towarzystwie, podejrzewamy nawet jedną dziewczynę, ale jak my to udowodnimy? Ehh.. masakra
Nie piszę dziś więcej, zparaszam do zdjęć!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































